Ametyst Faradobus napisał(a):Ile by takie coś liczyło?Dokładnie to dywizja zmechanizowana wz. 86 liczyła 20287 ludzi (6 batalionów zmech i 4 czołgów - 290 czołgów, 271 BWP, 129 BWR, 339 TO), a pancerna 19998 ludzi (5 batalionów czołgów i 5 zmech - 348 czołgów, 217 BWP, 129 BWR, 320 TO). W sumie to pomimo tej brygady śmigłowców bojowych ze 146 śmigłowcami wcale nie rekord, bo w tym samym czasie niemiecka dywizja pancerna miała 25940 ludzi, a zmechanizowana 26180 ludzi - ale miały po 5 batalionów zapasowych. Znowu w tym samym czasie (u schyłku zimnej wojny) brytyjska dywizja pancerna to raptem 16500 ludzi, a francuska (struktura pułkowa) to raptem 7000 ludzi.
Pole manewru masz więc duże - dywizja może mieć 10-12 tys. żołnierzy (Francja to było przegięcie) lub 25-26 tys. ludzi. Kwestia co uznasz za właściwe. Pewnie najrozsądniej jest coś po środku np. 18 tys.
Ametyst Faradobus napisał(a):No tak, to jest całkiem niezłe podejście. Możemy uznać, że chińszczyzna to jest pewna nowość wprowadzana teraz, a sprzęt wzorowany na radzieckim funkcjonuje od dawna.I dokładnie coś takiego miałem na myśli... masz stary sprzęt i dajesz go (w ramach restrukturyzacji) w dużej mierze do OT i podobnych, a dla wojsk I rzutu kupujesz nowoczesny. Oczywiście nie wszytko na raz, to jeszcze masz np. stare samochody (UVM-2-66 czyli Urał-4320 nadaje się idealnie, zresztą też UVH-1-66 czyli Kraz-255 też pasuje do holowania ciężkich dział), masz trochę starszych transporterów... wiadomo piechota zmechanizowana jeździ już na tych nowych, zakupionych w AKBM, ale w artylerii, saperach itp mogą jeździć jeszcze te starszych typów. Z czasem się je będzie wymieniało... w przyszłości.
Ametyst Faradobus napisał(a):Cóż, w tym przypadku chyba rozsądniejsze będzie postawienie na brygady. Region, o którym myślę jest stosunkowo słabo skomunikowany i większa samodzielność części składowych będzie czymś sensownym.To może w ogóle bazować w takim przypadku na samodzielnych brygadach? Po co je łączyć w dywizje? W razie czego połączyć je jako Grupa Operacyjna, ale na codzień będą całkowicie samodzielne. Mogą mieć nawet nazwy od danego rejonu...
Ametyst Faradobus napisał(a):Trzy, a to trochę wynika z chęci zachowania realizmu całego procesu dostarczania sprzętu, ale też z tego do czego te plutony będą używane. W naszym przypadku korzystniejsze będzie postawienie na mniejsze plutony.No i OK. W takim razie po 3 wozy w plutonach i po 10 w kompanii - system radziecki/rosyjski.
Ametyst Faradobus napisał(a):Tylko czy wówczas też byśmy musieli nazywać to korpusami?
Nie musicie... ten radziecki korpus pancerny z 1989 to miał np. 400 czołgów w porównaniu z 348 w amerykańskiej dywizji pancernej. Proporcja BWP to 267 do 217. To wynik 4 batalionów w brygadzie i 4 brygad w korpusie, choć w batalionach było sprzetu mniej bo radziecki batalion czołgów miał 10 wozów, a amerykański 14.
Znowu brytyjczycy mieli po 18 czołgów w kompanii, a 4 kompanijny batalion nazywali pułkiem... to było zwyczajowe, od czasów początków ichniej broni pancernej - nawiązywało do dawniejszych pułków kawalerii.
Kwestie nazewnicze w porównaniu z ilościami sprzętu nie są sztywne... przykład dość skrajny z czasów DWS. W Armii Czerwonej w 1944 brygada czołgów średnich liczyła etatowo raptem 65 czołgów. Miała 3 bataliony po 21 wozów i 2 w dowództwie... kompania miała 10 wozów. W tym samym czasie niemiecki batalion czołgów miał 68 czołgów i to tylko dlatego, że nigdy nie udało im się dojść do 22 wozów w kompanii (co palnowali, ale nie udało się utworzyć piątych plutonów) i było po 17 w kompanii. Pułk pancerny w dywizji pancernej miał zatem 136 czołgów. Dla porównania w tym samym czasie radziecki korpus pancerny miał 195 czołgów (3 brygady). Armia Czerwona miała mniejsze pododdziały i oddziały czy związki taktyczne, ale w większej ilości - Niemcy odwrotnie, mniej ale bardzo rozbudowanych.
Możesz więc manewrować liczebnością ludzi i sprzętu w dość szerokim zakresie - byle zachować logiczne i przyjęte prawidła organizacyjne i nazewnicze.
Ametyst Faradobus napisał(a):No ja bym jednak postawił na mieszane. Umiejętności z zakresu obsługi broni pancernej są w naszej armii dosyć powszechne, więc właściwie wszędzie możemy wprowadzać kompanie czołgów.Można, tylko że w tym przypadku trzeba będzie do logistyki niższego szczebla podejść nieco inaczej niż w SZ RB.
Przy dużych kompaniach u nas warto jest mieć drużynę gospodarczą i techniczną oraz więcej zaopatrzenia w kompanii. Przy małych kompaniach korzystniej będzie pewne kwestie przenieść do batalionu (mniejszego w tym przypadku). W kompanii da się tylko transport żołnierskiego wyposażenia, żelaznych racji i sprzętu obozowego. Natomiast paliwo i amunicję da się na szczebel batalionu, tworząc kompanię logistyczną z plutonem technicznym, amunicyjnym i gospodarczym. Bo jeżeli w batalionie będą 4 kompanie bojowe (czołgi, zmech) po 10 wozów to liczba pojazdów wyniesie około 40... w bialeńskich kompaniach jest po 18, a co za tym idzie po 72 w batalionie.
