15-10-2019 00:23
Na pograniczu Pustyni Bengazi, na zachód od miejscowości Piaskowy Żar, do miejscowej wspólnoty składającej się z kilku nielicznych plemion, tworzących Komitet Ludowy, któregoś razu dotarł spanikowany wędrowiec. Człowiek ten wyglądał niechlujnie, najwyraźniej przed czymś uciekał od dłuższego czasu (tak przynajmniej sądzili najstarsi członkowie wspólnoty). Ludność miejscowa zaopiekowała się biedakiem i kiedy po kilku dniach doszedł on do sił, powiedział w końcu o tym, co go spotkało.
"Ziemie, gdzie żyłem, zostały zaatakowane przez nieznanych nam ludzi. To nie byli miejscowi, oni nawet nie pochodzili z Dżamahiriji. Ich karnacja była zupełnie inna. Niech Zielony Patron ma nas w opiece, bo to, co zrobili moim pobratymcom, jest nie do opisania!".
Te słowa szybko rozeszły się wśród miejscowej wspólnoty, tworząc atmosferę strachu i niepewności. Najstarsi członkowie plemion, swoista rada starszych, działająca przy oficjalnych władzach Komitetu, postanowiła, że z ostrożności należy przygotować się na najgorsze. Do oddalonego Bengazi posłano gońców, a z najzdrowszych i najsilniejszych mężczyzn stworzono oddziały samoobrony.
W związku z tym, że plemiona z pogranicza Pustyni Bengazi żyły w pobliżu drogi nr 11, to panowały one nad tym skrawkiem ziemi, kontrolując jednocześnie przepływ towarów i ludności do i z miasta Bengazi. Władze Komitetu były zatem w stanie stwierdzić, że z dnia na dzień coraz więcej ludzi przybywa z północy, większość z całym swoim dobytkiem.
Postanowiono zatem zapuścić się poza Pustynię na północ, aby oszacować, jakie straty wyrządzili nieznani sprawcy...
"Ziemie, gdzie żyłem, zostały zaatakowane przez nieznanych nam ludzi. To nie byli miejscowi, oni nawet nie pochodzili z Dżamahiriji. Ich karnacja była zupełnie inna. Niech Zielony Patron ma nas w opiece, bo to, co zrobili moim pobratymcom, jest nie do opisania!".
Te słowa szybko rozeszły się wśród miejscowej wspólnoty, tworząc atmosferę strachu i niepewności. Najstarsi członkowie plemion, swoista rada starszych, działająca przy oficjalnych władzach Komitetu, postanowiła, że z ostrożności należy przygotować się na najgorsze. Do oddalonego Bengazi posłano gońców, a z najzdrowszych i najsilniejszych mężczyzn stworzono oddziały samoobrony.
W związku z tym, że plemiona z pogranicza Pustyni Bengazi żyły w pobliżu drogi nr 11, to panowały one nad tym skrawkiem ziemi, kontrolując jednocześnie przepływ towarów i ludności do i z miasta Bengazi. Władze Komitetu były zatem w stanie stwierdzić, że z dnia na dzień coraz więcej ludzi przybywa z północy, większość z całym swoim dobytkiem.
Postanowiono zatem zapuścić się poza Pustynię na północ, aby oszacować, jakie straty wyrządzili nieznani sprawcy...
![[Obrazek: SyrianPhoto.png]](https://www.wacofsa.org/wp-content/uploads/2018/01/SyrianPhoto.png)
Oddział samoobrony udający się na rozpoznanie...
