28-05-2019 16:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2019 16:22 przez Ferdynand Dugosz.)
Wie Pan, ja nie przeczę, że na takich księżycach mogłoby być życie. Ale są pewne podstawowe prawa fizyki, których chyba wypadałoby się trzymać, już nawet nie patrząc na symulacje (przynajmniej w mojej klimat i tak leży). Tam jest po prostu za zimno. Księżyce różną atmosfere mogą mieć, ale jeśli znajdują się dwa razy dalej od słońca, niż ziemia, to raczej trudno przełknąć fakt, że kwitnie tam zielony raj. Jak się sprawa ma z kolonią na Cidaris i tamtejszą fabryką "okrętów wojennych"? Cóż... Nawet Pan Apacze po rozmowie ze mną uznał, że określenie "kolonizacja" to stwierdzenie na wyrost, a raczej kosmicznej marynarki wojennej Apaczowa już nie ma, bo nie ma nawet Apaczowa. I to jest właśnie to. Po co prowadzić narrację z udziałem tej fabryki, skoro dosłownie nikt już nie wie, po co ona istnieje. Nie negowałbym tego, czy chociażby tej wandystańskiej kolonii na Marsie, ale to jest zwyczajnie bezużyteczne. Praca dawno zapomniana. Przez nikogo nie eksplorowana. Pańskiej mapy przykładowo używa się do dzisiaj, ale czy ktoś w ogóle myśli o koloniach na Cidaris, czy Marsie? Nie. Jestem chyba jedną z niewielu osób w ogóle świadomych o tym (a przynajmniej do niedawna). Natknąłem się na to przypadkiem, eksplorując stare artykuły z micropedii.
Więc czy jestem za usunięciem takich rzeczy z naszego uniwersum? Nie do końca. W takim przypadku chciałbym poszukać raczej rozwiązania pośrodku. Mianowicie przemilczeć pewne fakty, jak rajski ogród na Cidaris. Zaś taką fabrykę np., czy kolonie pozostawić przynajmniej na pamiątkę. Jako ruiny. Bo nie twierdzę, że takie coś powinno całkowicie zniknąć. Może pozostać, opuszczone jednak, tak jak to ma miejsce w rzeczywistości. Ponieważ nie uważam, by uczciwe było, by po dziesięciu latach ciszy nagle spod marsjańskich skał wyskoczyli komuniści i zaczęli wypędzać, bo to ich terytorium. Takie budynki mogą być ciekawym reliktem przeszłości. Opuszczone kolonie w kosmosie, założone przez nieistniejące już państwa. Krytykując to głównie mi chodziło o fakt, że pewne mikronacje mogą wykorzystać takie zapiski w Micropedii. Stwierdzić nagle, że wandystańska kolonia na Marsie nadal działa i ostrzelała w dodatku nowych kolonistów. Na tym polegałyby te zmiany. Bo nie może być, że jakiś kraj przywłaszcza sobie planetę tylko z powodu jakiejś nieopisywanej od dziesięciu lat kolonii. I to jest prawda, że parę rzeczy chciałbym usunąć. Zawsze się takie znajdą. Jestem jednak skłonny do tego, by łączyć przeszłość z przyszłością w spójną, narracyjną całość. Dopisać końcówki tych historii, które brzmiałyby zazwyczaj "Placówka została opuszczona. Zapadła w niej głucha cisza, a planeta znów musiała czekać na nowych mieszkańców.".
Więc czy jestem za usunięciem takich rzeczy z naszego uniwersum? Nie do końca. W takim przypadku chciałbym poszukać raczej rozwiązania pośrodku. Mianowicie przemilczeć pewne fakty, jak rajski ogród na Cidaris. Zaś taką fabrykę np., czy kolonie pozostawić przynajmniej na pamiątkę. Jako ruiny. Bo nie twierdzę, że takie coś powinno całkowicie zniknąć. Może pozostać, opuszczone jednak, tak jak to ma miejsce w rzeczywistości. Ponieważ nie uważam, by uczciwe było, by po dziesięciu latach ciszy nagle spod marsjańskich skał wyskoczyli komuniści i zaczęli wypędzać, bo to ich terytorium. Takie budynki mogą być ciekawym reliktem przeszłości. Opuszczone kolonie w kosmosie, założone przez nieistniejące już państwa. Krytykując to głównie mi chodziło o fakt, że pewne mikronacje mogą wykorzystać takie zapiski w Micropedii. Stwierdzić nagle, że wandystańska kolonia na Marsie nadal działa i ostrzelała w dodatku nowych kolonistów. Na tym polegałyby te zmiany. Bo nie może być, że jakiś kraj przywłaszcza sobie planetę tylko z powodu jakiejś nieopisywanej od dziesięciu lat kolonii. I to jest prawda, że parę rzeczy chciałbym usunąć. Zawsze się takie znajdą. Jestem jednak skłonny do tego, by łączyć przeszłość z przyszłością w spójną, narracyjną całość. Dopisać końcówki tych historii, które brzmiałyby zazwyczaj "Placówka została opuszczona. Zapadła w niej głucha cisza, a planeta znów musiała czekać na nowych mieszkańców.".

