31-01-2022 01:09
> Choć Rosję właściwie trudno nazwać partnerem handlowym.
Rosja to stacja benzynowa z zapędami mocarstwowymi. Putin może i zaatakowałby Ukrainę (choć akurat w jego przypadku czekanie oznacza ponoszenie ogromnych kosztów i danie Ukraińcom dodatkowego czasu na przygotowanie się do spuszczenia Rosjanom wpierdolu - pamiętacie Grozny? - zaprawione od 8 lat w boju Ukry wgryzą się i wysrają tą wielką "ofensywę" i Ruskich czekają pola krzyży) ale gazu Europie nie zakręci, na to nie ma szans. Zresztą, imo, cały ten spektakl jest właściwie wyłącznie na potrzeby wewnętrzne. Rosja niewiele ugrała na prężeniu muskuł, NATO się nie złamało. Natomiast należy pamiętać, że wojna hybrydowa cały czas trwa i ruskie służby całkiem nieźle radzą sobie w skłócaniu Europy, promocji szurstwa, etc. osiągając swoje cele bez oddania strzału.
Rosja to stacja benzynowa z zapędami mocarstwowymi. Putin może i zaatakowałby Ukrainę (choć akurat w jego przypadku czekanie oznacza ponoszenie ogromnych kosztów i danie Ukraińcom dodatkowego czasu na przygotowanie się do spuszczenia Rosjanom wpierdolu - pamiętacie Grozny? - zaprawione od 8 lat w boju Ukry wgryzą się i wysrają tą wielką "ofensywę" i Ruskich czekają pola krzyży) ale gazu Europie nie zakręci, na to nie ma szans. Zresztą, imo, cały ten spektakl jest właściwie wyłącznie na potrzeby wewnętrzne. Rosja niewiele ugrała na prężeniu muskuł, NATO się nie złamało. Natomiast należy pamiętać, że wojna hybrydowa cały czas trwa i ruskie służby całkiem nieźle radzą sobie w skłócaniu Europy, promocji szurstwa, etc. osiągając swoje cele bez oddania strzału.

