03-02-2022 20:29
Rozumiem, że utarło się, że jest to człowiek chimeryczny, niestały i ma w zwyczaju wybywać z byle powodu, potem wracając na klęczkach tam, skąd przyszedł. Sam sobie kiedyś z tego szydziłem. Nie tym razem jednak, drogi Andrzeju. Obserwując to od środka mogę powiedzieć, że w tym przypadku jego winy nie było a jeśli była to mniejsza niż drugiej strony. Cały czas się zastanawiam, po co im to było. Głosowania by trwały, w końcu ktoś z nas by się wykruszył. Doszło do tego, że postawiłem nawet swoją kandydaturę, bo i czemu nie? To jest przecież zabawa. Złożyłem także obietnicę, że jeśli przegram to poprę innego kandydata, który mnie przekona i zapewne bym tak zrobił, być może także Michaś Lisiewicz i byłoby po ptokach. Tym numerem z panelem to oni sobie praktycznie strzelili w stopę, pokazując, że oni tak naprawdę nie potrafią rozmawiać tylko straszyć, gdy coś nie idzie po ich myśli. Dorobili sobie do tego teorię, że planowaliśmy od początku jakiś zamach stanu, co jest nonsensem i objawem zatracenia kontaktu z rzeczywistością. Napawałem się widokiem jednych z ciekawszych wyborów w mikroświecie i w historii Rotrii, bo nigdy grono elektorów nie było tak szerokie. Insynuują kontakty z arcywrogiem Dredera Orańskim, z którym ostatni raz dłużej rozmawiałem chyba w 2018 roku.
Myślę, że jest to lekcja także dla Bialeńczyków, by potrafić ze sobą rozmawiać jak człowiek z człowiekiem. Tam zabrakło rozmowy, podejścia, zatęchła atmosfera i stos żalów czekały tylko, aż eksplodują.
Myślę, że jest to lekcja także dla Bialeńczyków, by potrafić ze sobą rozmawiać jak człowiek z człowiekiem. Tam zabrakło rozmowy, podejścia, zatęchła atmosfera i stos żalów czekały tylko, aż eksplodują.

