04-02-2022 22:41
Są w zasadzie dwa rozwiązania takiej sytuacji - albo się takiej osobie powie, że jest debilem i "wykasuje" jej wymysły na zasadzie obopólnego porozumienia albo rzeczywiście, tak jak napisałeś, jakoś się to sformalizuje i nada się dowódcy SZ uprawnienia do odgórnego anulowania takich przedsięwzięć.
Ja wciąż jednak pozostaję zwolennikiem maksymalnego odformalizowania takich kwestii. To oczywiste, że nikt o zdrowym rozsądku nie uzna narracji o "milionie czołguf" czy innym pierdyliardzie żołnierzy. Takie rzeczy można wypracować w drodze dyskusji. Jeżeli ktoś jest w miarę rozsądny to to zrozumie. Jeżeli nie, to cóż... będzie miał pecha, bo wciąż jest u nas więcej rozsądnych jednostek niż nierozsądnych...
Ja wciąż jednak pozostaję zwolennikiem maksymalnego odformalizowania takich kwestii. To oczywiste, że nikt o zdrowym rozsądku nie uzna narracji o "milionie czołguf" czy innym pierdyliardzie żołnierzy. Takie rzeczy można wypracować w drodze dyskusji. Jeżeli ktoś jest w miarę rozsądny to to zrozumie. Jeżeli nie, to cóż... będzie miał pecha, bo wciąż jest u nas więcej rozsądnych jednostek niż nierozsądnych...
