17-05-2019 23:01
Przed północą Andrzej wyszedł z Pałacu, by zażyć świeżego powietrza i poobserwować nocne życie w Wolnogradzie. Nie wybrał się na weekend do Venomanii, ponieważ tym razem nie może odłożyć swoich obowiązków do poniedziałku. W czasie spaceru mija bary i restauracje prowadzone przez przybyszów z czterech stron świat. Na początku wszedł do pubu serwującego najlepsze wurstlandzkie piwo. Przypomniał sobie wizytę w Królestwie przed wieloma laty. Barman zazdrościł mu spotkania w Markusem Vilanderem, nie chcąc wierzyć w upadek moralny dawnego monarchy. Nie zabrakło oczywiście ostrych wypowiedzi w kierunku OPM. Andrzej ominął brodryjski szynk, ponieważ nie chciał się dziś upijać (to może poczekać do wizyty w Sewerbii). W przydworcowym fastfoodzie zjadł późną kolację i poznał studentkę przypominającą z wyglądu Aleksandrę. Pod wpływem tęsknoty dał się namówić santańskiemu przybyszowi do wybicia rakii. Uświadomił sobie, że ma szczęście, że stolica znajduje się w świeckim Wolnogradzie, a nie szyickim Bengazi. Na koniec przybył do swojego ulubionego Centrum Gastronomiczno-Handlowego. Wypił jeszcze kilka piw, a następnie wynajął pokój. Nie chciał myśleć o alarmie, który zostanie wszczęty rano w Pałacu Prezydenckim na wieść o zaginięciu prezydenta.

