22-04-2021 16:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-04-2021 16:02 przez Ametyst Faradobus.)
Jak dla mnie właśnie takie oddalenie ma swoje plusy, bo jest zwyczajnie ciekawe. Zjawisko to jest dosyć często spotykane w byłym zaborze rosyjskim, gdzie kolej służyła potrzebom wojska, a dopiero przy okazji ludności. Przykładowo: jechałem sobie parę miesięcy przez Siemiatycze i byłem zdziwiony, że to aż taka wiocha. Dopiero później spojrzałem na mapę i okazało się, że "Siemiatycze - Stacja" to jakby osobna miejscowość położona parę dobrych kilometrów od miasta. Zresztą nie jest to tylko domena wschodu Polski - kiedy byłem dzieckiem zdarzyło mi się pomieszkiwać u mojej babci w pewnej miejscowości tuż obok granicy z Niemcami. Dom stał przy stacji kolejowej, a do centrum wsi szło się około dwudziestu minut, więc kiedy ktoś trafiał tam po raz pierwszy pociągiem to musiał być niemile zaskoczony koniecznością odbycia spaceru ze stacji do wsi. Może właśnie stąd u mnie taki sentyment to tego typu rozwiązań...
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus
Ametyst Faradobus
Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)

