• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bialeńczyk patrzy na Bialenię. Ostatni wykład.
#7
(19-06-2023 21:22)Vilarte napisał(a):
Cytat:Wyznaczaliśmy sobie maksymalistyczne cele – pokonanie Sarmacji (...)
Tak pół żartem - powinniśmy w Grodzisku uruchomić taką Aleję im. Tych, co Próbowali Pokonać Sarmację, i stawiać tam kolejno tablice pamiątkowe, niczym v-aleja sfinksów Big Grin Naliczyłem co najmniej cztery takie kraje, ale być może było ich więcej.
Ja tam od zawsze stałem na stanowisku pragmatycznym - po co z kimś walczyć, jeśli można wymościć sobie u niego kącik, korzystać z jego systemów, forum i innych rozwiązań zamiast budować to od zera i tracić na to czas - a jednocześnie mieć dzięki temu audiencję dla tego, co się tworzy. Śpiewanie dla pustej sali jest dość demotywujące.

Nawiasem mówiąc plus za syntetyczne ujęcie dziejów kraju, w tym tych odnoszących się do wspólnych projektów z KH, bo jednak nadal w mojej wiedzy nt. temat są spore białe plamy. Względnie czarne dziury.

Mógłby Towarzysz wymienić te kraje? A to dlatego, że sumie sam jestem ciekaw, jakie narody obrały sobie w przeszłości za cel zniszczenie Księstwa Sarmacji i co robiły, aby zniszczyć Sarmację?

(20-06-2023 08:35)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a):
(19-06-2023 21:22)Vilarte napisał(a): Ja tam od zawsze stałem na stanowisku pragmatycznym - po co z kimś walczyć, jeśli można wymościć sobie u niego kącik, korzystać z jego systemów, forum i innych rozwiązań zamiast budować to od zera i tracić na to czas - a jednocześnie mieć dzięki temu audiencję dla tego, co się tworzy. Śpiewanie dla pustej sali jest dość demotywujące.
My wychodziliśmy z założenia odmiennego - po co komuś się podporządkowywać, jeśli można stworzyć coś własnego na swoich zasadach. To, że ostatnimi czasy pozostało mi "śppiewanie dla pustej sali", choć w sumie dalej niewielkie audytorium pozostało, to nie znaczy, że zawsze tak było. Niegdyś Bialenia była dużo bardziej aktywna, czego dowodzą statystyki. Ja tam nie uważam, że "traciliśmy czas", a to, że wobec przewlekłego braku czasochęci postanowiliśmy w końcu dać sobie spokój nie oznacza, że nie warto było robić nic.  Satysfakcja z własnego projektu jest IMO większa niż satysfakcja ze wspinania się po szczeblach kariery w cudzym projekcie.

Podoba mi się określenie "czasochęć". Jak dla mnie bardzo fajny temat do opisania i określenia, bo w sumie chęć i czas czasami są wprost proporcjonalne. Jaki człowiekowi zaczyna brakować czasu, to pomimo początkowej chęci, może ją w sumie stracić. A nawet, jeżeli nie ma tylko czasu, ale ma chęci, to jednak w najbliższym możliwym czasie wolnym taka osoba będzie chciała coś zrobić, więc raczej wyklucza się możliwość brak miesięcznej aktywności, przy braku tylko czasu, ale posiadaniu chęci. A z kolei gdy człowiekowi brakuje chęci, to brakuje i czasu (a przynajmniej czasami ja mam tak, że jak nie mam chęci, to nagle przysłaniam się brakiem czasu).


A przynajmniej jako przykład mógłbym w sumie siebie wziąć w Czesnoradzie. Związek Kolektywistycznych Republik Rad powstał też właśnie dlatego, że brakło też chęci, co skutkowało też brakiem czasu, gdyż człowiek później wypełniał sobie czas wolny innymi rzeczami, a przynajmniej u mnie tak było. A ZKRR to pomysł na taką trochę świerzość w Czesnoradzie, aby chęci wróciły i przynajmniej w moim przypadku wróciły. A dzięki też pomysłowi federalizacji, jeżeli chęci nie znikną u Tow. Ścierkowa, to może nawet i on się uaktywni jako Przewodniczący Kucelgradzkiej KRR.
Tow. Robert Drenin
Wiceprzewodniczący Rady Komisarzy Ludowych Związku Kolektywistycznych Republik Rad


Wiadomości w tym wątku
RE: Bialeńczyk patrzy na Bialenię. Ostatni wykład. - przez Robert Drenin - 20-06-2023 10:01



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości