Ale co za problem... Mogę podpisać traktat w imieni Prezydenta jako Wiceprezydent.
Zresztą można zrobić to w taki sposób, że ze względu na bycie stroną w sprawie Ametyst w ogóle nie będzie się w traktat angażował ze strony bialeńskiej. Klasyczne zagadnienie realowe, gdy urzędnik państwowy będący stroną w sprawie jest odsunięty od podejmowania decyzji (w takiej sytuacji np. dyrektor wydziału w urzędzie wojewódzkim przestaje być osobą decyzyjną, a rolę przejmuje jego zastępca lub kolejny urzędnik w hierarchii - znam to z autopsji).
W naszej sytuacji Ametyst może sam wydać postanowienie, które stwierdzi, że jako strona w sprawie (reprezentant ZSKHiW) nie będzie występował w imieniu Republiki Bialeńskiej i w tej konkretnej sprawie stronę bialeńską będzie reprezentował wiceprezydent. Proste...
Zresztą można zrobić to w taki sposób, że ze względu na bycie stroną w sprawie Ametyst w ogóle nie będzie się w traktat angażował ze strony bialeńskiej. Klasyczne zagadnienie realowe, gdy urzędnik państwowy będący stroną w sprawie jest odsunięty od podejmowania decyzji (w takiej sytuacji np. dyrektor wydziału w urzędzie wojewódzkim przestaje być osobą decyzyjną, a rolę przejmuje jego zastępca lub kolejny urzędnik w hierarchii - znam to z autopsji).
W naszej sytuacji Ametyst może sam wydać postanowienie, które stwierdzi, że jako strona w sprawie (reprezentant ZSKHiW) nie będzie występował w imieniu Republiki Bialeńskiej i w tej konkretnej sprawie stronę bialeńską będzie reprezentował wiceprezydent. Proste...
