04-12-2020 13:59
Andrzej Swarzewski i ja to w gruncie rzeczy podobne osoby. Mieliśmy zawsze aspiracje do rządzenia wszystkim i wszystkimi, do tworzenia własnej legendy i realizowania coraz to nowszych, trudniejszych celów. Różnica między nim, a mną jest jednak istotna. Kiedy pojawiła się opozycja zagrażająca mojej pozycji, podjąłem działania mające na celu uwalenie jej i zbudowania państwa, gdzie państwo to ja. Nie bałem się niczego i miałem szczerze gdzieś co kto o mnie sobie pomyśli. Nigdy nie bałem się rzucić, ani podnieść rzuconej rękawicy. Swarzewskiemu z kolei brakowało odwagi w kluczowym momencie, w sytuacji, której oczekiwał, którą wykreował.
Mimo tej różnicy to i tak chyba najbliższy mi duchowo nie-Suderlandczyk jakiego poznałem w mikroświecie i jestem zadowolony z nawiązania z nim dość ważnej (dla mnie) znajomości. Jeśli w mikroświecie nie byłbym sobą, chciałbym być nim.
Mimo tej różnicy to i tak chyba najbliższy mi duchowo nie-Suderlandczyk jakiego poznałem w mikroświecie i jestem zadowolony z nawiązania z nim dość ważnej (dla mnie) znajomości. Jeśli w mikroświecie nie byłbym sobą, chciałbym być nim.
