• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Święci Ludzie
#1
[Obrazek: thumb_85_13_06_19_1_13_26.png]

Ś W I Ę C I
L U D Z I E

Jego Świetlista Osobistość Mistrz Budzimir VII, Arcypatriarcha Wszechbudzimiryzmu rozpoczął biografię pouczających biogramów tak zwanych Świętych Ludzi - osób wyjątkowych i ważnych, czczonych przez budzimirystów różnych tez z Hirschbergii i Weerlandu oraz całego V-Świata. W tym miejscu będę się starał na bieżąco udostępniać te ważne teksty dla wiernych w Republice Bialeńskiej.

Łowca

[Obrazek: 201948721-937615116814089-86599715174237243-n.jpg]

Przypowieść o początkach Łowcy:

Wiele zim temu lud weerlandzki przez dzikie pola ku lepszej krainie wędrował. Starzy i młodzi, silni i kobiety, a wśród nich wędrował i Zdzisiek. Chłop to był chwatny i choć wiosen miał niewiele żony dwie se przysposobił. By rodzinę swą wykarmić każden dzień w pola ruszał zwierzynę upolować. Wiewiórki ziemne łapał, sarny, ale taki inne niż te nasze, dobrym on myśliwym był. Mu starczało, a i babom swym czasem coś dał. Zima jednak nadeszła sroga, spadły śniegi i złe dni nastały.
Poszedł Zdzisiek raz na polowanie i z pustymi rękoma powrócił. Poszedł i drugi raz dnia kolejnego, by znowuż z niczym wrócić. Dnia dziesiątego baby swe do nagonki zapędził, ale i tedy zwierz mu czmychnął.
Zły był Zdzisiek, ale bab mocno nie bił, lecz do Mistrza Budzimira popędził i o swym złym losie mu powiedział. O pomoc poprosił. Tedy Wielki orzekł:
‘Cóż ma mnie los jednego poruszyć? Dobro jednego niczym jest wobec dobra wielu i mego. Sam ty się wykaraskaj, bądź zdychaj.’
Przemyślał Zdzisiek te mądrości, łuk swój wziął i w dzikie pole ruszył po raz wtóry. Dnia następnego zwierzynę taszcząc powrócił. A było nią dzikiego człeka truchło. Nakarmił nim siebie. Nakarmił nim żony i pomioty swe. Życie jednego wielu uratowało.
Mięso też Wielkiemu podarował, a ten orzekł, że dobre.
Wiele razy tamtej zimy i każdej kolejnej pory dzikich upolował dla rodziny swej, a i z innymi się dzielił, a ci go Łowcą obwołali.


Przypowieść o zalotach:

Mieszkali od wiosen kilku Weerlandczycy na nowych ziemiach, a Zdzisław Łowca nad Rzeżuchą żywot swój usadowił, by do zwierzyny mieć blisko. Trzecią babę już miał, a bachorów tyle, że buty do zliczenia musiał zdejmować.
Pewnego dnia do innej wsi z mięsiwem zajechał. Tam piękną dziewuszkę upatrzył. Ruchomości swe zliczył i do ojca jej poszedł, ‘Ile’ zapytał. Ojciec tedy orzekł:
„Ty trzy baby już masz, a córę moją Bieńko chce, a on żadnej jeszcze nie ma i nie miał.”
Zły był Zdzisław, to i dziewoję bez zgody ojca wziąć postanowił. Krzyczała ona i wierzgała ona jak na wóz ją zaciągał, lecz dla niego nie pierwszyzna była i sobie poradził. Księżyc później Bieńko do wsi Zdzisława przybył miłość swą poratować. Zbił go Zdzisław, a potem spytał swej nowej baby czy z nim chce być, czy z Bieńkiem. A ona, że jego woli od Bieńka. Bieniek zapytał:
„Jak tak być może? Ja nie mam jednej, a ty masz wiele!’
Stanął Zdzisław naprzeciw Bieńka i o głowę go przewyższał. Zaśmiał się ino i kopniakiem Bieńka ze swej wsi pogonił. Wiosny kolejnej żona nowa mu troje dzieci powiła. Złapał się tedy Łowca za głowę, bo palców mu już brakło. Wygnał przeto swą czwartą żonę i dzieci jej, a ci u Bieńka się schronili, a ten był szczęśliwy.


