12-10-2019 19:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-10-2019 20:05 przez Karol Medycejski.)
Cytat:Takie jest towarzysza zdanie opinia, ale nie wiem czy podzielana przez innych. Sama ten pomysł wzięłam z Post-Conflict Constitution Drafter’s Handbook, która została oficjalnie pobłogosławiona przez ONZ (fu, real), a gdyby uważano że taki przepis jest bez sensu i nic nie wiąże, to by raczej go tutaj nie zamieszczono.
Oczywiście, to moja opinia, a nie żadna prawda objawiona.
Cytat:A to jest już kwestią całkowicie filozoficzną.
Dlatego, że to zagadnienie z zakresu filozofii prawa, inaczej być zatem nie może. Ale jest to dziedzina nieodzowna jeśli chcemy na poważnie o nim mówić i je stanowić.
A propos tego zagadnienia, polecam trudny, ale bardzo ciekawy tekst: http://juspoliticum.com/article/Towards-...-1183.html
Mój pogląd w każdym razie jest taki: prawo do uchwalenia konstytucji (a więc także do jej zmiany) jest prawem, którego wykonanie daje początek bytowi prawnemu, jakim jest konstytucja. Jeśli akt ten przewiduje normy dotyczące jego zmiany, są one pochodną prawa do stanowienia konstytucji, gdyż zgodnie z tym prawem (kompetencją) została ona uchwalona. A zatem jest to prawo, które stoi nawet ponad samą konstytucją i jako takie nie może być ograniczone przez normy tejże konstytucji. Nawet jeżeli ten sam podmiot, który dysponuje przecież tym prawem (do uchwalenia ustawy zasadniczej), ustanawiając konstytucję sam sobie ustanawia w niej takie ograniczenie. Bowiem ograniczenie jest co najmniej równoważne (o ile nie podrzędne) do kompetencji do stanowienia konstytucji. A zatem zgodnie z regułą kolizyjną, prawo późniejsze (o równej lub wyższej randze) uchyla prawo późniejsze (o równej lub niższej randze).
Jednocześnie, dla mnie osobiście, nie jest do końca możliwe wskazanie źródła tego prawa (do stanowienia ustawy zasadniczej). Można tu wskazać kilka możliwych koncepcji, ale chyba taką, która do mnie najbardziej przemawia jest koncepcja łącząca w sobie elementy nauki o konstytucjonalizmie charakterystyczne dla doktryny liberalnej oraz konserwatywnej (w odmianie ewolucyjnej, inaczej moderantystycznej), tj. że ustrój państwa wynika z umowy społecznej, jednak nie do końca w idealnym, liberalnym rozumieniu, a jako pochodna prawa narodu do stanowienia własnego prawa, która wynika także z prawa naturalnego oraz zastanej tradycji prawno-społecznej. Tutaj, w przypadku tradycji, wskazałbym z kolei na elementy ewolucjonizmu (społecznego), tj. że wynika ona (tradycja) nie tylko z jakiejś powszechnej zgody na dany porządek rzeczy ugruntowany przez wieki, ale także z narzucania własnej woli przez grupy silniejsze w danym momencie dziejowym. W każdym jednak razie: nie ma tu jasnej odpowiedzi i jakiegoś "czystego" pochodzenia tego prawa wg którejś doktryny polityczno-prawnej, a raczej dostrzegałbym tu właśnie wpływ bardzo wielu czynników.

