14-10-2020 19:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-10-2020 19:44 przez Karol Medycejski.)
Pewnego razu diuk de Zaym wybrał się na obchód swoich włości i poddanych. Wtem usłyszał nagle straszne obelgi rzucane pod swoim adresem.
- Ty stary cepie! Sarmacki kolaborancie! Dziadzie hasselandzki!
Lekko już rozzłoszczony począł szukać, kto go tak okropnie obraża. Patrzy, a to obywatel Zermatt stoi na środku placu i wykrzykuje kalumnie. Nie zdążył jednak nic powiedzieć, a tu z drugiego końca jakby podobne odgłosy:
- Diuk hasselandzki drugi pali brodryjskie szlugi! Taki z niego dyplomata jak ze Swarzewskiego Sarmata!
Dysząc ze złości (oraz wysiłku) idzie zobaczyć któż to taki odważny.
- No tak: Morthensen! - pomyślał de Zaym
- No tak: de Zaym! - pomyślał Morthensen gdy ich spojrzenia się spotkały.
Te rozmyślania jednak brutalnie przerwał damski głos, dochodzący od strony salonu (znajdującego się jakby w innym świecie):
- Piotrek, mówiłam ci tyle razy, żebyś przestał gadać do lustra!
- Ty stary cepie! Sarmacki kolaborancie! Dziadzie hasselandzki!
Lekko już rozzłoszczony począł szukać, kto go tak okropnie obraża. Patrzy, a to obywatel Zermatt stoi na środku placu i wykrzykuje kalumnie. Nie zdążył jednak nic powiedzieć, a tu z drugiego końca jakby podobne odgłosy:
- Diuk hasselandzki drugi pali brodryjskie szlugi! Taki z niego dyplomata jak ze Swarzewskiego Sarmata!
Dysząc ze złości (oraz wysiłku) idzie zobaczyć któż to taki odważny.
- No tak: Morthensen! - pomyślał de Zaym
- No tak: de Zaym! - pomyślał Morthensen gdy ich spojrzenia się spotkały.
Te rozmyślania jednak brutalnie przerwał damski głos, dochodzący od strony salonu (znajdującego się jakby w innym świecie):
- Piotrek, mówiłam ci tyle razy, żebyś przestał gadać do lustra!

