30-01-2022 01:10
> A jeśliby wprowadził w ogóle, to według mnie jedynie w małej skali na południu, by wzmocnić siły w Bombasie Donbasie, odepchnąć Ukraińców i ew. zdobyć korytarz na Krym.
To wciąż oznacza otwarty konflikt i oficjalne potwierdzenie rosyjskiej obecności na wschodzie Ukrainy. Wątpię, że Rosja chce psuć utrwalaną od lat propagandę, że się w te wszystkie ukraińskie problemy bezpośrednio nie angażują militarnie.
> Moim zdaniem na poważne sankcje nie ma większych szans (w rodzaju odcięcia ich od SWIFTa), bo część czołowych decydentów jest na ekonomicznej, gazowej smyczy Kremla.
Już bym tak nie wyolbrzymiał tych wpływów Rosji na Zachodzie. Owszem, Rosja ma duże możliwości wpływania na zachowania największych graczy w UE, ale te możliwości są ograniczone gazowo (tak gdzieś do kwietnia każdego roku). Odcięcie od SWIFTA nie jest więc takie niemożliwe. USA musiałoby po prostu przekonać Europę, że warto na chwilę zacisnąć pasa.
> Swoją drogą, to też trzeba być idiotą, by zdecydować się na energetyczne uzależnienie swojego państwa od tak niestabilnego i agresywnego partnera.
Akurat jeśli chodzi o dostawy surowców naturalnych to Rosja jest stabilnym partnerem. Nawet w najgorszym momencie konfliktu na linii Rosja-Zachód, tj. na przełomie 2014-2015 roku, rosyjski gaz i ropa płynęły na Zachód bez żadnych przerw.
To wciąż oznacza otwarty konflikt i oficjalne potwierdzenie rosyjskiej obecności na wschodzie Ukrainy. Wątpię, że Rosja chce psuć utrwalaną od lat propagandę, że się w te wszystkie ukraińskie problemy bezpośrednio nie angażują militarnie.
> Moim zdaniem na poważne sankcje nie ma większych szans (w rodzaju odcięcia ich od SWIFTa), bo część czołowych decydentów jest na ekonomicznej, gazowej smyczy Kremla.
Już bym tak nie wyolbrzymiał tych wpływów Rosji na Zachodzie. Owszem, Rosja ma duże możliwości wpływania na zachowania największych graczy w UE, ale te możliwości są ograniczone gazowo (tak gdzieś do kwietnia każdego roku). Odcięcie od SWIFTA nie jest więc takie niemożliwe. USA musiałoby po prostu przekonać Europę, że warto na chwilę zacisnąć pasa.
> Swoją drogą, to też trzeba być idiotą, by zdecydować się na energetyczne uzależnienie swojego państwa od tak niestabilnego i agresywnego partnera.
Akurat jeśli chodzi o dostawy surowców naturalnych to Rosja jest stabilnym partnerem. Nawet w najgorszym momencie konfliktu na linii Rosja-Zachód, tj. na przełomie 2014-2015 roku, rosyjski gaz i ropa płynęły na Zachód bez żadnych przerw.
