Pozwolę sobie dorzucić kilak swoich groszy do dyskusji.
Klarowny system opisujący bogactwo. Np Lista najbogatszych bialeńczyków. Złota/srebrna/brązowa beretka, itp. bialeńczycy lubią kolekcjonować beretki. Niektorzy mają we krwi współzawodnictwo, być może już sam ten fakt wytworzy ruch, byle to było widoczne. Ludzie lubią kolekcjonować różne rzeczy/tytuły. Bo przecież jednak jesteśmy w wirtualu i wszystko co wytworzymy będzie zawsze wirtualne.
Wszelkie próby ustalenia stałych cen, sprowadzą prędzej czy później na manowce. Nawet jak świetnie traficie na początku z ustaleniem wartości pracy/poświęcenia za które będzie można kupić folwark to i tak nawet drobne różnice między popytem a podażą, na które nie będzie reagowała cena, z czasem sprowadzą gospodarkę w kierunku którejś ze skrajności i będą ją tam trzymać. Jak problem zostanie zidentyfikowany, to pojawi się potrzeba ręcznego grzebania w systemie - a z tym może być róznie. Jedyna szansa żeby można było przy takich założeniach funkcjonować, to przy budowie systemu budować od razu narzędzia do administracji tymi współczynnikami. Odpowiednia osoba do spraw gospodarki mógłaby korygować nierówności, bez przymusu grzebania w kodach.
Nie ma zupełnie takiej potrzeby. Doskonale wiemy że są osoby, które do mikronacji przyciągają dysputy, innych przyciągają awantury, a jeszcze innych sprawy gospodarcze - i to oni, tylko i wyłącznie będą się w bawić w gospodarkę. Pozostali niech uczestniczą w niej nieświadomie. Zmuszanie ludzi, których to nie interesuje do uczestnictwa poprzez jakieś klikanie tylko ich zniechęci. Tutaj jest proste wyjście, oczywiście w sensie samej koncepcji. Wystarczy żeby takie osoby wpływały na gospodarkę nie dokońca świadomie przy okazji uczestnictwa w życiu kraju. Na przykład generując jakieś potrzeby na rynku przy okazji pojawienia się na forum raz dziennie. Np popyt na żywność, pojawiający się w odpowiedniej lokalizacji - do zaspokojenia przez bawiących się w gospodarkę itp. Popyt na wiele rzeczy można w ten sposób wygenerować bez wchodzenia z buciorami w zabawę tych, którzy nie lubią klikać. Nie muszą nic kupować, już samo zajrzenie wygenereuje odpowiednie przepływy finansowe i rzeczowe.
Pojawiłem się dzisiaj na forum - pewnie musiałem coś zjeść, może przebyć jakimś transportem z portu Port Arturberg na Plac Zielony w Wolnogradzie żeby pogadać, przy okazji zużyłem trochę prądu, może kupiłem sobie jakiś parasol, bo w stolicy lało. potem musiałem się przespać, a na koniec przejechać na lotnisko i wsiąść do samolotu do Alexiopolis. Państwo było tak miłe że sfinansowało mój pobyt dokonując odpowiednich operacji finansowych do określonego poziomu. A to wszystko zupełnie nieświadomie. Nie wiedziałem ze system wygenerował odpowiednie potrzeby i wstawił na jakąś platformę handlową, z której później jakieś firmy je zaspokoiły. Jakbym miał jakąś pracę to bym dostał coś więcej na konto do "świadomej dyspozycji" (i być może za jakiś czas kupiłbym sobie jakąś Daczę gdzieś w Anatolii) .A na koniec już w pełni świadomie poszedłem sobie odpocząć i odzyskać energię witalną łowiąc ryby, a że połów był dobry, to nadwyżkę opchnełem następnego dnia na miejskim bazarku. Już nie wspomnę o tym że firma transportowa musiała kupić sobie gdzieś paliwo, przywieźć, kupić pojazd - ta już zupełnie świadomie, skoro prowadzi taki biznes. Miesiąc wcześniej właściciel firmy zauważył że nikt nie obsługuje tej linii. A że firma jest świeża i jeszcze dość mała - zaryzykował i wziął kredyt. Bankier z uśmiechem na twarzy udzielił mu kredytu, czuł że firma ma dobry pomysł, a poza tym w koncu udalo mu się zainwestować pieniądze jakie jego klienci powierzyli bankowi. Niestety musiał sprzedac na gieldzie obligacje w jakich wcześniej ulokowal pieniadze z lokat. Ale za to strata na działalności operacyjnej właśnie zamienia się w zysk, wszakze z kredytu sa wieksze pieniadze niz z obligacji.
Karol Medycejski napisał(a):Napiszę coś, co pewnie już wiecie - system gospodarczy ma sens, jeśli uczestniczą w nim mikronauci. A ci będą uczestniczyć, jeśli mogą coś zyskać. Czyli prawie nigdy nie będzie działał. To jest, w uproszczeniu, przyczyna tych wszystkich porażek na przestrzeni ostatnich 10 lat, czyli odkąd piszę na różnych v-forach. Jedyny wyjątek to nagrody za aktywność, byle tylko można je potem jakoś spożytkować.
