10-09-2019 22:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-09-2019 22:40 przez Karl von Schwarzengrau.)
Dreamlandu jako państwa nie uznajemy za wroga. A przynajmniej narazie.
Za wrogą uznajemy postawę "dreamlandyzującą". Co przez to rozumiemy? Dmowskiemu uroiło się coś w głowie, że polityka Dreamlandu od początku istnienia żyje samymi konfliktami. Ba, mało tego - że Dreamland żyje samymi konfliktami na tle politycznym i walka polityczna to jest główny filar państwowości. Przy tym odrzuca wszelki aspekt fabularny i go krytykuje (od zwykłych opisów miast czy dzielnic, przez wojsko, na gospodarce kończąc).
Dmowski wielokrotnie każdy aspekt fabularny krytykował lub pisał, że jest nudny (a przy tym sam nic nie robił), a jak były jakieś fabularne ustawy przygotowywane do miał pretensje do całego świata.
Wracając do "wrogości" do Dreamlandu - takiej u nas nie ma, przynajmniej narazie. Nie oskarżamy również Dreamlandu o nic, a jedynie Dmowskiego to, że chciał z nas zrobić ziemię obiecaną dla Dreamlandczyków. I tutaj też nie rozumiem postawy dreamlandzkiego MSZ i stwierdzenia "Wskazani wyżej zamachowcy [...] kierowali (i wciąż kierują) w stronę Dreamlandu oskarżenia o wpływanie na sytuację w Suderlandzie". Tak jakby przez nadgorliwość w zaprzeczaniu jakiemukolwiek wpływaniu, nieświadomie się do tego przyznano... Ale to tylko hipoteza.
Za wrogą uznajemy postawę "dreamlandyzującą". Co przez to rozumiemy? Dmowskiemu uroiło się coś w głowie, że polityka Dreamlandu od początku istnienia żyje samymi konfliktami. Ba, mało tego - że Dreamland żyje samymi konfliktami na tle politycznym i walka polityczna to jest główny filar państwowości. Przy tym odrzuca wszelki aspekt fabularny i go krytykuje (od zwykłych opisów miast czy dzielnic, przez wojsko, na gospodarce kończąc).
Dmowski wielokrotnie każdy aspekt fabularny krytykował lub pisał, że jest nudny (a przy tym sam nic nie robił), a jak były jakieś fabularne ustawy przygotowywane do miał pretensje do całego świata.
Wracając do "wrogości" do Dreamlandu - takiej u nas nie ma, przynajmniej narazie. Nie oskarżamy również Dreamlandu o nic, a jedynie Dmowskiego to, że chciał z nas zrobić ziemię obiecaną dla Dreamlandczyków. I tutaj też nie rozumiem postawy dreamlandzkiego MSZ i stwierdzenia "Wskazani wyżej zamachowcy [...] kierowali (i wciąż kierują) w stronę Dreamlandu oskarżenia o wpływanie na sytuację w Suderlandzie". Tak jakby przez nadgorliwość w zaprzeczaniu jakiemukolwiek wpływaniu, nieświadomie się do tego przyznano... Ale to tylko hipoteza.
