• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[VI Colloquium Bialenicum] Powstanie Marcowe z perspektywy dekady
#4
Wasza Magnificencjo Rektorze, czy może raczej Drogi Ametyście,
Szanowni Państwo, Uczestnicy naszego Colloquium,

Usłyszeliśmy właśnie wiele mądrych słów z ust mądrego profesora. Można by rzec - nic dodać, nic ująć. Jako uczestnik Powstania bardzo cieszę się, że jego kolejne rocznice są wciąż obchodzone, świętują je powszechnie cenieni mikronauci z kraju i zagranicy. Prawdę mówiąc, w 2012 roku nikt, łącznie z samymi powstańcami, nie mógł nawet o tym marzyć. Nasz młodzieńczy bunt przekształcił się w projekt niezwykle trwały. Niewiele mikronacji może poszczycić się dekadą rzeczywistego, aktywnego funkcjonowania.

Moglibyśmy oczywiście ograniczyć się do poklepania się po ramieniu, wypicia szampana, wysłuchania "One Hour+ of Libyan Arab Jamahiriya Music, ponadawania sobie odznaczeń i obejrzenia pokazu fajerwerków. Tak wygląda większość realnych i wirtualnych obchodów, tak wygląda większość świąt również w Bialenii. Nie ma w tym nic dziwnego, bo ileż oryginalnych pomysłów mogą mieć te same osoby, organizujące kilka uroczystości w roku. Cieszę się więc, że nasze tegoroczne, jubileuszowe obchody zawierają element refleksji w postaci niniejszego kolokwium.

Profesor Faradobus słusznie wskazał, że dziesiąta rocznica jest okazją do odrobienia lekcji. Bialeńskie kierownictwo składa się z doświadczonych mikronautów, utytułowanych w wielu dziedzinach, profesorów, generałów, kardynałów, monarchów. Bialenia jest państwem aktywnym, stabilnym, w wielu dziedzinach wyróżniającym się na plus. Może więc należałoby zakończyć to wszystko właśnie w tym momencie, niczym Adam Małysz, który zawiesił narty na kołku w pełni chwały, nie chcąc starzeć się na coraz gorszych lokatach? Czy będzie lepsza okazja do honorowego zamknięcia interesu, zanim dopadnie nas smutny proces wandystanyzacji?

Ale zastanówmy się, co odpowiedzieliby na to pytanie Powstańcy Marcowi. Nie obecnie, gdy są już ludźmi dorosłymi, "sprowadzonymi na ziemię", ale właśnie w 2012 roku. Zapytaliby zapewne, czy mikroświat jest po to, by starać się przypodobać opinii innych. I wtedy mogliśmy być uprzejmi dla weterenów, przyjąć stołki wiceministerskie, po roku-dwóch awansować na ministerskie, zasiąść w sarmackim Sejmie. Pewnego dnia Sarmacja ujrzałaby może kanclerza Kaniewskiego albo Swarzewskiego, pochwaliłaby nas za cierpliwość, za rozwój. Ale my nie chcieliśmy takiej drogi, a i dziś wydaje mi się ona koszmarnie nudna, strasznie konformistyczna.

Ale czy dziś wszyscy nie jesteśmy takimi kanclerzami? Mamy fajne tytuły, jesteśmy uznani międzynarodowo, możemy robić "niedźwiadki" z przywódcami najbardziej szanowanych mikronacji, gościć w ich pałacach, zapraszać ich do Wolnogradu. I to jest dobre, współpracując z innymi państwami można dobrze się bawić, wiele się nauczyć, absolutnie nie powinniśmy się samoizolować. Nie możemy jednak spocząć na laurach, ograniczyć się do tego zewnętrznego prestiżu. Nie możemy stać się wapniakami, któych wyśmiewaliśmy, byłoby to przekreśleniem idei powstańczych!

Co możemy zrobić, by odrobić lekcję, o której mówił Profesor Faradobus? Z pewnością musimy wyciągać rękę do młodych mikronacji, a nawet yoyonacji. I to nie po to, by zrobić z nich Bialeńczyków, przemielić ich przez nasz system oraz przyznać im funkcje ministrów kultury i sportu - taką pomoc udzieliliby i Sarmaci z zeszłej dekady. Powinniśmy nawiązywać z nimi współpracę na równych zasadach, ignorując to, że czasami nie prezentują oni najwyższego poziomu (czy my dekadę temu prezentowaliśmy?). Prawda jest taka, że tylko z kooperacji z nowymi mikronautami może wyniknąć coś rzeczywiście nowego. Nie oznacza to, że my jesteśmy już bezużyteczni i powinniśmy udać się na emeryturę - wierzę, że możemy zrobić jeszcze wiele dobrego. Nie możemy jednak zamykać się w swoim gronie osób z dziesięcioletnim stażem.

Kolejną sprawą jest poważne podejście do demokracji. Oczywiście Bialenia jest teoretycznie i praktycznie państwem demokratycznym, ale i Sarmacja w 2012 r. była w miarę demokratyczna. Cóż jednak z tego wynikało? W sytuacji, gdy nie ma jakieś wielkiego przyrostu naturalnego (a niestety nie ma), wapniaki mogą łatwo wszystko przegłosować, w razie konieczności porozumiewając się zakulisowo. Jeden ważny krok ku rzeczywistej demokracji już zrobiliśmy - powstały dwie konkurujące ze sobą partie. Co dalej? Dyskutujmy o wszystkim i dopuszczajmy wszystkie opinie, nie tylko z grona obywatelskiego. Starajmy się osiągać kompromisy nawet z nielicznymi mniejszościami, by i one uznawały nasz kraj za swój.

Nasuwa mi się jeszcze jeden, wielce symboliczny wymiar tegorocznych obchodów. Otóż przybyła do nas delegacja z Sarmacji, a Pani Marszałek Dworu ma krótszy staż niż zdecydowana większość z nas. Sarmacja odmłodniała, Bialenia się zestarzała, choć wciąż pozostaje młoda duchem idei powstańczych. Myślę, że czas najwyższy na zakopanie topora wojennego, który ostatnimi czasy i tak już się mocno stępił. Bialenia i Sarmacja powinny się wzajemnie na siebie otworzyć, oba nasze kraje mogą wiele na tym zyskać. Ileż wspólnych inicjatyw możemy zrealizować, ile dyskusji przeprowadzić, iloma doświadczeniami się wymieni, ilu ciekawych ludzi poznać?

Raz jeszcze dziękuję Panu Rektorowi za rozpoczęcie naszej dyskusji i serdecznie zapraszam Drogich Gości do wzięcia udziału w tej wymianie zdań. Niczym podczas obrad kongresu ludowego, każdy głos jest cenny, nikt nie powinien milczeć, jeśli nie chce, by inni wypowiadali się za niego. Smile


Wiadomości w tym wątku
RE: [VI Colloquium Bialenicum] Powstanie Marcowe z perspektywy dekady - przez Andrzej Płatonowicz Ordyński - 19-03-2022 21:42



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości