Ametyst Faradobus napisał(a):A ja każdy alkohol lubię.Ja powiem... nie każdy lubię, każdy wypiję - jestem człowiek kulturalny i jak jestem "w gościach" czy jestem przez kogoś zaproszony do knajpy to nie wybrzydzam i nie marudzę, dostosowuje się do gospodarza lub zapraszającego.
W zasadzie (są wyjątki - "torfowej" unikam zdecydowanie) trawię bez obrzydzenia wszystko 40%+ (większość takich trunków lubię... wybór często zależy od dnia i nastroju), ale "dla towarzystwa" dam radę wszystko z procentami i krzywił się nie będę. No, ale w dawnej armii, jak "był mus" to i techniczny spirytus "wchodził".
Aleksandra Dostojewska-Swarzewska napisał(a):W moim odczuciu piwo to dosyć skomplikowany temat.A dla mnie akurat prosty... w upalny dzień wypije jedno schłodzone i jest OK, w sumie bez specjalnych podziałów na gatunki (no poza jakąś podłą taniochą... zresztą jak chodzi o mocniejsze trunki to raczej zdecydowanie unikam czegoś co kosztuje mniej niż 35-40 zł za 0,5l), ale przy drugim to już się strasznie męczę (za dużo płynu chyba... bo piwo w większej ilości to pijałem tylko na "wycieczkach" w "ciepłe kraje" z "biurem turystycznym" WP). Dość często zdarza mi się traktować piwo jako popitkę to kiepskiej gatunkowo wódki, jak mnie ktoś na coś takiego zaprosi (postawi na stole w gościnie) to po prostu zamawiam lub proszę o jakieś piwo na popitkę.


Piję głównie martini, a piwo to tak jak Aleksandra - ciemne kraftowe. Wódka, jakieś mieszanki bogowie raczą wiedzieć czego, piwo z biedronki to do towarzystwa jak ze znajomymi gram w pokera. Nie wypada wtedy o suchej mordzie siedzieć. A to, że rzadko gram, to nie wpływa jakoś tragicznie i raz na jakiś czas jestem w stanie przełamać swoją niechęć
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)