Klarowny system opisujący bogactwo. Np Lista najbogatszych bialeńczyków. Złota/srebrna/brązowa beretka, itp. bialeńczycy lubią kolekcjonować beretki. Niektorzy mają we krwi współzawodnictwo, być może już sam ten fakt wytworzy ruch, byle to było widoczne. Ludzie lubią kolekcjonować różne rzeczy/tytuły. Bo przecież jednak jesteśmy w wirtualu i wszystko co wytworzymy będzie zawsze wirtualne.
Andrzej Swarzewski napisał(a):Wpadłem też na inny pomysł. Jakby ta gospodarka była sprawiedliwa, to moglibyśmy ustalić, że za równowartość miesięcznych dochodów wysokiego urzędnika państwowego można kupić sobie jeden folwark lenny.
Ale od razu zaznaczam, że to tylko w przypadku uzależnienia dochodów od pracy dla Republiki oraz w jakimś stopniu aktywności na forum.
Wszelkie próby ustalenia stałych cen, sprowadzą prędzej czy później na manowce. Nawet jak świetnie traficie na początku z ustaleniem wartości pracy/poświęcenia za które będzie można kupić folwark to i tak nawet drobne różnice między popytem a podażą, na które nie będzie reagowała cena, z czasem sprowadzą gospodarkę w kierunku którejś ze skrajności i będą ją tam trzymać. Jak problem zostanie zidentyfikowany, to pojawi się potrzeba ręcznego grzebania w systemie - a z tym może być róznie. Jedyna szansa żeby można było przy takich założeniach funkcjonować, to przy budowie systemu budować od razu narzędzia do administracji tymi współczynnikami. Odpowiednia osoba do spraw gospodarki mógłaby korygować nierówności, bez przymusu grzebania w kodach.
Andrzej Swarzewski napisał(a):A jak zmusić wszystkich, żeby się bawili w gospodarkę? Nie da się i nie ma sensu próbować. Chyba, że w formie podbijania karty w fabryce azbestu, o siódmej, ale czy to wtedy będzie jakoś wpływało na aktywność?
Nie ma zupełnie takiej potrzeby. Doskonale wiemy że są osoby, które do mikronacji przyciągają dysputy, innych przyciągają awantury, a jeszcze innych sprawy gospodarcze - i to oni, tylko i wyłącznie będą się w bawić w gospodarkę. Pozostali niech uczestniczą w niej nieświadomie. Zmuszanie ludzi, których to nie interesuje do uczestnictwa poprzez jakieś klikanie tylko ich zniechęci. Tutaj jest proste wyjście, oczywiście w sensie samej koncepcji. Wystarczy żeby takie osoby wpływały na gospodarkę nie dokońca świadomie przy okazji uczestnictwa w życiu kraju. Na przykład generując jakieś potrzeby na rynku przy okazji pojawienia się na forum raz dziennie. Np popyt na żywność, pojawiający się w odpowiedniej lokalizacji - do zaspokojenia przez bawiących się w gospodarkę itp. Popyt na wiele rzeczy można w ten sposób wygenerować bez wchodzenia z buciorami w zabawę tych, którzy nie lubią klikać. Nie muszą nic kupować, już samo zajrzenie wygenereuje odpowiednie przepływy finansowe i rzeczowe.
Pojawiłem się dzisiaj na forum - pewnie musiałem coś zjeść, może przebyć jakimś transportem z portu Port Arturberg na Plac Zielony w Wolnogradzie żeby pogadać, przy okazji zużyłem trochę prądu, może kupiłem sobie jakiś parasol, bo w stolicy lało. potem musiałem się przespać, a na koniec przejechać na lotnisko i wsiąść do samolotu do Alexiopolis. Państwo było tak miłe że sfinansowało mój pobyt dokonując odpowiednich operacji finansowych do określonego poziomu. A to wszystko zupełnie nieświadomie. Nie wiedziałem ze system wygenerował odpowiednie potrzeby i wstawił na jakąś platformę handlową, z której później jakieś firmy je zaspokoiły. Jakbym miał jakąś pracę to bym dostał coś więcej na konto do "świadomej dyspozycji" (i być może za jakiś czas kupiłbym sobie jakąś Daczę gdzieś w Anatolii) .A na koniec już w pełni świadomie poszedłem sobie odpocząć i odzyskać energię witalną łowiąc ryby, a że połów był dobry, to nadwyżkę opchnełem następnego dnia na miejskim bazarku. Już nie wspomnę o tym że firma transportowa musiała kupić sobie gdzieś paliwo, przywieźć, kupić pojazd - ta już zupełnie świadomie, skoro prowadzi taki biznes. Miesiąc wcześniej właściciel firmy zauważył że nikt nie obsługuje tej linii. A że firma jest świeża i jeszcze dość mała - zaryzykował i wziął kredyt. Bankier z uśmiechem na twarzy udzielił mu kredytu, czuł że firma ma dobry pomysł, a poza tym w koncu udalo mu się zainwestować pieniądze jakie jego klienci powierzyli bankowi. Niestety musiał sprzedac na gieldzie obligacje w jakich wcześniej ulokowal pieniadze z lokat. Ale za to strata na działalności operacyjnej właśnie zamienia się w zysk, wszakze z kredytu sa wieksze pieniadze niz z obligacji.
