23-02-2022 13:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-02-2022 13:37 przez Karol Medycejski.)
No tylko nie wydaje mi się, by ktoś w Rotrii udawał, że ma ona powiązania z KK. Owszem realny katolicyzm zawsze pojawiał się gdzieś jako tło i inspiracja, ale bardziej dla ram instytucjonalnych i klimatu. Były wprawdzie próby zrobienia z PKR maszynki ewangelizacyjnej i faktycznego przekładania realnego katolicyzmu na mirkonacje, ale to nigdy nie wypaliło. I dobrze, bo sam byłem temu przeciwny - jest to bowiem bardzo kontrowersyjne patrząc zarówno z pozycji potencjalnego chrześcijanina, jak i osób o innych poglądach religijnych.
Osobiście nie widzę zaś większego problemu w nadaniu świeckiego kapelusza kardynalskiego osobie, która oficjalnie nie identyfikuje się jako członek Kościoła rotryjskiego, tym bardziej dlatego, że taki Kościół de facto nigdy nie istniał. Owszem formalnie i narracyjnie tak, ale patrząc materialnie nigdy nie formułowano żadnych dogmatów i nauczania.
Jest to także spójne zarówno z punktu widzenia historii realnej (nadawanie godności kardynalskiej świeckim w celach politycznych), jak i historii samej Rotrii. Wystarczy przypomnieć sobie chociażby postać abp Pafnucego von Pyongyang.
Edit: najbardziej mnie śmieszy święte świeckie oburzenie osób, które nie były nigdy związane z Rotrią, albo które już od dawna nie mają z nią żadnych związków. O tupaniu nóżką przez Wieniawę z kolei to już szkoda szerzej wspominać, bo robi to przez zwykłą zazdrość po tym jak sam po raz 2137 strzelił focha i „odszedł” z Rotrii przechodząc do opozycji politycznej (pod płaszczykiem tej „religijnej”)…
Osobiście nie widzę zaś większego problemu w nadaniu świeckiego kapelusza kardynalskiego osobie, która oficjalnie nie identyfikuje się jako członek Kościoła rotryjskiego, tym bardziej dlatego, że taki Kościół de facto nigdy nie istniał. Owszem formalnie i narracyjnie tak, ale patrząc materialnie nigdy nie formułowano żadnych dogmatów i nauczania.
Jest to także spójne zarówno z punktu widzenia historii realnej (nadawanie godności kardynalskiej świeckim w celach politycznych), jak i historii samej Rotrii. Wystarczy przypomnieć sobie chociażby postać abp Pafnucego von Pyongyang.
Edit: najbardziej mnie śmieszy święte świeckie oburzenie osób, które nie były nigdy związane z Rotrią, albo które już od dawna nie mają z nią żadnych związków. O tupaniu nóżką przez Wieniawę z kolei to już szkoda szerzej wspominać, bo robi to przez zwykłą zazdrość po tym jak sam po raz 2137 strzelił focha i „odszedł” z Rotrii przechodząc do opozycji politycznej (pod płaszczykiem tej „religijnej”)…

