25-08-2019 20:26
Nie wiem czy to z jakiejś złośliwości, ale poza granicami Suderlandu krąży jakaś dziwna wersja wydarzeń.
Nie przeprowadziliśmy zamachu stanu przeciwko komukolwiek i w zasadzie to nie wiem, czy w ogóle można to nazwać zamachem stanu. Ten "demokratycznie wybrany" prezydent został odsunięty od stanowiska wyrokiem sądu. Wyrok wydał sędzia nie związany kompletnie z "zamachem". Rozprawa była normalna, nie żadna pokazowa, a w dodatku trwała nawet godzinę dłużej niż powinna. Dmowski prowadził jednak tak nieudolną obronę, że nie oddalił prawie żadnego z zarzutów. Wtedy to właśnie dostał karę i utracił stanowisko. Niektórzy wykorzystują to, że nie ma dostępu do rozprawy i wymyślają własne wersje historii. Cały ten "zamach stanu" wynikł dlatego, że to sam Dmowski zaczął odbierać ludziom uprawnienia i blokować im dostęp do wątków. Pan Schwarzengrau podjął dość impulsywną decyzję, by zablokować szalonego prezydenta i osoby z nim związane, by nie wyrządziły czasem większych szkód. Wprowadzono stan wojenny i całą resztę. Dmowski jednak miał pełnię praw na rozprawie. Nie pamiętam już, czy zaraz po "zamachu" nie zdjęto mu nawet bana. Powołał swojego świadka (a jakże Montiniego) i przegrał rozprawę. Dostał zakaz pełnienia stanowisk publicznych między innymi. Teraz stan wojenny zdjęto, odbanowano wszystkich i szykujemy się na wybory prezydenckie.
Powiedzcie mi... Czy to brzmi jak niezgodne z prawem obalenie demokratycznie wybranego prezydenta?
Nie przeprowadziliśmy zamachu stanu przeciwko komukolwiek i w zasadzie to nie wiem, czy w ogóle można to nazwać zamachem stanu. Ten "demokratycznie wybrany" prezydent został odsunięty od stanowiska wyrokiem sądu. Wyrok wydał sędzia nie związany kompletnie z "zamachem". Rozprawa była normalna, nie żadna pokazowa, a w dodatku trwała nawet godzinę dłużej niż powinna. Dmowski prowadził jednak tak nieudolną obronę, że nie oddalił prawie żadnego z zarzutów. Wtedy to właśnie dostał karę i utracił stanowisko. Niektórzy wykorzystują to, że nie ma dostępu do rozprawy i wymyślają własne wersje historii. Cały ten "zamach stanu" wynikł dlatego, że to sam Dmowski zaczął odbierać ludziom uprawnienia i blokować im dostęp do wątków. Pan Schwarzengrau podjął dość impulsywną decyzję, by zablokować szalonego prezydenta i osoby z nim związane, by nie wyrządziły czasem większych szkód. Wprowadzono stan wojenny i całą resztę. Dmowski jednak miał pełnię praw na rozprawie. Nie pamiętam już, czy zaraz po "zamachu" nie zdjęto mu nawet bana. Powołał swojego świadka (a jakże Montiniego) i przegrał rozprawę. Dostał zakaz pełnienia stanowisk publicznych między innymi. Teraz stan wojenny zdjęto, odbanowano wszystkich i szykujemy się na wybory prezydenckie.
Powiedzcie mi... Czy to brzmi jak niezgodne z prawem obalenie demokratycznie wybranego prezydenta?