Przypowieść o potomstwie:

Gdy zło w Nowym Mezycie się zalęgło w Nowodomie o wielkim Łowcy sobie przypomniano. Ruszył poseł z drużyną do wsi, gdzie ten mieszkał. O Zdzisława pytali, lecz potomstwo jego i wnuki tylko znaleźli. Wnuk jeden, co się Wszerad zowił powiedział posłowi, że Zdzisław na suchoty zmarł i pod mogilną brzózką leży.
Tam też drużyna podążyła, grób rozkopała, truchło kijem potrącała i nie ożyło, więc martwy Zdzisław prawdziwie był. Zapłakał się poseł, bo śmierć go w Nowodomie czekała. Pomyślał tedy, że wnuka Zdzisława wezmą, bowiem jaki dziad, taki pewnie i wnuk. Wszerad zrazu się zgodził i pojechał z drużyną na Nowego Mezytu skraj.
Podał poseł Wszeradowi łuk, a Wszerad odrzekł, że z łuku nie umie. Podał poseł Wszeradowi miecz i topór, a on, że nimi też nie umie. Podał poseł Wszeradowi poseł rusznice, a ten do lufy nabitej zrazu zajrzał. Spytał tedy poseł Wszerada co on umie, a Wszerad na to:
„Ja żem lubię żaby trzcinką dmuchać, na rzekę je i potem kamieniami rzucać, to pękają.”
Dostał zatem Wszerad kamień i do Nowego Mezytu z nim wkroczył. Drugie pianie kura nie nastało, a drużyna ryki bestii posłyszała i Wszerada krzyki. Więcej go nie ujrzeli.
Wrócili przeto do wsi Zdzisława i każdego jednego potomka Łowcy do Nowego Mezytu zagonili. Żaden nie powrócił, zatem i truchło Łowcy do Mezytu Nowego zatargali. Bestia truchło zjadła, potruła się i zmarła.


Zdzisław zwany Łowcą

To ważny Święty Człowiek w tradycji Tezy Weerlandzkiej, lecz pamięć o nim bywa czczona również pośród Hirschbergów. Jest on patronem polowań, przetrwania, kuchni weerlandzkiej i czynnego poszukiwania miłości.
Postać ta uosabia ważne dla Wszechbudzimirystów cechy. Potrafi o siebie zadbać pomimo braku bezpośredniej pomocy władz. Potrafi być jednak wdzięczny władzy za jej mądrość i tym samym dzieli się z nią owocami swoich sukcesów, lecz oszczędza jej owoców porażek, tak jak to być powinno. Rozumie tradycyjną drabinę społeczną w zaspokajaniu potrzeb. Najpierw zapewnia dobry byt sobie, tradycyjnemu ojcu rodziny, potem samej rodzinie, potem duchowemu i realnemu przywódcy, a dopiero na koniec współrodakom.
Kiedy czegoś pragnie, to brutalną siłą sobie to bierze bez żadnych wątpliwości i zbędnego dywagowania. Wie jak powinno się zdobyć i utrzymać przy sobie kobietę stanowiąc wzór dla każdego młodego Weerlandczyka. Potrafi jednak odpuścić i oddać żonę innemu.
Historie o nim pokazują również, że nie powinniśmy oceniać ludzi po ich przodkach. Żadne z jego potomstwa nie dało rady bestii, a on sam, choć martwy, nie miał z nią problemów.

[Obrazek: 202160133-937615576814043-4529606246300834232-n.jpg]

Symbolem Łowcy jest Łuk. W Domach Tez tym symbolem oznaczone są półki z tezami zawierającymi przypowieści o Łowcy i ich interpretacje. Są one bardzo popularne wśród myśliwych, ale ostatnimi laty zauważa się, że są często czytane przez co bardziej lichych młodych Weerlandczyków, takich bez dziewczyny i przyjaciół. Nie wiemy jeszcze z czego wynika to zjawisko. Nad brzegiem Rzeżuchy i w Neomezycie można napotkać kapliczki czczące pamięć o Łowcy.

[Obrazek: 201277745-937615406814060-208295388919217305-n.jpg]

prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]


Wiadomości w tym wątku
Święci Ludzie - przez Ametyst Faradobus - 05-07-2021 22:11
RE: Święci Ludzie - przez Ametyst Faradobus - 06-07-2021 17:26
RE: Święci Ludzie - przez Ametyst Faradobus - 07-07-2021 13:30
RE: Święci Ludzie - przez Ametyst Faradobus - 08-07-2021 12:16
RE: Święci Ludzie - przez Ametyst Faradobus - 24-07-2021 11:39
RE: Święci Ludzie - przez Ametyst Faradobus - 21-10-2021 18:20
RE: Święci Ludzie - przez Ametyst Faradobus - 26-10-2021 19:13
RE: Święci Ludzie - przez Ametyst Faradobus - 23-02-2022 22:01



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości