25-07-2019 10:31
nieBezpieczna przystań
"Pokaz naszej siły to wszystko co nam zostało, nawet jeśli czujemy tylko rozpacz"
Nawet najłagodniejsze zimy nad Orlicą nie były łatwe do przeżycia, lecz tę zimę los uczynił wyjątkowo okrutną. Śnieg wciąż padał, robiło się coraz zimniej. Niszczały resztki zapasów jedzenia. Wydzielałem wszystko w skromnych racjach, ale i tak zaczynało brakować pożywienia i opału. Lód zbierał się na drzewach, mocno je obciążając, aż w końcu pod jego naporem pnie pękały niczym patyki. Towarzyszący temu dźwięk roznosił się wokół jak grom. Śmierć napierała ze wszystkich stron. Powodowała poczucie beznadziei, które z kolei rodziło strach. Głównie dlatego postanowiłem przeczekać tę straszną zimę w pierwszej napotkanej osadzie. Niebawem po przybyciu podjąłem pracę w kuźni. Ważną częścią pracy kowala jest wyrabianie węgla drzewnego. Tak naprawdę najważniejszą, bo bez węgla nie osiągnęlibyśmy ognia dość gorącego, aby rozgrzać metal. Pierwsze kilka tygodni nauki sztuki kowalskiej spędzamy na wyrobie węgla drzewnego. Używam drewna białej sosny. Daje gorący płomień i mało dymu. Idealnie. Jest także inny ważny powód, dla którego trzeba przygotowywać węgiel drzewny. Nie chodzi tylko o doglądanie pieca. Ważna jest całość. Przemiana porcji drewna białej sosny w idealny węgiel drzewny wymaga dwóch tygodni nieustającej obserwacji pieca. Sypia się obok ognia i budzi co godzinę, aby regulować dopływ powietrza i doglądać tempo spalania. Produkcja węgla drzewnego to po prostu rozpalenie ogniska i przykrycie go tak, by prawie nie zgasło. W piecu jest bardzo gorąco. Zbyt wiele powietrza i piec wybuchnie. Zamieniłby się w piekło i drewno całkiem by spłonęło. Zostałby tylko bezużyteczny popiół. Trzeba podtrzymywać żar i być skupionym, aby nie tracić z oczu celu. Celu, z którego powstanie surowiec do wyrobu narzędzi, broni i wszystkiego co jest na swój sposób użyteczne.
"Pokaz naszej siły to wszystko co nam zostało, nawet jeśli czujemy tylko rozpacz"
Nawet najłagodniejsze zimy nad Orlicą nie były łatwe do przeżycia, lecz tę zimę los uczynił wyjątkowo okrutną. Śnieg wciąż padał, robiło się coraz zimniej. Niszczały resztki zapasów jedzenia. Wydzielałem wszystko w skromnych racjach, ale i tak zaczynało brakować pożywienia i opału. Lód zbierał się na drzewach, mocno je obciążając, aż w końcu pod jego naporem pnie pękały niczym patyki. Towarzyszący temu dźwięk roznosił się wokół jak grom. Śmierć napierała ze wszystkich stron. Powodowała poczucie beznadziei, które z kolei rodziło strach. Głównie dlatego postanowiłem przeczekać tę straszną zimę w pierwszej napotkanej osadzie. Niebawem po przybyciu podjąłem pracę w kuźni. Ważną częścią pracy kowala jest wyrabianie węgla drzewnego. Tak naprawdę najważniejszą, bo bez węgla nie osiągnęlibyśmy ognia dość gorącego, aby rozgrzać metal. Pierwsze kilka tygodni nauki sztuki kowalskiej spędzamy na wyrobie węgla drzewnego. Używam drewna białej sosny. Daje gorący płomień i mało dymu. Idealnie. Jest także inny ważny powód, dla którego trzeba przygotowywać węgiel drzewny. Nie chodzi tylko o doglądanie pieca. Ważna jest całość. Przemiana porcji drewna białej sosny w idealny węgiel drzewny wymaga dwóch tygodni nieustającej obserwacji pieca. Sypia się obok ognia i budzi co godzinę, aby regulować dopływ powietrza i doglądać tempo spalania. Produkcja węgla drzewnego to po prostu rozpalenie ogniska i przykrycie go tak, by prawie nie zgasło. W piecu jest bardzo gorąco. Zbyt wiele powietrza i piec wybuchnie. Zamieniłby się w piekło i drewno całkiem by spłonęło. Zostałby tylko bezużyteczny popiół. Trzeba podtrzymywać żar i być skupionym, aby nie tracić z oczu celu. Celu, z którego powstanie surowiec do wyrobu narzędzi, broni i wszystkiego co jest na swój sposób użyteczne.

