19-03-2022 16:27
Akurat w naszym przypadku to przedmiotem sporu nie są de facto piksele (gdyby były, to byśmy powiedzieli, że wojenka nie ma sensu i my mamy teraz ten kawałek ziemi na wirtualnej mapie) a bardziej właśnie kwestia około fabularna, czyli kto tutaj jest agresorem.
I zanim zostanie przedstawiony argument "można się było skontaktować":
-brak map z terenem oznaczonym jako zajęty
-brak sprzeciwu przez prawie ostatnie 3 lata z jakiejkolwiek strony, czy to tytularnego króla ZSKHiW czy osób trzecich.
Jednak dalej, jak mówiłem, z naszej strony nie ma powodu, żeby nie oddawać tego kawałka ziemi. Możemy pobawić się fabularnie, zrobić konflikt a na koniec referendum pod nadzorem mediatora i oddać wyspę. Oczywiście ta ostatnia część to już kwestia oficjalnego dogadania się na wyższych szczeblach.
I zanim zostanie przedstawiony argument "można się było skontaktować":
-brak map z terenem oznaczonym jako zajęty
-brak sprzeciwu przez prawie ostatnie 3 lata z jakiejkolwiek strony, czy to tytularnego króla ZSKHiW czy osób trzecich.
Jednak dalej, jak mówiłem, z naszej strony nie ma powodu, żeby nie oddawać tego kawałka ziemi. Możemy pobawić się fabularnie, zrobić konflikt a na koniec referendum pod nadzorem mediatora i oddać wyspę. Oczywiście ta ostatnia część to już kwestia oficjalnego dogadania się na wyższych szczeblach.

