30-12-2021 22:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2021 22:17 przez Karol Medycejski.)
Masz Andrzeju piękny i idealistyczny obraz, który niestety niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Model dreamlandzko-sarmacki, a obecnie raczej sarmacko-bialeński (gdyż Dreamland jest niestety państwem ze szczątkową i mocno fasadową aktywnością), to model niczego innego, li tylko zielonego stolika. To, co się zmienia, to osoby, który przy nim siedzą lub do niego aspirują. Reszta nie ma wpływu, bo zazwyczaj mieć go nie chce lub nie może, bowiem nie należy do właściwej koterii towarzyskiej.
Każda mirkonacja jest wspólnotą, natomiast to, czy można w jej ramach domagać się ochrony swoich praw publicznych lub prywatnych według starej zasady, że sprawiedliwość jest stałą i określoną wolą rozdzielania każdemu podług jego prawa (iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi), nie zależy od tego, czy ktoś coś uregulował w takim, czy innym akcie i czy istnieje (fasadowa) demokracja, ale od tego, czy rzeczywiście faktyczni decydenci chcą kierować się daną zasadą.
Prawodawstwo mirkonacyjne nigdy nie zabezpieczało żadnych praw i raczej nigdy nie zacznie pełnić takiej roli, tak długo jak istnieć będą koterie i faktyczną władzę sprawować będą informatycy lub osoby, w których gestii jest serwer. A to nie ma szans się zmienić z dwu powodów: (1) zbyt małe jest grono osób, które tworzy mikronacje i (2) z uwagi na specyfikę v-świata, który jest wirtualny właśnie. Konkluzja jest zatem taka, że możemy dalej się oszukiwać, udawać, względnie przyjemność sprawia nam rekonstrukcja współczesnych państw realnych, albo też nie. Niech zatem każda lub każdy wybierze sobie taki model, który im odpowiada.
Każda mirkonacja jest wspólnotą, natomiast to, czy można w jej ramach domagać się ochrony swoich praw publicznych lub prywatnych według starej zasady, że sprawiedliwość jest stałą i określoną wolą rozdzielania każdemu podług jego prawa (iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi), nie zależy od tego, czy ktoś coś uregulował w takim, czy innym akcie i czy istnieje (fasadowa) demokracja, ale od tego, czy rzeczywiście faktyczni decydenci chcą kierować się daną zasadą.
Prawodawstwo mirkonacyjne nigdy nie zabezpieczało żadnych praw i raczej nigdy nie zacznie pełnić takiej roli, tak długo jak istnieć będą koterie i faktyczną władzę sprawować będą informatycy lub osoby, w których gestii jest serwer. A to nie ma szans się zmienić z dwu powodów: (1) zbyt małe jest grono osób, które tworzy mikronacje i (2) z uwagi na specyfikę v-świata, który jest wirtualny właśnie. Konkluzja jest zatem taka, że możemy dalej się oszukiwać, udawać, względnie przyjemność sprawia nam rekonstrukcja współczesnych państw realnych, albo też nie. Niech zatem każda lub każdy wybierze sobie taki model, który im odpowiada.

