COLLOQUIA BIALENICA
Rola konfliktów międzynarodowych w kształtowaniu tożsamości v-narodowościowej
12 czerwca - 3 lipca
Pomysłodawca debaty: Akrypa Ali Shariati
KSZTAŁTOWANIE SIĘ BIALEŃSKIEJ TOŻSAMOŚCI NARODOWEJ
A KONFLIKT Z BRODRIĄ W 2014 ROKU
Wasze Magnificencje,
Wasze Ekscelencje,
Szanowni Państwo,
Bialenia po raz pierwszy pojawiła się na arenie dziejowej 25 września 2010 r. (krótkotrwałe Królestwo Bialenii), zaś ciągłości można dopatrywać się od 21 marca 2012 r., czyli Powstania Marcowego. Skuteczna budowa trwałej państwowości rozpoczęła się jednak dopiero 15 listopada 2013 r. Republika Bialeńska, podobnie jak większość powstających wówczas na Nordacie państw, znalazła się politycznej izolacji. Przykładowo, Księstwo Sarmacji uznało bialeńską państwowość dopiero 12 sierpnia 2014 r. Siłą rzeczy pierwsze stosunki zawrzeć trzeba było z państwami ze swojej kategorii, a więc spośród małych mikronacji, pozostających poza głównym nurtem dziejów. 25 listopada 2013 r. Komitet Założycielski ratyfikował pierwszy w dziejach RB traktat, który zawarto z Neokontynentalną Unią Państwa Integracyjnie Autonomicznych (NUPIA).
Do pierwszych partnerów RB zaliczyć można także Federację Brodryjską z którą traktat podpisano 19 lutego 2014 r. Była to typowa umowa o uznaniu i nawiązaniu stosunków dyplomatycznych nad którą nie ma potrzeby się rozwodzić. 10 marca Bialenia udzieliła Brodrii poparcia w konflikcie z Gazosławią, zaś 1 kwietnia poparła brodryjską aneksję Klindii. Druga decyzja wywołała już kontrowersje, decyzji sprzeciwił się m.in. Jan Kaniewski, który oskarżył władze o wspieranie zaborczej polityki (pomimo, że Klindia była wówczas obszarem bez przynależności państwowej). 2 kwietnia w Bialenii pojawiła się brodyjska ambasada, którą kierował Tomasz Rabotowicz (obecnie znany jako Akrypa Ali Shariati). Dzień później Brodria zaakceptowała bialeńską aneksję Anatolii (również będącej obpp).
19 marca pojawił się pomysł zjednoczenia Brodrii z Bialenią. Od dyskusji na ten temat rozpoczyna się słynny wątek "Wieści z zagranicy" na starym forum. Pomysł spotkał się z ciepłym przyjęciem wśród obywateli bialeńskich. Władimir Grutin jednak, pomimo początkowego entuzjazmu, wycofał się. Brodryjczycy również nie byli zadowoleni z pomysłów zjednoczeniowych.
Konflikt rozpoczął się 26 kwietnia, kiedy to jeden z zachowujących do dziś anonimowość obywateli bialeńskich dopuścił się prowokacji na prezydencie Federacji Brodryjskiej Władimirze Grutinie. Podając się za sarmackiego dyplomatę zdołał skłonić Grutina do wyrzeczenia się współpracy z Bialenią w imię współpracy brodryjsko-sarmackiej. Tego samego dnia ówczesny prezydent Bialenii (czyli ja) oraz MSZ Konstanty Jerzy Michalski zostali zbanowani na brodryjskim forum. Grutin tłumaczył, że odpisywał "dla jaj" i zaczął oskarżać Bialenię o autorytaryzm i prowokację. Bialeńskie nastroje dobrze oddają słowa Premiera Marii von Primisz:
Cytat:Prezydent Grutin pokazał w swoich wypowiedziach, zarówno w samej prowokacji jak i w oficjalnych wypowiedziach po niej bardzo wiele złej woli w stosunku do Bialenii, złej woli niczym nie uzasadnianej i niezasłużonej wymierzonej w, jakby nie patrzeć, ich dotychczas najsilniejszego i najwierniejszego sojusznika. Myślę że nie będzie przesady jeśli powiem że My Naród Bialeński czujemy się zdradzeni nie tyle słowami w prowokacji ile słowami po niej.
