• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie
#1
prof. Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Uniwersytet Bialeński
Miejsce narracji w Mikroświecie
Wasza Magnificencjo Rektorze,
Szanowni Państwo,

Pragnę powitać Państwa na pierwszej dyskusji w ramach kolejnego, piątego już Colloquium Bialenicum. Naszym celem jest odpowiedź na pytanie tytułowe: czy narracja jest nadbudową, czy esencją Pollinu. Bez zbędnego przedłużania, przedstawię swoje zdanie, licząc na Państwa gorące polemiki.
W swoim 11. wykładzie z mikrozofii poruszyłem kwestię roli narracji w mikroświecie. Zacytuję najważniejszy fragment tej wypowiedzi, a zainteresowanych odsyłam do całości, niezbyt z resztą długiego, tekstu.

Cytat:[Chciałbym] zarysować rolę narracji w mikroświecie, bo obserwuję wypaczenia w jej stosowaniu, polegające przede wszystkim na stawianiu jej ponad wirtualną rzeczywistość. Choć brzmi to paradoksalnie, taka rzeczywistość istnieje i właśnie ją badać próbuje mikrozofia. Najbardziej jaskrawym przykładem narracjocentryzmu jest postawa "mam więcej czołgów i mogę was pokonać". Nie mylmy mikroświata ze światem urojonym. Na rzeczywistość mikroświata składają się ludzie go tworzący i ich wytwory, przy założeniu, że należy dążyć do wkładania w nie wysiłku proporcjonalnego do efektu. Dlatego piszę wykłady, a nie zamieszczam informacji, że je wygłosiłem. To samo obowiązywać powinno też w dziedzinie wojskowości, gospodarki, kosmonautyki. Wklejenie zdjęcia wunderwaffe z google nie sprawia, że się ją posiada i można podbijać za jej pomocą inne państwa. Temat ten z pewnością jeszcze kiedyś rozwinę, bo jest fundamentalny dla budowy sensownego mikroświata. Być może spotkam się z zarzutem, że jestem zbyt poważny i chcę zepsuć zabawę innym. Na podstawie wieloletnich obserwacji doszedłem jednak do wniosku, że mikroświat potrzebuje konwencji, tak jak każda zabawa potrzebuje zasad. Charakter autoparodystyczny i irracjonalny może sprawdzać się w przypadku pojedynczych państw, aspirujących do miana awangardowych, ale pozbawiony sensu i wewnętrznego uporządkowania mikroświat zmierzać musi – i zmierza – w kierunku entropii.
Od tego czasu upłynęły już dwa lata, uznaję więc za potrzebne, by przedstawić swój obecny stosunek do problemu i wejść w polemikę z samym sobą. Krytykę narracji bezsensownej uważam za truizm, choć granice „bezsensu” zależne są od państwa i kręgu kulturowego. To co w jednym państwie wywołuje zażenowanie, w innych jest akceptowane. W Mikroświecie uczestniczą osoby o różnym usposobieniu, co powoduje zróżnicowanie państw. Nie da się tego obejść, i chyba nawet nie należy. Różnorodność Mikroświata jest jego siłą. Dlatego też dzisiaj nie jestem skłonny do bezwzględnej krytyki jakiegoś rodzaju narracji, a jedynie z niektórymi państwami nie mam ochoty bliżej współpracować narracyjnie, bo ich podejście do zabawy jest tak drastycznie odmienne od mojego (tudzież naszego, bialeńskiego), że nie miałoby to sensu.
Również od postulatu określenia konwencji dzisiaj się dystansuję, uważając go za utopijny, oderwany od rzeczywistości. Zasady można określić tylko w ramach określonej dziedziny i w określonym gronie uczestników zabawy. Szerokie rozmowy międzynarodowe są nieefektywny i sprowadzają się do formuły „każdy powiedział to, co wiedział, więc będzie dalej tak, jak jest”. Immanentną cechą Pollinu jest jego płynność i pewna niedookreśloność. Choć czasem ciężko jest pogodzić z wyrastającymi z głębin oceanu wyspami, ciężko jest skutecznie z takimi „nierealistycznymi” procesami walczyć.
W dalszym ciągu uważam narrację za nadbudowę dla Mikroświata, a nie jego esencję. Esencją są stosunki społeczne, ukoronowane instytucją pluralistycznego politycznie państwa. Narracja tworzona dla samej narracji, z dala od biegu wydarzeń społecznych, znajduje się de facto na obrzeżach mikroświata. Dotychczas nie została zbadana kwestia recepcji poszczególnych elementów aktywności mikronacyjnej, intuicyjnie zgaduję jednak, że ścianoteksty narracyjne, o ile nie wiążą się w jakiś sposób z polityką, nie są szczegółowo zapoznawane przez większość mikronautów. Nie chodzi oczywiście o to, by nie doceniać ludzi je tworzących, bo często jest to naprawdę wartościowy kontent. Nie jest on jednak na Pollinie najważniejszy.
Nie bagatelizując ludzkiej potrzeby fantazjowania i nadawania tejże fantazji rozwiniętych form literackich i innych, obserwuję raczej, że przede wszystkim atrakcyjna w Mikroświecie jest możliwość przynależności do Wspólnoty (w ramach miejsc pośród nie-miejsc, by odwołać się do słynnej już tezy McMelkora) oraz realizowania się w ramach tej wspólnoty, również poprzez rywalizację polityczną, dążenie do nadania jej pożądanego charakteru, konfrontowanie swoich wizji z wizjami współobywateli. „Żyjemy w społeczeństwie”, cytując słynny mem, i to właśnie jest podstawą twórczości mikronacyjnej. Narracja związana z Pollinem możliwa jest dlatego, że istnieją państwa – organizmy posiadające władze i obywateli, a nie na odwrót.
Zapraszam do polemiki!
 
Ordyński Andrzej, O społecznościach pozornych, http://spolecznosc.bialenia.org.pl/showt...p?tid=1252


Wiadomości w tym wątku
[V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - przez Andrzej Płatonowicz Ordyński - 22-01-2022 21:23



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości