• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dyskusje przy wódce o najnowszej historii Bialenii
#21
Ametyst Faradobus napisał(a):A ja każdy alkohol lubię.
Ja powiem... nie każdy lubię, każdy wypiję - jestem człowiek kulturalny i jak jestem "w gościach" czy jestem przez kogoś zaproszony do knajpy to nie wybrzydzam i nie marudzę, dostosowuje się do gospodarza lub zapraszającego.

W zasadzie (są wyjątki - "torfowej" unikam zdecydowanie) trawię bez obrzydzenia wszystko 40%+ (większość takich trunków lubię... wybór często zależy od dnia i nastroju), ale "dla towarzystwa" dam radę wszystko z procentami i krzywił się nie będę. No, ale w dawnej armii, jak "był mus" to i techniczny spirytus "wchodził".

Aleksandra Dostojewska-Swarzewska napisał(a):W moim odczuciu piwo to dosyć skomplikowany temat.
A dla mnie akurat prosty... w upalny dzień wypije jedno schłodzone i jest OK, w sumie bez specjalnych podziałów na gatunki (no poza jakąś podłą taniochą... zresztą jak chodzi o mocniejsze trunki to raczej zdecydowanie unikam czegoś co kosztuje mniej niż 35-40 zł za 0,5l), ale przy drugim to już się strasznie męczę (za dużo płynu chyba... bo piwo w większej ilości to pijałem tylko na "wycieczkach" w "ciepłe kraje" z "biurem turystycznym" WP). Dość często zdarza mi się traktować piwo jako popitkę to kiepskiej gatunkowo wódki, jak mnie ktoś na coś takiego zaprosi (postawi na stole w gościnie) to po prostu zamawiam lub proszę o jakieś piwo na popitkę.
#22
> Ja z kolei nie rozumiem w ogóle tego całego appealu alkoholu. Dla mnie mógłby służyć jedynie jako składnik wyborów kulinarnych i cukierniczych, i tyle. Jedyny alkohol jaki lubię, to cydr, ale od kiedy obaliłam go dwie ćwierćlitrówki w 15 minut, wolę się do niego nawet nie dotykać…

Lubię mocno schłodzony cydr, szczególnie gruszkowy, i w lecie. Natomiast uważam, że alkohol to mimo wszystko dobry wynalazek, ale nie rozumiem ludzi, którzy piją tylko żeby się upić Tongue

> No ja tu mam na przykład dziwny gust. Pijam przeróżne krafty i dziwacznych smakach, przełknę prawie wszystko, ale moim guilty pleasure jest czekoladowy porter, desperados albo bojan o smaku kokosowym. Z kolei taka perła smakuje mi w plenerze (najlepiej na wsi poleskiej), a tyskie w takiej knajpie niedaleko mojego domu rodzinnego (ale w domu już nie). Polskich piw koncernowych za bardzo nie lubię, ale czeskie już bardzo od zawsze.

Nie sądziłam, że będziemy się zgadzać w czymkolwiek, ale bojan kokosowy, to naprawdę świetne i znakomite piwo. Uwielbiam.

> A dla mnie akurat prosty... w upalny dzień wypije jedno schłodzone i jest OK, w sumie bez specjalnych podziałów na gatunki (no poza jakąś podłą taniochą... zresztą jak chodzi o mocniejsze trunki to raczej zdecydowanie unikam czegoś co kosztuje mniej niż 35-40 zł za 0,5l), ale przy drugim to już się strasznie męczę (za dużo płynu chyba... bo piwo w większej ilości to pijałem tylko na "wycieczkach" w "ciepłe kraje" z "biurem turystycznym" WP). Dość często zdarza mi się traktować piwo jako popitkę to kiepskiej gatunkowo wódki, jak mnie ktoś na coś takiego zaprosi (postawi na stole w gościnie) to po prostu zamawiam lub proszę o jakieś piwo na popitkę.

