12-12-2019 10:56
"Mam w dupie małe miasteczka" to forma czysto literacka. Z kolei tow. Lenin stosował sformułowania znacznie mniej umiarkowane. Nie bez kozery każdą większą metropolie, którą odwiedzał, zwykł określać mianem "dziury". Nie miało absolutnie znaczenia czy akurat przebywał we Wiedniu, Paryżu czy gdziekolwiek indziej. Dziurą było każde miejsce poza Moskwą. Pamiętać należy również, że "Trzeci Rzym" był miejscem równie fascynującym jak i niebezpiecznym. Swego czasu przekonał się o tym pewien poleski szlachcic Jan Faustyn Łuba. Owy nobiles zwracał uwagę swoim pochodzeniem. Uważał zaś, że w jego żyłach płynie krew legendarnego Ruryka, a on sam jest cudem ocalałym synem cara i że teraz to jemu należy się scheda. Swoim odkryciem wywołał niemałą panikę na Kremlu, skąd po niedługim czasie wystosowano ostrą notę dyplomatyczną. Konsekwencją tych zabiegów była wydana przez sejm ustawa "O Łubie szlachcicu polskim", której treść w całości dotyczyła wspomnianego JFŁ.

