• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ciemne strony refleksji?
#6
No i to jest dobre podejście. Tymczasem niektórzy historycy zachowują się tak jakby historia była dyscypliną jak jakaś fizyka i jak to się podważy to oczy im krwią zachodzą i żona nie nadąża z podawaniem kolejnej porcji bigosu.

To samo z resztą z politologią. Przez bardzo szeroki zakres tego co składa się na tę dyscyplinę (historia, prawo, socjologia, filozofia, ekonomia i jeszcze coś by się znalazło) trudno ustalić kim ten politolog jest, ale to imo nie jest problem. Jakie są wymogi pracy naukowej każdy wie więc powinno się po prostu "pozwolić robić" i wiadomo, że politolog, dla którego konikiem jest np. ekonomia zajmie się gospodarkami państw czy programami gospodarczymi partii. Tymczasem niektórzy teoretycy z bożej łaski mają takiego fizia na punkcie teorii, że nie wyobrażają sobie pisania jakiejkolwiek pracy bez kategorii teoretycznych pozwalających na E K S P L A N A C J Ę zjawisk. Nie twierdzę, że to złe, ale to robi się często komiczne. Piszą te rozdziały metodologiczne, teoretyczne, a jak weźmie się książkę to w dalszej części pracy trudno związku się doszukać, no ale jest.

Nic tak nie obrzydza dyscypliny i pracy naukowej jak teoretycy. Wyleczyłem się dzięki nim z chęci podejmowania jakiejś pracy naukowej, trzeba mieć chyba po prostu w bani nawalone aby tym się zajmować w przynajmniej mojej dyscyplinie.


Wiadomości w tym wątku
RE: Ciemne strony refleksji? - przez Karl von Schwarzengrau - 27-12-2022 09:52



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości