24-06-2021 17:44
Tak 8 żołnierzy w działonie, z czego 6 to obsługa moździerza. To trochę tak jak z działem holowanym... działon to "cała ekipa", gdzie np. może to być dwóch kierowców ciężarówek (jedna holuje działo i wozi obsługę, a druga wozi amunicję), ale obsługa działa to ci którzy bezpośrednio obsługują działo.
Choć w opisach współczesnych moździerzy 120 mm obsługa to 5 ludzi - to moim zdaniem jest to tak trochę "na styk"... dadzą radę, ale komfortu obsługi sprzętu nie będzie. Trochę czasu spędziłem na analizach organizacji niskich szczebli piechoty (nawet jakieś artykuły w tej materii popełniłem), ale takich z lat 20-tych, 30-tych i 40-tych. I jakoś ludzie większej specjalnie wydolności do dźwigania to nie mają współcześnie. Tych 5 ludzi da radę na przygotowanym stanowisku ogniowym, ale jak tylko przyjdzie do konieczności przemieszczanie tego moździerza z amunicją to mogą nie dać rady. Nie na darmo moździerz radziecki 120 mm miał 7-osobową obsługę... no był trochę cięższy, ale i tak tych 6 to moim zdaniem minimum. Nie można zakładać, że zawsze da się transporterem podjechać na samo stanowisko ogniowe.
Dawno chyba nijakiej klasycznej wojny nie było, że te obsługi są tak zaniżane (w wielu armiach), bo to realne działania często weryfikowały pokojowe pomysły. W obie strony zresztą...
W tym transporterze będzie dość miejsca. Nie trzeba wozić nadmiaru amunicji do broni pokładowej, służy tylko samoobronie. Natomiast wózek do moździerza można wozić przypięty do pancerza na zewnątrz. Co więcej... ten transporter w środku jest całkiem pojemny, bo w wersji bez wieży (z wkm na zewnątrz, na obrotnicy) ma pojemność 2 + 13, a w wersji z wieżą 3 + 7. Nie wiem czy po prostu siedziska nie zostały przystosowane do typowej drużyny ichniej, a przy innym urządzeniu wnętrza nie było by tam więcej miejsca.
Choć w opisach współczesnych moździerzy 120 mm obsługa to 5 ludzi - to moim zdaniem jest to tak trochę "na styk"... dadzą radę, ale komfortu obsługi sprzętu nie będzie. Trochę czasu spędziłem na analizach organizacji niskich szczebli piechoty (nawet jakieś artykuły w tej materii popełniłem), ale takich z lat 20-tych, 30-tych i 40-tych. I jakoś ludzie większej specjalnie wydolności do dźwigania to nie mają współcześnie. Tych 5 ludzi da radę na przygotowanym stanowisku ogniowym, ale jak tylko przyjdzie do konieczności przemieszczanie tego moździerza z amunicją to mogą nie dać rady. Nie na darmo moździerz radziecki 120 mm miał 7-osobową obsługę... no był trochę cięższy, ale i tak tych 6 to moim zdaniem minimum. Nie można zakładać, że zawsze da się transporterem podjechać na samo stanowisko ogniowe.
Dawno chyba nijakiej klasycznej wojny nie było, że te obsługi są tak zaniżane (w wielu armiach), bo to realne działania często weryfikowały pokojowe pomysły. W obie strony zresztą...
W tym transporterze będzie dość miejsca. Nie trzeba wozić nadmiaru amunicji do broni pokładowej, służy tylko samoobronie. Natomiast wózek do moździerza można wozić przypięty do pancerza na zewnątrz. Co więcej... ten transporter w środku jest całkiem pojemny, bo w wersji bez wieży (z wkm na zewnątrz, na obrotnicy) ma pojemność 2 + 13, a w wersji z wieżą 3 + 7. Nie wiem czy po prostu siedziska nie zostały przystosowane do typowej drużyny ichniej, a przy innym urządzeniu wnętrza nie było by tam więcej miejsca.