Jezu... Piwo na popitkę do wódki? Haha Ja bym nie dała rady.
#23
Piwo kokosowe to porażka... W ogóle wszystkie piwa smakowe to porażka - tego się nie da pić.
#24
Piwo kokosowe to jedna z lepszych rzeczy stworzonych przez człowieka. Spróbuj.
#25
Skoro dyskusja o napojach alkoholowych to się włączę Big Grin Piję głównie martini, a piwo to tak jak Aleksandra - ciemne kraftowe. Wódka, jakieś mieszanki bogowie raczą wiedzieć czego, piwo z biedronki to do towarzystwa jak ze znajomymi gram w pokera. Nie wypada wtedy o suchej mordzie siedzieć. A to, że rzadko gram, to nie wpływa jakoś tragicznie i raz na jakiś czas jestem w stanie przełamać swoją niechęć Big Grin
#26
Ooo pod gołym niebem to lubię najbardziej spożyć.
#27
> Skoro dyskusja o napojach alkoholowych to się włączę Big Grin Piję głównie martini, a z piwo to tak jak Aleksandra - ciemne kraftowe. Wódka, jakieś mieszanki bogowie raczą wiedzieć czego, piwo z biedronki to do towarzystwa jak ze znajomymi gram w pokera. Nie wypada wtedy o suchej mordzie siedzieć. A to, że rzadko gram, to nie wpływa jakoś tragicznie i raz na jakiś czas jestem w stanie przełamać swoją niechęć Big Grin

Martini, też nie pogardzę. Wódkę bardzo bardzo rzadko, tak jak wspomniałam nie może za bardzo śmierdzieć i palić. Na imprezach preferuję drinki. Pech w tym, że idąc np. na jakąś domówkę, na większości z nich są dwie możliwości drinka - wódka z colą albo z sokiem.
#28
Ja na przykład lubię dziwne napoje ze wschodu: gruzińską lemoniadę estragonową o specyficznym smaku albo rosyjski napój BAJKAŁ na bazie jałowca, który zdaniem mojej konkubentki ziemskiej smakuje ja domestos i coś w tym jest. Wszystko to mieszam czasem z wódką (na przykład w Rosji z wódką o takiej samej nazwie - BAJKAŁ) i raz potrafię to pić jak sok, a ostatnio upiłem się tym niebywale jak na cały ten rok.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#29
Aleksandra Dostojewska-Swarzewska napisał(a):Jezu... Piwo na popitkę do wódki? Haha Ja bym nie dała rady.
To jest jedyna popitka, którą toleruję... nie trawię tych wszystkich "coli" (itp.), jakiś pseudo naturalnych soków z terminem ważności dłuższym niż gwarancja na wiele urządzeń mechanicznych itd. Ale generalnie nie lubię zapijać czy "rozwadniać" czymkolwiek dobrych (w moim odczuciu) alkoholi, to tylko wtedy gdy z przyczyn towarzyskich trzeba pic to co gospodarz (o gustach sie nie dyskutuje), a co mi nie do końca podchodzi.

Osobiście nawet nie przepadam za whisky na lodzie... bo lód rozwadnia. W warunkach domowych stosuje np. mrożone truskawki - schładza trunek, ale nie rozwadnia, a na koniec szklaneczki taka nasączona truskawka to jest całkiem "wkustna".

' napisał(a):Piwo kokosowe to porażka... W ogóle wszystkie piwa smakowe to porażka - tego się nie da pić.
W armii (tej porządnej... jeszcze przed czasami gdy zrobili z żołnierzy jakieś "biórwy") widać nie służyłeś... wszystko da się pić - oczywiście prócz płynnego asfaltu... Big Grin
#30
> Ja na przykład lubię dziwne napoje ze wschodu: gruzińską lemoniadę estragonową o specyficznym smaku albo rosyjski napój BAJKAŁ na bazie jałowca, który zdaniem mojej konkubentki ziemskiej smakuje ja domestos i coś w tym jest. Wszystko to mieszam czasem z wódką (na przykład w Rosji z wódką o takiej samej nazwie - BAJKAŁ) i raz potrafię to pić jak sok, a ostatnio upiłem się tym niebywale jak na cały ten rok.

Coś w tym jest. Raz można wypić 4 butelki wina i być trzeźwym, a drugim razem 1 i być pijanym.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości