10-05-2019 16:08
Dyskusja w wątku, jak widzę, zamarła, ale chciałbym dokonać pewnego jego "odkopania" w celu poruszenia jeszcze jednej sprawy, a owe działanie wydało mi się stosowniejsze od tworzenia nowego wątku poświęconego innej, ale przecież zbliżonej kwestii.
Uważam otóż, iż dążyć należy do skonstruowania takiego systemu - i nie ma tu większego znaczenia, w jakiej formie w końcu zostanie on zrealizowany - który umożliwiałby duże powiązanie gospodarki z polityką i znaczny wpływ tej drugiej na pierwszą, a poniekąd oczywiście i na odwrót. W Mikroświecie można ogólnie zauważyć tendencję, przynajmniej ja taką widzę, do wyobrażania sobie mikronacyjnej gospodarki czy też "systemu gospodarczego" jako czegoś oderwanego od reszty funkcjonowania danego v-kraju, niejako stanowiącego wyłącznie pewną "dodatkową atrakcję" dla jego mieszkańców, a nie stanowiącą część swoistego systemu naczyń połączonych. Stanowi to brak wykorzystywania ogromnej szansy, jaką daje taki, czy inny system gospodarczy dla dodania kolorytu także i innym dziedzinom życia w v-państwie.
Dobrze skonstruowana gospodarka może stanowić chociażby nowe pole do rywalizacji politycznej, która zyskałaby w takiej sytuacji również i zupełnie inny wymiar. Ugrupowania polityczne zyskałyby możliwość zróżnicowania swoich programów politycznych także pod kątem gospodarczym, i tak liberałowie rywalizowaliby z socjalistami, etatyści z leseferystami, potencjalnie mogłyby istnieć ugrupowania o każdym możliwym zapatrywaniu na gospodarkę i każde z nich mogłoby być możliwe do zrealizowania w ramach takiego uniwersalnego systemu (zwłaszcza nadaje się tutaj do wdrożenia w to punkt 2 z wypowiedzi Conducatora Swarzewskiego otwierającej wątek). Wszystko to oczywiście byłoby realizowane poprzez legislację, która przestałaby być czysto techniczną regulacją funkcjonowania wewnątrz mikronacji, a zyskałaby realniejszy, fabularny wymiar. Otwiera to możliwości dla powstania nowej linii sporu politycznego, który jak zawsze w mikronacjach jest ożywczy, a w takim przypadku, realizowanym na fabularnym gruncie gospodarczym, nie nosi żadnych znamion bycia destruktywnym, jak to czasem bywa, kiedy podziały zaczynają wkraczać na zdecydowanie niepożądany, niekiedy niejako metamikronacyjny grunt.
To wszystko, w połączeniu także z tym, co było powiedziane we wcześniejszych wypowiedziach, świadczy również o tym, że wdrożenie do Bialenii gospodarki powinno się stać na najbliższy czas jednym z kluczowych zadań tak dla zasiadających na wysokich stołkach prominentów, jak w ogóle dla narodu bialeńskiego.
Uważam otóż, iż dążyć należy do skonstruowania takiego systemu - i nie ma tu większego znaczenia, w jakiej formie w końcu zostanie on zrealizowany - który umożliwiałby duże powiązanie gospodarki z polityką i znaczny wpływ tej drugiej na pierwszą, a poniekąd oczywiście i na odwrót. W Mikroświecie można ogólnie zauważyć tendencję, przynajmniej ja taką widzę, do wyobrażania sobie mikronacyjnej gospodarki czy też "systemu gospodarczego" jako czegoś oderwanego od reszty funkcjonowania danego v-kraju, niejako stanowiącego wyłącznie pewną "dodatkową atrakcję" dla jego mieszkańców, a nie stanowiącą część swoistego systemu naczyń połączonych. Stanowi to brak wykorzystywania ogromnej szansy, jaką daje taki, czy inny system gospodarczy dla dodania kolorytu także i innym dziedzinom życia w v-państwie.
Dobrze skonstruowana gospodarka może stanowić chociażby nowe pole do rywalizacji politycznej, która zyskałaby w takiej sytuacji również i zupełnie inny wymiar. Ugrupowania polityczne zyskałyby możliwość zróżnicowania swoich programów politycznych także pod kątem gospodarczym, i tak liberałowie rywalizowaliby z socjalistami, etatyści z leseferystami, potencjalnie mogłyby istnieć ugrupowania o każdym możliwym zapatrywaniu na gospodarkę i każde z nich mogłoby być możliwe do zrealizowania w ramach takiego uniwersalnego systemu (zwłaszcza nadaje się tutaj do wdrożenia w to punkt 2 z wypowiedzi Conducatora Swarzewskiego otwierającej wątek). Wszystko to oczywiście byłoby realizowane poprzez legislację, która przestałaby być czysto techniczną regulacją funkcjonowania wewnątrz mikronacji, a zyskałaby realniejszy, fabularny wymiar. Otwiera to możliwości dla powstania nowej linii sporu politycznego, który jak zawsze w mikronacjach jest ożywczy, a w takim przypadku, realizowanym na fabularnym gruncie gospodarczym, nie nosi żadnych znamion bycia destruktywnym, jak to czasem bywa, kiedy podziały zaczynają wkraczać na zdecydowanie niepożądany, niekiedy niejako metamikronacyjny grunt.
To wszystko, w połączeniu także z tym, co było powiedziane we wcześniejszych wypowiedziach, świadczy również o tym, że wdrożenie do Bialenii gospodarki powinno się stać na najbliższy czas jednym z kluczowych zadań tak dla zasiadających na wysokich stołkach prominentów, jak w ogóle dla narodu bialeńskiego.

