27-11-2020 20:16
Kiedyś przeczytałem o ciekawej anegdocie z czasów napoleońskich. Otóż podczas negocjacji pokojowych Napoleon prowadzić miał rozmowy z pewnym szalenie zdolnym dyplomatą Austryjackim. Mówiono o nim, że jest to człowiek mający niezwykły talent taktyczny. Obradować zaś miano w namiocie, w cztery oczy. Podczas gdy dyplomata, który przybył jako pierwszy i zgodnie z protokołem oczekiwał na swego rozmówcę, poniekąd srogo się zawiódł. Bonaparte przybył na spotkanie z kartką, w której wypunktował własne oczekiwania po czym opuścił namiot. Po kwadransie wrócił by spytać czy owe warunki zostaną spełnione czy nie.
Historia, o której nieprzypadkowo napisałem jest puentą tego w jaki sposób powinniśmy kontynuować nasze paktowanie. Nie uda się bowiem osiągnąć kompromisu w sprawie suwerenności jeśli brakuje równouprawnienia Boerlandu z resztą regionów. Pomijając kwestię, że wyznaczone terytorium zostało okrojone z możliwości swobodnego dostępu do morza, to na dodatek według projektu ma wchodzić w skład partykularnej Rzeszy Bialeńskiej. Należy przeprowadzić odpowiednie zmiany prawne, które wyznaczyłyby ustrojowe ramy Boerlandu. Mam tu na myśli, Władze wybrane w wolnych wyborach oraz pełną wolność stanowienia prawa. Bez spełnienia tych warunków nasza dalsza rozmowa traci jakikolwiek sens, gdyż dla osiągnięcia suwerenności co wynika z samej definicji trzeba terytorium, ośrodka władzy i kompetencji prawodawczych.
To jest sucha teoria, o której wiemy wszyscy. Prawdziwa moc istnieje nie w przepisach a w ludziach, którzy podejmą się budowania wspólnoty. Do tego potrzebny jest entuzjazm i wola tworzenia. Przez pewien czas zastanawiałem się czy nie zmienić szyldu i jechać dalej, lecz z drugiej strony byłaby to nielojalność dla tych wszystkich, którzy dołożyli starań aby Boerland istniał nie z samej nazwy tylko lecz jako trzeci region RB. Niemniej nie będę się wypowiadać za innych lecz jedynie w swoim imieniu powiem Boerland istniał, istnieje i będzie istnieć jedynie po spełnieniu opisanych warunków.
Historia, o której nieprzypadkowo napisałem jest puentą tego w jaki sposób powinniśmy kontynuować nasze paktowanie. Nie uda się bowiem osiągnąć kompromisu w sprawie suwerenności jeśli brakuje równouprawnienia Boerlandu z resztą regionów. Pomijając kwestię, że wyznaczone terytorium zostało okrojone z możliwości swobodnego dostępu do morza, to na dodatek według projektu ma wchodzić w skład partykularnej Rzeszy Bialeńskiej. Należy przeprowadzić odpowiednie zmiany prawne, które wyznaczyłyby ustrojowe ramy Boerlandu. Mam tu na myśli, Władze wybrane w wolnych wyborach oraz pełną wolność stanowienia prawa. Bez spełnienia tych warunków nasza dalsza rozmowa traci jakikolwiek sens, gdyż dla osiągnięcia suwerenności co wynika z samej definicji trzeba terytorium, ośrodka władzy i kompetencji prawodawczych.
To jest sucha teoria, o której wiemy wszyscy. Prawdziwa moc istnieje nie w przepisach a w ludziach, którzy podejmą się budowania wspólnoty. Do tego potrzebny jest entuzjazm i wola tworzenia. Przez pewien czas zastanawiałem się czy nie zmienić szyldu i jechać dalej, lecz z drugiej strony byłaby to nielojalność dla tych wszystkich, którzy dołożyli starań aby Boerland istniał nie z samej nazwy tylko lecz jako trzeci region RB. Niemniej nie będę się wypowiadać za innych lecz jedynie w swoim imieniu powiem Boerland istniał, istnieje i będzie istnieć jedynie po spełnieniu opisanych warunków.