Już 27 kwietnia Brodria wycofała się z sankcji wobec bialeńskich władz (dynamika sytuacji wśród młodych państw bywa zaskakująca). W związku z chłodnym przyjęciem tej decyzji przez bialeńskie społeczeństwo, Władimir Grutin oraz Abdullah Aykm wystosowali przeprosiny. Pomimo tego, prowokacje i złośliwości nie zakończyły się, a kwestia brodryjska zawładnęła wątkiem "Wieści z zagranicy" na wiele miesięcy, pomimo okresowych ociepleń stosunków.
Aby nie zanudzić Szanownych Państwa długim i żmudnym referowaniem wszystkich sporów i nieporozumień (a było ich wiele, oba kraje żyły tym konfliktem), chciałbym zaproponować swoją interpretację znaczenia tego konfliktu dla kształtowania się tożsamości bialeńskiej. Przede wszystkim, Bialeńczycy zyskali wroga w swojej lidze. Początkowo Bialenia i Brodria znajdowały się na zbliżonym poziomie, dopiero później Bialenia dynamicznie się rozwinęła, a Brodria zaczęła nadrabiać straty za pomocą klonów. Konflikt z Sarmacją nie mógł wywoływać symetrycznych reakcji po obu stronach, nie był z resztą eksponowany. Tymczasem Brodryjczycy chętnie atakowali Bialenię i bronili się przed bialeńskimi atakami.
Bialeńczycy dzięki konfliktowi z Brodrią mocno zaangażowali się w sprawy Nordaty i trwale się z nią zrośli. Mieli także okazję na zademonstrowanie swojej jedności wobec zewnętrznego przeciwnika. Zaczęli rozumieć specyfikę swojego państwa w stosunku do innych państw nordackich. Stworzenie wspólnoty w warunkach mikroświata jest trudne. Nie ma naturalnych granic, które oddzielają jeden naród od drugiego. Z czasem pojawiają się powiązania towarzyskie, sentyment i przywiązanie do kraju oraz idea państwowa. Początkowo jednak mikronacja musi stoczyć ciężką walkę o budową poczucia jedności. Bialeńczycy zbudowali tę jedność, przynajmniej w pewnym stopniu, w opozycji do Brodrii.
Szybko jednak antybrodryjskość przestała być cechą charakterystyczną Bialeńczyków. Już na jesień Brodria stała się państwem stowarzyszonym z Bialenią, w związku z czym wszystkie resentymenty musiały, jeżeli nie zniknąć, to przynajmniej zejść do drugiego obiegu: wypowiedzi prywatnych i półsłówek na forum. W ciągu roku Bialenia przestała być społecznością "przeciw-komuś", a stała się społecznością "dla-siebie". Oczywiście później pojawiły się nowe konflikty i nowi przeciwnicy wobec których Bialeńczycy mogli umacniać swoją jedność. Takim wrogiem była np. Sarmacja, która sprzeciwiała się bialeńskości Anatolii, a później Hasseland, który okazał się być niedobranym partnerem do związku państwowego. Pierwszym wrogiem była jednak Brodria i bez konfliktu bialeńsko-brodryjskiego mógłby nie wykształcić się taki to oto naród, który obecnie istnieje.
Dziękuję za uwagę i zapraszam do dyskusji.
KONFLIKTY MIĘDZYNARODOWE, A WZMACNIANIE JEDNOŚCI NARODOWEJ SUDERLANDCZYKÓW
Wasze Magnificencje,
Wasze Ekscelencje,
Szanowni Państwo,
Profesor Swarzewski przedstawił wpływ konfliktu z Brodrią na bialeńską tożsamość narodową. Ja natomiast chciałbym przedstawić jak konflikty międzynarodowe wpływały na jedność narodową obywateli Suderlandu.
Pierwsze konflikty międzynarodowe przypadły na okres letni w roku 2017. Były one związane z pierwszym miejscem Republiki Suderlandu w rankingu aktywności oraz liczbą obywateli działających w państwie. Państwa, z którymi Republika Suderlandu prowadziła konflikty to Królestwo Dreamlandu, Księstwo Sarmacji oraz Chanat Kugarski. Spory przypadły na początek kryzys wewnętrzny wynikający ze sporu Kierownika Resortu Gospodarki i Finansów oraz Komendanta Głównego Policji, a w następnym czasie - na rozwój skrajnej prawicy. Napięte relacje z Królestwem Dreamlandu trwały do momentu wizyty Premiera Chamberlaina w maju 2018 roku. Spory z Sarmacją i Kugarią szybko uległy zapomnieniu i wygaszeniu. Spór z Dreamlandem był podtrzymywany przez obie strony - sporadycznie z każdej ze stron pojawiała się jakaś publikacja mająca celowo sprowokować rywala. Jest to pierwsza część historii konfliktów między Królestwem Dreamlandu, a Suderlandem z ustrojem republikańskim. Suderland mimo dużej aktywności obywateli, jak i dość licznej kadry, był państwem mało stabilnym - po rozwiązaniu jednego sporu wewnątrz, pojawiał się drugi. Przez okres kilku miesięcy trwania mniejszych sporów oraz zakulisowych potyczek między politykami każdej partii, jedynym tematem gdzie wszyscy wyrażaliśmy niemalże takie same zdanie były właśnie konflikty międzynarodowe, gdzie zachowywali solidarność i czuli potrzebę jedności.
