04-09-2019 20:15
Wasza Ekscelencjo,
Proszę wybaczyć zgłoszenie kolejnej uwagi. Moim celem w żadnym wypadku nie jest opóźnienie podpisania traktatu, ale doświadczenie mówiące mi, że traktaty muszą być jeszcze dokładniejsze niż inne akty prawne. W przypadku jednego państwa, w większości przypadków, generalne cele są niesprzeczne, dlatego pewne niedopatrzenia można sobie wybaczyć. Jednak w stosunkach międzynarodowych ścierają się interesy państw, nie może więc być wątpliwości odnośnie interpretacji traktatu.
Moim zdaniem wypowiedzenie wojny w przypadku wojny defensywnej sojusznika powinno być obowiązkowe. Dostarczenie wojsk może być ograniczone, jeśli narracja będzie tego wymagać, ale nie powinno być furtki do wymigania się od solidarności w sferze politycznej.
"Prowadzenie wojny domowej" samo w sobie jest też kontrowersyjne, bo na przykładzie tzw. Królestwa Suderlandu widać, że każdy może jednostronnie zgłosić dowolne roszczenia. Ale akurat w naszym przypadku nie jest to problem, bo nie można tego faktu wykorzystać na niekorzyść sojusznika (gorzej byłoby, gdyby można było wypowiedzieć traktat w takim przypadku, bo wystarczyłoby ogłosić "Sułtanat Bialenii" albo "Cesarstwo Nordaty" i już mieć pretekst do wypowiedzenia).
Proszę wybaczyć zgłoszenie kolejnej uwagi. Moim celem w żadnym wypadku nie jest opóźnienie podpisania traktatu, ale doświadczenie mówiące mi, że traktaty muszą być jeszcze dokładniejsze niż inne akty prawne. W przypadku jednego państwa, w większości przypadków, generalne cele są niesprzeczne, dlatego pewne niedopatrzenia można sobie wybaczyć. Jednak w stosunkach międzynarodowych ścierają się interesy państw, nie może więc być wątpliwości odnośnie interpretacji traktatu.
Cytat:Przez brak możliwości przetransportowania wojsk rozumie się brak maszyn służących do transportu, jak i drożności linii lądowego zaopatrzenia.Kto będzie oceniał, czy tak jest naprawdę?
Moim zdaniem wypowiedzenie wojny w przypadku wojny defensywnej sojusznika powinno być obowiązkowe. Dostarczenie wojsk może być ograniczone, jeśli narracja będzie tego wymagać, ale nie powinno być furtki do wymigania się od solidarności w sferze politycznej.
"Prowadzenie wojny domowej" samo w sobie jest też kontrowersyjne, bo na przykładzie tzw. Królestwa Suderlandu widać, że każdy może jednostronnie zgłosić dowolne roszczenia. Ale akurat w naszym przypadku nie jest to problem, bo nie można tego faktu wykorzystać na niekorzyść sojusznika (gorzej byłoby, gdyby można było wypowiedzieć traktat w takim przypadku, bo wystarczyłoby ogłosić "Sułtanat Bialenii" albo "Cesarstwo Nordaty" i już mieć pretekst do wypowiedzenia).

