7 dni to nie jest dużo by napisać jedno zdanie z informacją o nieobecności? Ustawa ma zapobiegać sztucznemu utrzymywaniu "znikających prezydentów". Jaki pożytek z kogoś najwyższym stanowisku, jeżeli przez 7 dni się nie pojawia?
Moje zdanie jest proste... jak nie masz czasu i ochoty, to po co się pchać na "stołki"?
7 dni to niedużo? No jak chcemy utrzymać aktywność czy do niej namawiać, jeśli akceptujemy fakt, że przez tydzień wnioski, akty prawne nie będą rozpatrywane, albo trzeba czekać ponad tydzień na wydanie decyzji? Przecież to absurd.
Zresztą te 7 dni to nic nowego... ten zapis istnieje i teraz, tylko w ustawie pisze się bo Parlamencie, którego już nie ma, a nie o Zgromadzeniu Narodowym. To tutaj jest zmiana, a nie w ilości tych dni.
Moje zdanie jest proste... jak nie masz czasu i ochoty, to po co się pchać na "stołki"?
7 dni to niedużo? No jak chcemy utrzymać aktywność czy do niej namawiać, jeśli akceptujemy fakt, że przez tydzień wnioski, akty prawne nie będą rozpatrywane, albo trzeba czekać ponad tydzień na wydanie decyzji? Przecież to absurd.
Zresztą te 7 dni to nic nowego... ten zapis istnieje i teraz, tylko w ustawie pisze się bo Parlamencie, którego już nie ma, a nie o Zgromadzeniu Narodowym. To tutaj jest zmiana, a nie w ilości tych dni.