Następne konflikty z Dreamlandem mają miejsce od momentu rewolucji narodowej w Suderlandzie. Były związane z osobą Stanisława Dmowskiego i oskarżeniami o to, że w Suderlandzie reprezentuje dreamlandzkie interesy. Po przeprowadzeniu rewolucji i burzliwymi reakcjami Roberta Fryderyka, spór z Dreamlandem stał się narzędziem do legitymizacji rewolucji, a on sam uruchomił machinę propagandową oraz powszechną nienawiść wobec Królestwa Dreamlandu. W następnych miesiącach przeprowadzano nawet celowe prowokacje, które miały podtrzymywać motywy rewolucji.
Poza Dreamlandem, Suderland wchodził w liczne starcia z Nordatą. Zaczęło się od Ardemii, którą założyli byli obywatele Suderlandu. Ardemia po kilku miesiącach stała się częścią Unii Trzech Narodów, która z powodu obecności Ardemii, stała się niemalże natychmiast wrogiem Suderlandu. Konflikty były również z Federacją Nordacką (jako kontynuatorką UTN-u) oraz Republiką Bialeńską. Konfliktów z państwami nordackimi było tyle, że nie sposób przedstawić chociażby przyczyny każdego z nich w jednym poście, więc skupię się na tym co za sobą niosły. Spory z państwami na Nordacie (głównie UTN, a w następstwke FN) wywołały proces kolonizacji kontynentu, który zrodził się z retoryki "my - cywilizowani, a oni - niecywilizowani", a także były elementami licznych doktryn politycznych. Konflikt z Bialenią z kolei, dotyczący formującej się Rady Państw Nordaty, przypadł tuż przed krytycznym momentem największego konfliktu wewnętrznego w Suderlandzie - między Prezydentem Dmowskim, a Marszałkiem von Schwarzengrau. Na czas konfliktu doszło do "zawieszenia broni" w konflikcie wewnętrznym celem zademonstrowania zgody, jedności i siły w Suderlandzie (konflikt wewnętrzny był niezauważalny przez zagranicę, co umożliwiało takie zagranie).
Podsumowując - konflikty międzynarodowe były istotnym czynnikiem we wzmacnianiu jedności narodowej wśród obywateli Suderlandu - przypadały niemalże zawsze na wewnętrzne spory i stawały się istotnym elementem w osiąganiu porozumień (chociażby tymczasowych) między obywatelami. Zaryzykuję stwierdzenie, że liczne konflikty międzynarodowe, a także idąca za nimi - niespotykana jak na suderlandzkie warunki jednomyślność były zjawiskiem wynikającym z etnonacjonalizmu. Suderlandzkie prawodawstwo uniemożliwiało robienie kariery politycznej w Suderlandzie w przypadku posiadania obywatelstwa w innym państwie, co skutkowało wyjątkowym przywiązaniem większości obywateli do Suderlandu, stąd mimo różnic ideologicznych, w przypadku konfliktów międzynarodowych - mówili jednogłośnie i dosyć często z pogardą wobec drugiej strony.
Dziękuję za uwagę.
Drodzy Kuledzy,
dziękując na wstępie Kuledze Rektorowi za zorganizowanie tego panelu, pierwszego z nowego cyklu, chciałbym przeprosić za to, że z powodu braku wielkich nakładów czasu i energii nie zbiorę się na dogłębną analizę. Mój głos w tej dyskusji będzie raczej garścią luźnych wspomnień i refleksji.
Tytuł, który nadano naszemu spotkaniu jest bardzo trafny. Z moich obserwacji wynika bowiem, że faktycznie konflikty międzynarodowe odgrywają szczególną rolę w kształtowaniu się państw wirtualnych oraz ich społeczeństw. Nie wiem dlaczego tak jest - być może to kwestia werwy, weny i zapału, być może młodzieńczej śmiałości ludzi, którzy nie są jeszcze wetknięci w sztywne ramy systemu, jaki tworzą te co bardziej dojrzałe mikronacje. Być może chodzi o to, że yoyonacje i po prostu nowe państwa nie są jeszcze na pierwszym etapie rozwoju złączone tradycyjnymi więzami przyjaźni z innymi krajami, nie mają swoich tradycyjnych partnerów, a co najwyżej wrogów.
