09-01-2022 14:07
W Muratyce przede wszystkim muszę dokończyć swoje urzędy, których się podjąłem. No i pomimo zakończenia ich jestem Prezydentem Uleńskim Azymutii, także mój wyjazd na stałe to bliżej nieokreślona przyszłość.
Co do samej Sarmacji, tak zamierzam się tam udać, głównie z powodu Gryfów, którzy wracają po realiozie, a z nimi kto wie? Może coś wspólnie wypracujemy lepiej, niż dotychczas mi to wychodziło.
Chociaż po Muratyce niesmak pozostaje dalej, plany były ambitne. Każdy je chwalił, ludzie się cieszyli z mojej pracy, a ich ostateczne zachowanie Pawłow = Stirlitz obrzydziło mi kraj, który niby jest aktywny, ale tylko w momencie wyborów. Cóż, tutaj też się postaram odzywać i chciałbym też zakopać topór wojenny z Panem Pietrowem, gdyż nie widzę sensu dalej z nim wojować, bo na Nordacie za bardzo się przejechałem. Tu pokłóciłem się z Tobą Andrzeju, miałem Cię za przyjaciela, a pożarliśmy się jak dzieci o Bialenię, a teraz wojna z Waksmanem, którego też polubiłem, dlatego postanawiam odpuścić Nordatę i utrzymać przyjaźnie poza tym regionem... Może kiedyś jak przestaniemy się gryźć jak małe dzieci znowu będziemy razem działać w jednym państwie.
Do zobaczenia, na pewno się odezwę nie raz!
Co do samej Sarmacji, tak zamierzam się tam udać, głównie z powodu Gryfów, którzy wracają po realiozie, a z nimi kto wie? Może coś wspólnie wypracujemy lepiej, niż dotychczas mi to wychodziło.
Chociaż po Muratyce niesmak pozostaje dalej, plany były ambitne. Każdy je chwalił, ludzie się cieszyli z mojej pracy, a ich ostateczne zachowanie Pawłow = Stirlitz obrzydziło mi kraj, który niby jest aktywny, ale tylko w momencie wyborów. Cóż, tutaj też się postaram odzywać i chciałbym też zakopać topór wojenny z Panem Pietrowem, gdyż nie widzę sensu dalej z nim wojować, bo na Nordacie za bardzo się przejechałem. Tu pokłóciłem się z Tobą Andrzeju, miałem Cię za przyjaciela, a pożarliśmy się jak dzieci o Bialenię, a teraz wojna z Waksmanem, którego też polubiłem, dlatego postanawiam odpuścić Nordatę i utrzymać przyjaźnie poza tym regionem... Może kiedyś jak przestaniemy się gryźć jak małe dzieci znowu będziemy razem działać w jednym państwie.
Do zobaczenia, na pewno się odezwę nie raz!

