14-11-2022 19:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-11-2022 19:32 przez Andrzej Płatonowicz Ordyński.)
(14-11-2022 14:48)Karol Medycejski napisał(a): Trzeba także wspomnieć, że stała się ona później podwaliną japońskiego nacjonalizmu, szowinizmu, totalitaryzmu i militaryzmu.No i namówił.
Co do meritum, konduktorzy bialeńscy to z pewnością nadzwyczajna kasta ludzi, ciesząca się szczególnymi łaskami Patrona. Uważam jednak, że model republikański i kadencyjność głowy państwa dobrze się u nas sprawdzają. Przetrwaliśmy 9 lat, a największe kryzysy następowały wówczas, gdy próbowano zrezygnować z demokracji i/lub kadencyjności - taka była geneza niewoli sarmackiej. Dlatego o ile jestem zwolennikiem silnej pozycji ustrojowej prezydenta, a także otaczania go szczególnym, wykraczającym poza zwykłe standardy republikańskie, szacunkiem, nie jestem zwolennikiem uczynienia z niego monarchy (pod jakąkolwiek nazwą). Gdybyśmy zrezygnowali z bezpośrednim rządów Allaha na rzecz zwykłej monarchii, jaką mają inne narody, zgrzeszylibyśmy tak, jak starotestamentowi Izraelici. A nie chcemy chyba, by jakiś stolarz odebrał nam łaskę Patrona i oddał ją jakiejś innej dżamahiriji?
Cieszę się jednak, że poruszyłeś wątek pozycji prezydenta w nowym ustroju. Chcemy lepiej nawiązać do wzorców arabskich, do dżamahiriji, dlatego planujemy stworzyć komitety ludowe. Pamiętajmy jednak, że w dżamahiriji libijskiej de iure nie było dyktatora. Muammar Kaddafi był tylko skromnym Przywódcą Rewolucji 1. Września, i choć zakres jego ingerencji w funkcjonowanie państwa bywał nadmierny, gdyby nie inwazja Wielkiej Szatana, po jego śmierci nie byłoby kolejneg Przywódcy Rewolucji o quasi-dyktatorskich uprawnieniach. Nasz Przywódca Rewolucji Jan de Kaniewski opuścił mirkonacje, jak ja to mówię, zmienił miesce zamieszkania, więc nie możemy uczynić z niego odpowiednika Patrona. Uważam, że nikt z nas nie może rościć sobie praw do analogicznej władzy.
Moim zdaniem prezydent powinien być dalej tym, kim jest - kadencyjnym dzierżycielem całości władzy wykonawczej oraz majestatu państwa. Wszyscy jesteśmy tylko ułomnymi ludźmi, nie ma wśród nas Kaddafiego, ani nawet Baćki. Czego nie potrafi jeden konduktor, to może da radę zrobić następny. Jeden jest dobrym urzędnikiem, drugi ogarnia sprawy zagraniczne, trzeci potrafi rozkręcić aktywność, Dzięki temu, że wymieniamy się w Pałacu, Bialenia może się zmieniać i skupiać na różnych działaniach.
Nawiązując do nieistniejącego reala, jak do historii przeszedłby Putin, gdyby zakończył swoje rządy w 2008 roku, po zakończeniu dwóch kadencji prezydenckich? Jako wielki człowiek, który dźwignąć gospodarkę rosyjską, przywrócił godność narodu i trochę przyhamował oligarchów. Jak przejdzie do historii po tym gdy nie przestrzegał kadencyjności? Każdy wie. Jak przeszedłby do historii Napoleon III, gdyby pozostał tylko pierwszym prezydentem II Republiki i nie przeprowadził zamachu stanu? Wreszcie, jak przedłby do historii Muammar Kaddafi, gdyby po oddaniu władzy nie ingerował dalej w rządy nad Libią i skupił się tylko na intelektualnym rozwoju Trzeciej Teorii Światowej? Kolejna kwestia, o i ile lepiej wyglądałyby kraje Putina, Napoleona III i Kaddafiego, gdyby oni sami dali przykład umiarkowania i zaufali ludowi, że da radę sam podejmować słuszne decyzje?

