13-10-2020 05:30
Ametyst Faradobus napisał(a):Tak się tylko zastanawiam nad jedną rzeczą - skąd my bierzemy wirtualne kadry dla tych wszystkich okrętów?W sensie wirtualnych obywateli? Czy może gdzie się je szkoli?
Wirtualnych obywateli jest sporo - swego czasu oceniliśmy to na ok. 70 mln, a doszła jeszcze jakaś emigracja np. suderlandzka (na Półwyspie Lisewskim została nawet opisana). Biorąc pod uwagę, że narracyjnie militaryzacja państwa jest wysoka to ilościowo żołnierzy nie brakuje. Sięgając do realu to przecież trochę ponad 30-milionowy PRL potrafił mieć 400-tysięczną armię, ze sporymi rezerwami osobowymi oraz całkiem sporą liczbą pracowników nie będących żołnierzami. Zresztą nie trzeb sięgać do PRL-u... taki Izrael ma prawie 200-tysięczną armię przy mniej jak 9 mln ludności. To przy takiej proporcji to moglibyśmy założyć, że SZ RB mogą liczyć nawet 1,5 mln. - ale tyle oczywiście nie mają (i daleko im do tego... nawet z gwardiami np. na Półwyspie Lisewskim przy nieco ponad 2 mln ludności jest ich 2 tys.), bo opieramy się w dużym stopniu na lotnictwie i marynarce, najbardziej "ludziożerne" Wojska Lądowe są dość umiarkowane liczebnie.
Jeżeli chodzi o kwestie szkolenia... to faktycznie można by w tym temacie z jakąś narracją ruszyć. Swego czasu był ośrodek szkoleniowy w okolicach Militarewa, ale od czasu gdy nastała tam Dżamahirija już go nie ma. Znajdujący się tam też Ośrodek Szkolenia Sił Powietrznych jest przeniesiony na Wyspy Przyjaźni i tutaj problemu narracyjnego nie ma bo są eskadry szkolne i odpowiednie maszyny... nawet szkolono tam lotników zza granicy, a więc podstawa narracyjna jest.
Generalni można założyć, że z chwilą militaryzacji Wysp Przyjaźni to tam są ośrodki szkolne i poligony. Jeśli chodzi o Marynarkę Wojenną to od początku mamy okręty szkolne, obecnie nawet jest ich więcej (co logiczne bo MW RB się rozrosła). Samo szkolenie marynarzy bywa dość rozproszone... to wiele specjalności, które raczej bazują na szkoleniu na różnych kursach i szkołach umieszczonych w różnych bazach, ale jednorazowo szkolących niewielkie ilości, a więc nie są samodzielne, a umieszczone w wewnętrznych strukturach baz morskich. Pewien procent marynarzy (po szkoleniu podstawowym w którejś z baz morskich - można założyć, że takie szkolenie odbywa się w niejednej) jest szkolona bezpośrednio na okrętach... tak to też funkcjonuje we wielu flotach w realu.
Jednak faktycznie można pomyśleć nad jakąś bardziej rozbudowaną narracją w tej materii...
