Real: Z tym uchronieniem to mocna przesada, faktem jest, że ponad setka lotników w dużej mierze posiadających doświadczenie bojowe RAF-owi się przydała, ale nie ma co przeceniać roli raptem 2 dywizjonów bombowych i 2 myśliwskich, które zresztą do walki weszły już w trakcie działań - wobec masy dywizjonów brytyjskich.
A co traktatu z Suderlandem to ma on głównie narracyjne znaczenie... akurat z nimi narrację militarną da się prowadzić. Zresztą współpraca militarna z Państwem Suderlandzkim jest faktem. Gdy przez pewien czas zawiesili istnieje swojego kraju to właśnie Bialenia pilnowała ich wyspy, aby jako OBPP nie została zajęta. Co prawda nie mieliśmy traktatu, a więc robiło to nasze PMC (czyli Ronon Shield), bo wysyłanie w takiej sytuacji Sił Zbrojnych byłoby politycznie niekorzystne.
Jeżeli chodzi o zysk militarny, to w sumie bardziej zyskuje Suderland, bo nasze Siły Zbrojne są liczniejsze, lepiej rozwinięte i o wiele nowocześniejsze. Myśmy etap na jakim jest armia suderlandzka przerabiali gdzieś w 2014. Jednak choćby możliwość posiadania bazy wojskowej na tak odległej wyspie jest nie do przecenienia, bo znacznie zwiększa możliwości naszego lotnictwa i marynarki. Do wielu miejsc nie da się dolecieć i jeszcze wrócić bez rozbudowanej operacji tankowań w powietrzu, niczym te organizowane przez Brytyjczyków w czasie wojny o Falklandy.
Jednak jeżeli mamy sojusznika na tak odległym lądzie to złożoność takich operacji zmniejsza się o połowę, a nawet więcej - nie trzeba tam dolecieć i tankować. Wysłane stamtąd tankowce mogą nasze maszyny zatankować w dużej odległości od tamtejszej bazy.
A co traktatu z Suderlandem to ma on głównie narracyjne znaczenie... akurat z nimi narrację militarną da się prowadzić. Zresztą współpraca militarna z Państwem Suderlandzkim jest faktem. Gdy przez pewien czas zawiesili istnieje swojego kraju to właśnie Bialenia pilnowała ich wyspy, aby jako OBPP nie została zajęta. Co prawda nie mieliśmy traktatu, a więc robiło to nasze PMC (czyli Ronon Shield), bo wysyłanie w takiej sytuacji Sił Zbrojnych byłoby politycznie niekorzystne.
Jeżeli chodzi o zysk militarny, to w sumie bardziej zyskuje Suderland, bo nasze Siły Zbrojne są liczniejsze, lepiej rozwinięte i o wiele nowocześniejsze. Myśmy etap na jakim jest armia suderlandzka przerabiali gdzieś w 2014. Jednak choćby możliwość posiadania bazy wojskowej na tak odległej wyspie jest nie do przecenienia, bo znacznie zwiększa możliwości naszego lotnictwa i marynarki. Do wielu miejsc nie da się dolecieć i jeszcze wrócić bez rozbudowanej operacji tankowań w powietrzu, niczym te organizowane przez Brytyjczyków w czasie wojny o Falklandy.
Jednak jeżeli mamy sojusznika na tak odległym lądzie to złożoność takich operacji zmniejsza się o połowę, a nawet więcej - nie trzeba tam dolecieć i tankować. Wysłane stamtąd tankowce mogą nasze maszyny zatankować w dużej odległości od tamtejszej bazy.
