• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
WP | 2/2020 Zgoda na służbę w państwie trzecim a uznawanie państwowości
#3
W pierwszej kolejności należałoby rozpatrzeć kwestię samego nieuznawania jakiegoś v-państwa. W mojej opinii mogą występować dwa przypadki kiedy rozumiemy jakieś państwo jako „nieuznawane”:

1/ Państwo faktycznie nieistniejące, które nie posiada miejsca publicznego, nie prowadzi faktycznej działalności, ale ktoś twierdzi, że dalej istnieje – choć nie ma na to dowodów. Takie przypadek w praktyce mieliśmy np. z Wurstlandią – gdzie pomimo faktycznego braku funkcjonowania państwa jego dawni mieszkańcy twierdzą, że kraj istnieje, ale raczej w ich sercach.

Taki przypadek możemy pominąć – bo w takich przypadkach trudno o jakiekolwiek siły zbrojne.

2/ Państwo faktycznie funkcjonuje, mam jakieś miejsce publiczne, gdzie jego mieszkańcy sobie działają i faktycznie zagospodarowują jakiś teren, ale nie uznajemy go z przyczyn formalnych czyli niespełniania wymogów naszej ustawy o kryteriach uznawania. Do takich przypadków należą podejrzenia o kloning czy nasze wątpliwości do co suwerenności, posiadania niezależnych struktur władzy czy chociażby brak naszego uznania do praw zarządzania jakimiś ziemiami czy ich zajmowania.

W tym przypadku trudno o powiedzenie, że takiego państwa po prostu nie ma. Jeżeli damy za przykład Brodrię (prośba o interpretację prawną wynikła właśnie z sytuacji naszych obywateli udzielających się w tamtym miejscu), to trudno mówić o tym, że nie istnieje. Istnieje, gospodaruje na jakiś ziemiach, ale nie zyskała (przynajmniej na razie) naszej aprobaty dla swojej państwowości.

Tutaj można sięgnąć do przykładów realowych, bo mikronacje nie do końca wykształciły jakiś spisanych zasad współistnienia na arenie międzynarowodej. Takim przykładem może być Republika Górskiego Karabachu, która istnieje faktycznie, ale nie jest uznawana.

Teraz dochodzimy do sytuacji, którą mamy w naszym prawie, a więc do zapisu w ustawie o siłach zbrojnych:

Artykuł 7.
[...]
3. Obywatele Republiki Bialeńskiej mogą podejmować służbę w siłach zbrojnych innych państw po uzyskaniu na to zgody Dowódcy Sił Zbrojnych RB.


W przypadku państw nieuznawanych pytanie brzmi:

Czy za "siły zbrojne innych państw" należy uznawać wyłącznie państwa uznawane przez Republikę Bialeńską czy również armie państw nieuznawanych? Dodatkowo wymaga ustalenia, czy za siły zbrojne należy uważać formacje zbrojne podlegające władzom państwa obcego (siły porządkowe, policyjne), które oficjalnie nie są jego siłami zbrojnymi.

Niestety w v-świecie nie istnieje coś takiego jak „prawo międzynarodowe”, a więc trudno się na nim oprzeć. Z konieczności więc spróbuję rozstrzygnąć ten problem na bazie odniesień do reala, chociaż i w realu nie ma jednolitej definicji co to są „siły zbrojne” i jak to się ma do państw nieuznawanych.

Moim zdaniem można by zerknąć do IV Konwencji Haskiej z 1907, gdzie co prawda zapis służy zdefiniowaniu „walczącego” czyli osoby posiadającej pewne „prawa wojenne”, ale ogólnie można wyciągnąć z tego wnioski co do tego co można uważać za siły zbrojne.

Ustawy, prawa i obowiązki wojenne stosują się nie tylko do armji, lecz również do pospolitego ruszenia i oddziałów ochotniczych, o ile odpowiadają one warunkom następującym:
 1) jeżeli mają na czele osobę odpowiedzialną za swych podwładnych;
 2) noszą stałą i dającą się rozpoznać z daleka odznakę wyróżniającą;
 3) jawnie noszą broń;
 4) przestrzegają w swych działaniach praw i zwyczajów wojennych.
 W tych krajach, gdzie pospolite ruszenie lub oddziały ochotnicze stanowią armję lub wchodzą w jej skład, nazwa armji rozciąga się na nie.


Potem w późniejszych aktach prawa międzynarodowego to powtarzano, z korektą na pisownię – czyli można uznać, że jest to pewien standard definicyjny.

Można więc uznać, że każda formacja zbrojna o odpowiedniej organizacji spełnia warunek bycia „siłą zbrojną”.

Ale jak potraktować państwa nieuznawane? Moim zdaniem sam fakt nie uznawania państwowości wcale nie wyklucza fakt traktowania jego formacji zbrojnych za „siłę zbrojną”, bo jak widać w realowym prawie konfliktów zbrojnych liczy się również stan faktyczny, a nie tylko formalny.

Zresztą w praktyce realowej tak bywało… państwa były nieuznawane lub wręcz nie istniały fizycznie, a nawet ich przeciwnicy uznawali odpowiednio zorganizowane formacje zbrojne za „siłę zbrojną” i tak ją traktowali.

Ciekawa sprawą jest wydawanie zgody na służbę w kraju, którego się nie uznaje czyli nie uznaje się jego pańtwowości. Z pozoru wygląda na to, że takowej zgody udzielić nie można, ale to tylko moim zdaniem pozory. Bo przecież niejednokrotnie w realu bywały i nadal bywają przypadki gdy wręcz kieruje się własnych żołnierzy do takowych „sił zbrojnych”, które reprezentują państwa (a nawet twory polityczne nie będące nawet nie są państwami), które nie jest uznawane na arenie międzynarodowej i wcale do tego nie potrzeba najpierw uznania tej państwowości. Siły Zbrojne istnieją faktycznie to można dać zgodę na służbę w nich.

Moim zdaniem w tym przypadku decyduje nie tyle uznanie danego państwa, ale bardziej jego stosunek do państwa, które takiego żołnierza kieruje (co przecież jest automatyczną zgodą na służbę) lub wyraża mu zgodę na służbę (co zresztą może być również niejawną formą „skierowania”).

Reasumując uważam, że służba siłach zbrojnych państw o nieuznanej lub nie do końca sformalizowanej państwowości wymaga jednak udzielenia zgody państwa, z którego taki żołnierz pochodzi. Samo wydanie zgody lub jest już kwestią indywidualnej oceny Dowódcy Sił Zbrojnych czy taka służba nie szkodzi państwu, z którego żołnierzy pochodzi.

Tutaj warto nadmienić, że ten przepis o zgodzie nigdy w historii Bialenii nie był traktowany nadmiernie formalistycznie… w zasadzie dotychczas wystarczała konsultacja z D-cą SZ RB, często nawet tylko na PW. I jeżeli nie było przeciwskazań to nie było problemu.


Wiadomości w tym wątku
RE: WP | 2/2020 Zgoda na służbę w państwie trzecim a uznawanie państwowości - przez Ronon Dex - 04-12-2020 15:25



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości