29-12-2021 23:52
(29-12-2021 23:19)Karol Medycejski napisał(a): Oczywiście zrobisz, jak będziesz uważałNie no, to jednak kwestia decyzji całej Wspólnoty. Ja od początku mówiłem, że wracam do Pałacu tylko na jedną kadencję, żeby spróbować jeszcze raz krajem poruszyć. W jakimś stopniu to się udało, ale nie jestem generalnie zadowolony, bo ta cała aktywizacja nie jest zbudowana na solidnych fundamentach. Może ja nie potrafię odpowiednio ruszać, a może bez nowych ludzi się nie da, trudno ocenić.
(29-12-2021 23:19)Karol Medycejski napisał(a): bez sarmackiego czy innego kija w dupskuUczciwie trzeba jednak powiedzieć, że Sarmacja osiągnęła największe sukcesy w dziejach mirkoświata i do dziś jest najbardziej ludna. Ten typ rozrywki najbardziej przeciętnemu mikronaucie odpowiada.
(29-12-2021 23:19)Karol Medycejski napisał(a): Nazywam to dreamlandyzacją (traumlandyzacją) mirkonacji (przy całej mojej sympatii do KD). Zresztą to ostatnie państwo też zostało de facto uratowane przez eks-wandejczyków, czy też ogólnie pojętych ludzi bez kija w dupiePotrzebne były dwie strony, "wandusy" i "konserwatyści". Jak są same "wandusy", to mamy aktywność jak w Wandystanie lub DB. Jak są sami konserwatyści to z kolei mamy Scholandię. Efekt bliźniaczo podobny w swoich skutkach. Tylko dążenie do czegoś i rywalizacja mogą prowadzić do dynamizmu.
Ludzie z kijem w dupie są potrzebni. Sami "fajni ludzie" nie są w stanie utrzymać żywej mikronacji. I na odwrót.
Co do meritum może i masz rację, mikroświat się zmienia i być może nigdy nie będzie już normalnych wyborów, ludzi dążących do wysokich stołków, emocjonujących dyskusji w parlamencie i czekania z wypiekami na północ, żeby zobaczyć, kto przez najbliższe miesiące będzie zasiadał w parlamencie lub Pałacu. Być może należy się do tego przystosować. Ale osobiście nie wiem, czy chcę się do tego przystosować, bo ten nowy mikroświat nie jest dla mnie atrakcyjny.

