24-07-2019 12:08
Czuję się teraz trochę jak Czerwony Piotruś z opowiadania Kafki. Dla przypomnienia był to szympans, którego zadaniem było nabranie ludzkich cech, a później przekonanie audytorium naukowego, że faktyczne przejęcie tych cech u zwierząt jest możliwe. Pomimo dopasowanego garnituru, zachowania zasad etykiety i pewnej ogólnej ogłady, samo wystąpienie można by uznać za pseudonaukowy bełkot. Przesłaniem tej historii jest cena jaką trzeba było zapłacić Czerwonemu Piotrusiowi za chęć dopasowania się. Niby można ale ze skutkiem w najlepszym razie karykaturalnym. Tak właśnie czułbym się gdybym próbował przekonywać kogoś do doktryny, która została powszechnie potępiona. Mógłbym co ważniejsze stracić przez to kolegów i koleżanki, a za takich Was uznaje. Dlatego wplatanie do różnych moich opowiadań postaci takich jak Verwoerd, proszę traktować jako coś nieszkodliwego i egzotycznego.

