W kwestii polityki zagranicznej będę mógł dalej reprezentować Bialenię w RPN (bo polityka nordacka ma sens), ewentualnie objąć jakąś placówkę w spokojnym kraju (nie lubię niepotrzebnych burd, które wszczynają ludzie, którzy nie mają pomysłu na inną działalność) lub wyruszyć z konkretną misją. Zraziłem się do pchania tam, gdzie nas nie chcą. Nawet jeśli jeden polityk chce. Tak było w Sarmacji, gdzie chciał nas Robert na przekór Sarmatom. I podobnie jest z Rotrią, gdzie społeczeństwo jest do nas wrogo nastawione, a Patriarcha Jan I postanowił wbrew swoim ludziom doprowadzić do zbliżenia. W przyszłości nie powinniśmy już być tacy naiwni. Ostatecznie i tak rządzi ulica, niestety.
Myślę, że jesteś lepszym prezydentem ode mnie, bo jesteś mniej konfliktowy.
Myślę, że tak, mógłbym w przyszłości zająć się Dżamahiriją i stworzyć socjalistyczną przeciwwagę dla arystokratycznej Rzeszy.