29-01-2022 23:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-01-2022 23:28 przez Karol Medycejski.)
(29-01-2022 21:58)Ametyst Faradobus napisał(a): Nie wiem, czy słusznie, ale mam wrażenie, że to jest też forma cichego mieszania w budżecie Ukrainy. W tej sytuacji, także z uwagi na oczekiwania społeczeństwa, rząd w Kijowie musi skierować jeszcze większą ilość środków na obronność - choćby po to, aby odpowiedzieć na te akcje Rosjan (no bo nie mogą wyjść na takich, co nie reagują). Być może ogłoszą mobilizację, co też przecież nie jest za darmo. Jak wiadomo to państwo nie jest w najlepszej kondycji finansowej, więc wszystkie tego rodzaju wymuszone zmiany wpływają na jego funkcjonowanie. Słaba Ukraina opłaca się Putinowi bardziej niż jego własne czołgi na Chreszczatyku.
Z drugiej strony Ukraina też na tym zyskała, bo już dostali od UE 1,2 mld euro "pożyczki" (de facto bezzwrotnej).
A co do działań Rosji - no ja niczego nie jestem pewien. Zobaczymy za ok. trzy lub cztery tygodnie. Jak do końca lutego nie wprowadzi wojska, to już w tym roku raczej nie będzie próbował. A jeśliby wprowadził w ogóle, to według mnie jedynie w małej skali na południu, by wzmocnić siły w Bombasie Donbasie, odepchnąć Ukraińców i ew. zdobyć korytarz na Krym.
A co do opłacalności - ekonomicznie to wiadomo, że Rosja na tym nie jakoś bardzo nie zyska (choć groźba wojny akurat podbiła ceny gazu i ropy, ale też ich giełda poszła w dół), ale czy z drugiej strony aż tak strasznie straci? Moim zdaniem na poważne sankcje nie ma większych szans (w rodzaju odcięcia ich od SWIFTa), bo część czołowych decydentów jest na ekonomicznej, gazowej smyczy Kremla. Swoją drogą, to też trzeba być idiotą, by zdecydować się na energetyczne uzależnienie swojego państwa od tak niestabilnego i agresywnego partnera. Choć Rosję właściwie trudno nazwać partnerem handlowym. Ich działania przypominają raczej modus operandi awanturnika lub rozbójnika. Tym bardziej dziwi, że ktoś chce z nimi pogłębiać współpracę...

