20-05-2019 12:56
http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=5...48#p309748
Towarzyszka Polyna miała rację, że będzie apelacja. xD
Nie wiem, czy Sarmaci czytają ten wątek, ale pewnie jacyś się znajdą, więc może powiem co było celem tego plakatu. Nie, żeby mi wyrok skazujący zrobił jakąś krzywdę, bo po "rozwodzie" i tak zaprzestałem jakiejkolwiek działalności w KS, a bycie "więźniem politycznym" może i dodałoby mi splendoru (chociaż wciąż nie takiego, jaki mają prezydentka Wandystanu i premier Dreamlandu, w Sarmacji banici).
Otóż, referendum dotyczyło przedłużenia kadencji Prezydenta oraz wprowadzenia bezpośredniego i jawnego wyboru na tenże urząd. Uzasadnieniem, które starałem się poprzez plakat wypromować (w sposób propagandowo-parodystyczny, co dla każdego jest chyba jasne) było to, że wzmocnienie urzędu głowy państwa pomoże Bialenii się ustabilizować po serii kryzysów. Krótko wcześniej z ramienia Wspólnej Przyszłości na prezydenta został wybrany Franz Langer, który nagle zniknął. Bialenią wstrząsał jeden kryzys polityczny za drugim, co było na rękę chyba tylko wrogom Bialenii (i tym politykom bialeńskim, którzy mieli nadzieję, że jak skończą się inni kandydaci, to może w końcu ich parlament wybierze?). Już wtedy Kanclerz zakomunikował mi, że na żadne stowarzyszenie nie mamy co liczyć, bo zasługujemy na mniej niż Baridas i Teutonia (ponieważ nie jesteśmy Sarmacji wierni tak długo jak te kraje). Każde kolejne osłabienie Bialenii (a do tego prowadziła polityka burbonizmu i ubezwłasnowolnionych prezydentów) groziło tym, że rzeczywiście tą najmniej ważną prowincją możemy zostać. Więc wybór przeciwników wzmocnienia Bialenii do plakatu był jasny: Wspólna Przyszłość i Księstwo Sarmacji.
Czy uznanie rządu Księstwa Sarmacji za przeciwnika politycznego (co wynikło z działań tegoż rządu) jest znieważeniem Narodu i Państwa? Ciekawy jestem, czy gdybyśmy jednak zdecydowali się zostać w Sarmacji i byłbym prezydentem tej sarmackiej Bialenii, to czy też taki proces zostałby mi wytoczony. Szczerze wątpię.
Towarzyszka Polyna miała rację, że będzie apelacja. xD
Nie wiem, czy Sarmaci czytają ten wątek, ale pewnie jacyś się znajdą, więc może powiem co było celem tego plakatu. Nie, żeby mi wyrok skazujący zrobił jakąś krzywdę, bo po "rozwodzie" i tak zaprzestałem jakiejkolwiek działalności w KS, a bycie "więźniem politycznym" może i dodałoby mi splendoru (chociaż wciąż nie takiego, jaki mają prezydentka Wandystanu i premier Dreamlandu, w Sarmacji banici).
Otóż, referendum dotyczyło przedłużenia kadencji Prezydenta oraz wprowadzenia bezpośredniego i jawnego wyboru na tenże urząd. Uzasadnieniem, które starałem się poprzez plakat wypromować (w sposób propagandowo-parodystyczny, co dla każdego jest chyba jasne) było to, że wzmocnienie urzędu głowy państwa pomoże Bialenii się ustabilizować po serii kryzysów. Krótko wcześniej z ramienia Wspólnej Przyszłości na prezydenta został wybrany Franz Langer, który nagle zniknął. Bialenią wstrząsał jeden kryzys polityczny za drugim, co było na rękę chyba tylko wrogom Bialenii (i tym politykom bialeńskim, którzy mieli nadzieję, że jak skończą się inni kandydaci, to może w końcu ich parlament wybierze?). Już wtedy Kanclerz zakomunikował mi, że na żadne stowarzyszenie nie mamy co liczyć, bo zasługujemy na mniej niż Baridas i Teutonia (ponieważ nie jesteśmy Sarmacji wierni tak długo jak te kraje). Każde kolejne osłabienie Bialenii (a do tego prowadziła polityka burbonizmu i ubezwłasnowolnionych prezydentów) groziło tym, że rzeczywiście tą najmniej ważną prowincją możemy zostać. Więc wybór przeciwników wzmocnienia Bialenii do plakatu był jasny: Wspólna Przyszłość i Księstwo Sarmacji.
Czy uznanie rządu Księstwa Sarmacji za przeciwnika politycznego (co wynikło z działań tegoż rządu) jest znieważeniem Narodu i Państwa? Ciekawy jestem, czy gdybyśmy jednak zdecydowali się zostać w Sarmacji i byłbym prezydentem tej sarmackiej Bialenii, to czy też taki proces zostałby mi wytoczony. Szczerze wątpię.

