• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dyskusje przy wódce o najnowszej historii Bialenii
#11
Ja właśnie sączę La spinietta moscato... Jak na tanie wino, wyborne. Polecam.
#12
Mam chrapkę na coś ziemniaczanego. Tak po Bialeńsku, rozumiecie?!
#13
Janek Sapieh napisał(a):Mam chrapkę na coś ziemniaczanego. Tak po Bialeńsku, rozumiecie?!
Osobiście gustuje raczej w destylatach zbożowych.
#14
Nigdy nie zrozumiem jaką można mieć radość z picia śmierdzących i palących wysokoprocentowych trunków. Przecież to zwyczajnie jest nie dobre.
#15
Aleksandra Dostojewska-Swarzewska napisał(a):Nigdy nie zrozumiem jaką można mieć radość z picia śmierdzących i palących wysokoprocentowych trunków. Przecież to zwyczajnie jest nie dobre.
I nigdy nie zrozumiesz, tak jak ja np. "nie rozumiem" piwoszy (piwo to napój, który niezbyt lubię)... bo smak (nie tylko do trunków) to kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje (gust nie podlega dyskusji)... i to nie dlatego, że jest takie powiedzenie, ale po prostu dlatego, że nie ma to kompletnie sensu. Nikt nikogo nie przekona, bo poczucie smaku (do trunków czy jadła) każdy ma własne. Nie lepsze i nie gorsze od innych - po prostu inne. Jeden lubi białą wódkę, inny kolorową czy smakową, jeszcze inny whisky czy bourbona (a i tutaj mamy szeroki wachlarz smaków), kto inny wina (wytrawne, słodkie i różne stany pośrednie), a jeszcze inny piwa (takie czy inne). Jeden, drugiego nie przekona... smak to smak, a zapach? Też w przypadku napitków i kulinariów rzecz całkowicie indywidualna. Jednemu "śmierdzi" to, a innemu tamto i też zgody nigdy nie będzie.
#16
A ja każdy alkohol lubię.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#17
W moim odczuciu piwo to dosyć skomplikowany temat. Lubię ciemne piwa kraftowe. Natomiast większość piw z półek sklepowych nie przejdzie w moim przypadku bez soku.
#18
No ja tu mam na przykład dziwny gust. Pijam przeróżne krafty i dziwacznych smakach, przełknę prawie wszystko, ale moim guilty pleasure jest czekoladowy porter, desperados albo bojan o smaku kokosowym. Z kolei taka perła smakuje mi w plenerze (najlepiej na wsi poleskiej), a tyskie w takiej knajpie niedaleko mojego domu rodzinnego (ale w domu już nie). Polskich piw koncernowych za bardzo nie lubię, ale czeskie już bardzo od zawsze.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#19
> Nigdy nie zrozumiem jaką można mieć radość z picia śmierdzących i palących wysokoprocentowych trunków.

Ja z kolei nie rozumiem w ogóle tego całego appealu alkoholu. Dla mnie mógłby służyć jedynie jako składnik wyborów kulinarnych i cukierniczych, i tyle. Jedyny alkohol jaki lubię, to cydr, ale od kiedy obaliłam go dwie ćwierćlitrówki w 15 minut, wolę się do niego nawet nie dotykać…
#20
Mi cydr w ogóle nie wchodzi, ale go lubię (głównie latem).
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości