09-12-2020 18:57
Ja wychodzę z założenia, że jak klient przychodzi do mnie i składa zamówienie na coś (na wyprodukowanie jakiejś fizycznej rzeczy), to wie czego chce. W końcu jest dorosłym i inteligentnym człowiekiem (a przynajmniej można tak domniemywać). Oczywiście, są różne sytuacje i czasami nie da się zrobić czegoś, co klient chce, bo jest to po prostu niemożliwe albo głupie (i wtedy trzeba interweniować). Różnie też bywa w sytuacji, gdy świadczysz na rzecz klienta jakąś usługę prawną... Akurat w tym przypadku to często od Ciebie, jako od prawnika, do którego klient przychodzi po pomoc zależy co zrobisz i co mu doradzisz.
Co zaś się tyczy sprzedaży rzeczy fizycznych... Jak klient przyjdzie do sklepu i powie, że chce kupić parówkę i coca-colę, to się go nie zacznę wypytywać po co chce parówkę i coca-colę, pomimo tego, że teoretycznie takie połączenie wydaje się paskudne i np. lepiej by było, gdyby klient do parówki dobrał sok pomidorowy. Nie zacznę się wypytywać, bo prawdopodobnie jak zacznę to robić, to weźmie mnie za debila i powie, że wtrącam się w jego prywatne życie i nic mi do tego, że chce kupić parówkę i coca-colę.
W tym przypadku mamy do czynienia ze sprzętem wojskowym, ale w zasadzie istota zapotrzebowania wystawionego przez klienta jest taka sama, jak w przypadku parówki i coca-coli - po prostu tego i w takich ilościach potrzebuje. W mojej opinii co najmniej niegrzeczne z mojej strony, jako osoby, która oferuje produkcję i sprzedaż danego sprzętu, będzie zjechanie klienta za to, że chce właśnie tyle samolotów danego rodzaju. Sam też jako klient poczułbym się zniechęcony, jeżeli moja idea zakupu określonej ilości sprzętu danego rodzaju zostałaby skrytykowana (bo to mój interes do czego tego sprzętu potrzebuję i jak go użyję).
Co zaś się tyczy sprzedaży rzeczy fizycznych... Jak klient przyjdzie do sklepu i powie, że chce kupić parówkę i coca-colę, to się go nie zacznę wypytywać po co chce parówkę i coca-colę, pomimo tego, że teoretycznie takie połączenie wydaje się paskudne i np. lepiej by było, gdyby klient do parówki dobrał sok pomidorowy. Nie zacznę się wypytywać, bo prawdopodobnie jak zacznę to robić, to weźmie mnie za debila i powie, że wtrącam się w jego prywatne życie i nic mi do tego, że chce kupić parówkę i coca-colę.
W tym przypadku mamy do czynienia ze sprzętem wojskowym, ale w zasadzie istota zapotrzebowania wystawionego przez klienta jest taka sama, jak w przypadku parówki i coca-coli - po prostu tego i w takich ilościach potrzebuje. W mojej opinii co najmniej niegrzeczne z mojej strony, jako osoby, która oferuje produkcję i sprzedaż danego sprzętu, będzie zjechanie klienta za to, że chce właśnie tyle samolotów danego rodzaju. Sam też jako klient poczułbym się zniechęcony, jeżeli moja idea zakupu określonej ilości sprzętu danego rodzaju zostałaby skrytykowana (bo to mój interes do czego tego sprzętu potrzebuję i jak go użyję).
