29-12-2021 23:19
(29-12-2021 20:24)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): Nie ukrywam, że moim celem jest pobudzenie aktywności, ale nie poprzez samą reformę (bo mnie akurat prawodawstwo zbytnio nie pociąga). Nie mam oczywiście żadnej gwarancji, że wzmocnienie Rady Republiki doprowadzi do aktywizacji polityki, ale nie chcę się pogodzić z obecnym stanem. Chcę, żeby Bialenia była mikronacją w pełnym znaczeniu tego słowa, a nie klubem byłych mikronautów.
Jak trzeba będzie, to mogę walczyć o prezydenturę choćby z Ametystem.
Oczywiście zrobisz, jak będziesz uważał, ale według mnie to droga donikąd, a może raczej do ugrzęźnięcia w kolejnych reformach, które albo nie przyniosą owoców, albo większość już ich nie doczeka, bo zmęczy się samym gadaniem o poprawianiu.
(29-12-2021 20:24)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): A co do samego faktu ciągłych reform - w mikronacjach ogólnie robimy w dużej mierze ciągle to samo. Nie wiem czy jest od tego ucieczka bez ograniczenia własnej aktywności. Aktywne są te państwa w których działalność jest prosta. Nie oczekujmy od siebie zbyt wiele, jeśli nie chcemy do końca zdziadzieć.
No właśnie, prostota i względny brak ograniczeń zdaje się być właściwą (skuteczną) drogą. Właśnie dlatego Bialenia przez tyle lat istnieje i bardzo długi czas była niesamowicie atrakcyjna - nie narzucaliśmy nic nikomu, ustawy i inne papierki były zdecydowanie w tle, a z naszej pozornej bezpłciowości i chaosu potrafiliśmy zrobić przyciągającą markę, bo większość ludzi jednak nie lubi kagańców. Obecnie taką rolę, nie oszukujmy się, pełni Leocja. Ulepszyli naszą koncepcję (oczywiście nie mówię, że ktoś od nas skopiował, pewne koncepty są uniwersalne i powstają często równolegle): minimum v-prawa i biurokracji, narracyjność, luźne podejście (bez sarmackiego czy innego kija w dupsku). Dodatkowo dołożyli do tego atrakcyjną oprawę graficzną i fajne smaczki (te wszystkie systemy i ciekawe pomysły, np. stempel, kustosz, znaczki itp.), no i na pewno korzystają też z efektu nowości, którego my już nie mamy i mieć nie będziemy (i żadne reformy nam tego nie dadzą - co najwyżej kompletne zaoranie interesu i zrobienie wszystkiego, ale to naprawdę wszystkiego od nowa). Bialenia natomiast od państwa młodego i świeżego (inb4 młody, dynamiczny zespół, owocowe środy) stała się tworem trochę za bardzo spoglądającym w przeszłość i mocno przy tym wzdychającym. Gdzieś nam chyba lekko ten mirkoświat odjechał w międzyczasie. Nazywam to dreamlandyzacją (traumlandyzacją) mirkonacji (przy całej mojej sympatii do KD). Zresztą to ostatnie państwo też zostało de facto uratowane przez eks-wandejczyków, czy też ogólnie pojętych ludzi bez kija w dupie.
To, co nas może zatem uratować (aby aktywność dalej przyrastała i później była stabilnie wysoka), to właśnie istotne zmiany w designie strony i przede wszystkim forum (mam do niego sentyment, ale już mocno trąci myszką, tj. latami dziesiątymi tego wieku), co powoli się dzieje i chyba udaje dzięki pracy kilku osób (i wielkiej pomocy pewnego nieocenionego Leoty właśnie) oraz minimalizacja prawa, zasad i reguł, biurokracji itp. Nawet nie "dekomplikacja" systemu, ale być może właśnie zezłomowanie większości. Oczywiście pod warunkiem, że przestawimy się mentalnie i uznamy, że jest pewna gwarancja, że nikt nie wykorzysta tego w złych celach. Na pewno jednak nie możemy iść w kierunku "dłubaniny", czy kolejnej "sraczki legislacyjnej", bo to raczej dzisiaj odpycha od zabawy, a nie do niej przyciąga. Mocno uproszczę problem, ale kto hobbystycznie czyta regulamin Facebooka albo Instragrama, czy innych podobnych platform i szuka dziury w całym? Owszem, zdaję sobie sprawę, że mirkonacje to jakaś tam symulacja państwa, ale jak widać można się bawić w państwo bez ciągłego pierdolnika legislacyjnego (Leocja). Pytanie tylko, czy tego chcemy i będziemy potrafić tak funkcjonować?


