20-06-2023 10:01
(19-06-2023 21:22)Vilarte napisał(a):Cytat:Wyznaczaliśmy sobie maksymalistyczne cele – pokonanie Sarmacji (...)Tak pół żartem - powinniśmy w Grodzisku uruchomić taką Aleję im. Tych, co Próbowali Pokonać Sarmację, i stawiać tam kolejno tablice pamiątkowe, niczym v-aleja sfinksówNaliczyłem co najmniej cztery takie kraje, ale być może było ich więcej.
Ja tam od zawsze stałem na stanowisku pragmatycznym - po co z kimś walczyć, jeśli można wymościć sobie u niego kącik, korzystać z jego systemów, forum i innych rozwiązań zamiast budować to od zera i tracić na to czas - a jednocześnie mieć dzięki temu audiencję dla tego, co się tworzy. Śpiewanie dla pustej sali jest dość demotywujące.
Nawiasem mówiąc plus za syntetyczne ujęcie dziejów kraju, w tym tych odnoszących się do wspólnych projektów z KH, bo jednak nadal w mojej wiedzy nt. temat są spore białe plamy. Względnie czarne dziury.
Mógłby Towarzysz wymienić te kraje? A to dlatego, że sumie sam jestem ciekaw, jakie narody obrały sobie w przeszłości za cel zniszczenie Księstwa Sarmacji i co robiły, aby zniszczyć Sarmację?
(20-06-2023 08:35)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a):(19-06-2023 21:22)Vilarte napisał(a): Ja tam od zawsze stałem na stanowisku pragmatycznym - po co z kimś walczyć, jeśli można wymościć sobie u niego kącik, korzystać z jego systemów, forum i innych rozwiązań zamiast budować to od zera i tracić na to czas - a jednocześnie mieć dzięki temu audiencję dla tego, co się tworzy. Śpiewanie dla pustej sali jest dość demotywujące.My wychodziliśmy z założenia odmiennego - po co komuś się podporządkowywać, jeśli można stworzyć coś własnego na swoich zasadach. To, że ostatnimi czasy pozostało mi "śppiewanie dla pustej sali", choć w sumie dalej niewielkie audytorium pozostało, to nie znaczy, że zawsze tak było. Niegdyś Bialenia była dużo bardziej aktywna, czego dowodzą statystyki. Ja tam nie uważam, że "traciliśmy czas", a to, że wobec przewlekłego braku czasochęci postanowiliśmy w końcu dać sobie spokój nie oznacza, że nie warto było robić nic. Satysfakcja z własnego projektu jest IMO większa niż satysfakcja ze wspinania się po szczeblach kariery w cudzym projekcie.
Podoba mi się określenie "czasochęć". Jak dla mnie bardzo fajny temat do opisania i określenia, bo w sumie chęć i czas czasami są wprost proporcjonalne. Jaki człowiekowi zaczyna brakować czasu, to pomimo początkowej chęci, może ją w sumie stracić. A nawet, jeżeli nie ma tylko czasu, ale ma chęci, to jednak w najbliższym możliwym czasie wolnym taka osoba będzie chciała coś zrobić, więc raczej wyklucza się możliwość brak miesięcznej aktywności, przy braku tylko czasu, ale posiadaniu chęci. A z kolei gdy człowiekowi brakuje chęci, to brakuje i czasu (a przynajmniej czasami ja mam tak, że jak nie mam chęci, to nagle przysłaniam się brakiem czasu).
A przynajmniej jako przykład mógłbym w sumie siebie wziąć w Czesnoradzie. Związek Kolektywistycznych Republik Rad powstał też właśnie dlatego, że brakło też chęci, co skutkowało też brakiem czasu, gdyż człowiek później wypełniał sobie czas wolny innymi rzeczami, a przynajmniej u mnie tak było. A ZKRR to pomysł na taką trochę świerzość w Czesnoradzie, aby chęci wróciły i przynajmniej w moim przypadku wróciły. A dzięki też pomysłowi federalizacji, jeżeli chęci nie znikną u Tow. Ścierkowa, to może nawet i on się uaktywni jako Przewodniczący Kucelgradzkiej KRR.
Tow. Robert Drenin
Wiceprzewodniczący Rady Komisarzy Ludowych Związku Kolektywistycznych Republik Rad
Wiceprzewodniczący Rady Komisarzy Ludowych Związku Kolektywistycznych Republik Rad


Naliczyłem co najmniej cztery takie kraje, ale być może było ich więcej.