Cytat:Co się tyczy w ogóle formuły paktu wojskowego - to uważam, że wojskowość jest dziś w mikroświecie jedną z niewielu płaszczyzn, na której faktycznie można ze sobą fajnie współpracować.
Tutaj się całkowicie zgadzam... oczywiście armie w v-świecie są całkowicie narracyjne Tyle, że niewiele osób się w o bawi - niektórzy jednak lubią. Jedną z możliwości jest właśnie takie działanie międzynarodowe. Po prostu pewna, dość kameralna grupa ludzi ma okazję do narracyjnego działania wirtualnych armii.
Cytat:Z wyjątkiem stosowania metod informatycznych, w v-świecie nie istnieją środki bezpośredniego oddziaływania.Zgadza się... dlatego współpraca militarna ograniczona jest zasadniczo do narracji. Tak naprawdę nie da się prowadzić wojny tymi naszymi wirtualnymi armiami... bo aby to robić to adwersarze musieliby się świetnie dogadywać, a to samo w sobie wyklucza konflikt.
Cytat:Zgadzam się także, że współpraca militarna jest jedną z możliwych, a zarazem ciekawych form współpracy v-międzynarodowej, ale w mojej opinii w tym kontekście nie jest ona właściwa. Współpracować możemy też na innych polach, do czego osobiście gorąco zachęcam.Można współpracować na wielu płaszczyznach... Zabawa w narracje wojskową jest jedna z nich - niby dlaczego miałaby być niewłaściwa? Taka sama zabawa w narrację jak każda inna. Tyle, że tego typu umowy międzynarodowe rodzą szansę na większe grono osób uczestniczących.
Niby po co o początku RB rozbudowujemy nasze Siły Zbrojne? To element narracji, zabawy... niczemu innemu to nie służy. Tyle, że niektórzy akurat ten tym narracyjnej zabawy lubię i im o pasuje. Inni mogą uważać to za nieinteresujące, a wręcz "głupie" - ich sprawa, ale niby dlaczego ograniczać to tym, którym to pasuje? Na tej zasadzie można poważyć sens każdej narracji w mikroświecie, a w efekcie sens istnienia tej zabawy. Bo można podważyć sens wszystkiego, co kto robi uczestnicząc zabawie w v-państwa.
Ten traktat niczemu nie szkodzi... bo jak sam stwierdziłeś (i słusznie) wojny powadzić się nie da - ot parę osób będzie miało zabawę, będzie sobie przemieszczać wirtualne armie, będzie sobie handlować sprzętem wojskowym, będzie obie opracowywać "plany obronne", będzie si wzajemnie wizytować itd. Nic innego z tego nie będzie jak narracja - czy będzie ciekawa i czy wciągnie kilka osób to się okaże, ale należy dać jej szansę. Bo co będzie jak nic z tego nie wyjdzie? Nic... szkody z tego nie będzie, bo militarnych szkód w mikroświecie uczynić nie można.
