05-02-2023 18:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2023 18:45 przez Andrzej Płatonowicz Ordyński.)
O wykładzie wspomniałem już w poprzednim wydaniu - co nie znaczy, że nie można powtórzyć, bo nikt dyskusji nie podjął.
Gdzieś narzekali, że informacje bardzo skrótowe, więc można puścić z moim piccolo/mini-felietonem.
Gdzieś narzekali, że informacje bardzo skrótowe, więc można puścić z moim piccolo/mini-felietonem.
Cytat:Zieloną książką między oczy
Republika Bialeńska w dziesiątym roku swojego istnienia przeżywa kolejną reformę ustrojową. Niedawno wyliczyłem, że zmieniamy konstytucję średnio co 400 dni, przeważnie w okresie jesienno-zimowym. Tym razem ideą przewodnią przemian jest powrót do kaddafistowskich źródeł. Odtąd Bialenią rządzić będą kongres i komitety ludowe. Urząd prezydenta pozostaje zachowany, ale z przyczyn czysto pragmatycznych - większość bialeńskiej wierchuszki ma kilkunatoletnie doświadczenie, wraz z którym nauczyli się pesymizmu antropologicznego i wiedzą, że w każdej mikronacji potrzebny jest wodzirej.
Czym w istocie jest powrót do kaddafizmu? Na pewno powrotem do korzeni, ponieważ pierwszy ustrój bialeński po Rewolucji Marcowej 2012 r. był właśnie wzorowany na dżamahiriji. Komitety ludowe nie działały zbyt efektywnie, więc w ich miejsce pojawiały się inne wiodące podmioty władzy - przeważnie Bialenia prowadzona była przez demokratycznych, choć niepozbawionych imidżu autorytarnego, prezydentów, zwanych potocznie konduktorami. Okresy rządów parlamentu lub niedookreślonej oligarchii przeważnie były okresami kryzysu lub do niego prowadziły.
Co zmieniło się ostatnio, że podejmujemy kolejny eksperyment? Coś się wypaliło - praktycznie wszyscy chętni byli już prezydentami, prof. Faradobus i ja nawet wielokrotnie. Każdy chętny podjął już prometejskie próby zbawienia Bialenii. Przede wszystkim jednak, nikt dla nikogo nie może być już wodzem, skoro jesteśmy od wielu lat kolegami. Dziś przyszłość państwa zależy od kolektywu, który wciąż potrzebuje charyzmatycznego lidera, ale nie potrzebuje już Ojca Narodu, który wskaże każdemu miejsce w szeregu, rozdzieli zadania, a w razie potrzeby pochwali i zgani kogo trzeba.
Obecny konduktor, prof. Faradobus, zapowiedział już, że nie będzie ubiegał się o reelekcję. Ja nie zajmę jego fotela. Obaj zaangażujemy się w pracę w kongresie i komitetach, a ponadto w aktywizację regionów. Prezydentem najpewniej zostanie człowiek zacny i obdarzony licznymi, jakże nam potrzebnymi, talentami - ale umiarkowanie aktywny i niezbyt zaangażowany w bialeńską politykę ostatnich lat. Zmiana w Pałacu będzie szła w jednym kierunku ze zmianą Konstytucji - w kierunku kolektywnego zarządzania krajem i prawdziwej, kaddafistowskiej demokracji.
Czym skończy się ten eksperyment? Nową młodością Bialenii ożywionej zielonymi ideałami i wspólnymi dążeniami, a może przyspieszeniem uwiądu starczego? Nie wiedzą tego reformatorzy, ani komentatorzy. Czy się udało dowiemy się za kolejne 400 dni...