Trzeba zaznaczyć, że nie zawsze za wrogością na poziomie państw kryje się rzeczywista niechęć, a na pewno rzadko jest ona trwała. Pamiętam, że pierwszym tego rodzaju spięciem, w którym uczestniczyłem jeszcze pod poprzednim imieniem był konflikt dopiero co utworzonego Zjednoczonego Socjalistycznego Królestwa Hirschbergii i Weerlandu z równie młodym państwem aralskim. Zaczęło się to tak, że moja ówczesna kochanka była namiestniczką naszej ówczesnej kolonii - wyspy Nowy Weerland. Uprawiała tam coś, co przypomina politykę Leopolda II w Kongu Belgijskim. Sam nie wiem dlaczego, ale akurat ta młoda Aralia w osobie Gieorgija Dymitra Antolejevicza, będącego drugą osobą w tym małym państwie, postanowiła wyrazić oburzenie, które my potraktowaliśmy jako atak na naszą suwerenność. Obustronnie wykorzystaliśmy jednak to spięcie do działań fabularnych, które na dobre 2-3 miesiące pobudziły naszą dziecięcą aktywność. Fajnie było. Paradoks polega na tym, że chwilę później sprawa ucichła, Aralię ogarnął dosyć głęboki kryzys aktywności, którego finałem stała się jej inkorporacja do ZSKHiW w charakterze guberni, a po jakimś czasie ten sam Gieorgij, już jako nasz obywatel, został nawet premierem. Funkcjonowanie i status Guberni Aralskiej stały się zresztą źródłem kolejnych konfliktów generujących aktywność, ale że nie miały one już charakteru międzynarodowego to nie będę się rozpisywać, zwłaszcza że popełniłem kiedyś na ten temat pracę.
Po jakimś czasie nasze pierwsze forum w bliżej nieznanych okolicznościach padło. Zaistniała konieczność aktywizacji społeczności, która straciła dorobek kilkunastu miesięcy. Uznałem wtedy, że najlepszym rozwiązanie będzie znalezienie sobie nowego wroga. Wybór mój padł na Wurstlandię, rządzoną przez Markusa Vilandera-Karbiaka, który już wtedy zaczynał powoli odlatywać od rzeczywistości, więc trollowanie go wydało mi się mieć potencjał. Wurstlandczycy jednak nie dali się wciągnąć w akcję, a że kilku obywateli nie za bardzo garnęło się wtedy do powrotu na nowe forum to nasza aktywność przeżywała kryzys. Ja przeniosłem się wtedy do Siedmiogrodu, gdzie doszedłem do funkcji dowódcy armii i doprowadziłem do wypowiedzenia Wurslandii wojny również przez RLS. Wraz z moim ówczesnym adiutantem Siergiejem Makłowem dopuściliśmy się jednak działań fabularnych o charakterze kontrowersyjnym, mianowicie stworzyliśmy UB z prawdziwego zdarzenia, a potem wdaliśmy się w spór również z Trizondalem tworząc marionetkową republikę, co doprowadziło do mojej czasowej dymisji. Na boku wraz z Premierem Tysiąclecia św. Laszkiem Młynariewem powołaliśmy do życia Wiejską Demokratyczną Republikę Rowów, bananowe państewko którego głównym zadaniem było też prowadzenie wojny z Wurstlandią (z uwagi na brak sojuszników), ale okazało się niewypałem. Wurstlandia zresztą niedługo po tych wydarzeniach rozpoczęła powolny marsz ku upadkowi, a Karbiak stał się zupełnym wariatem. W kolejnych miesiącach część starych obywateli wróciło do ZSKHiW, dołączyło kilku nowych i wojna przestała być czymś potrzebnym. Później trollowaliśmy też regularnie Sclavinię Emila Potockiego, który jednak miał kija między pośladkami i też niezbyt dawał się wciągnąć, a koniec końców również i ten twór upadł, bo tak kończą wrogowie monarchosocjalizmu.
Kolejna kwestia to walor mobilizacyjny takiego konfliktu. Pamiętam, że w pewnym momencie ZSKHiW będąc państwem całkiem dojrzały, z kilkuletnim stażem, przeżywało marazm spowodowany odejściem Wielkiego Sternika. Doszliśmy wtedy do wniosku, że potrzebujemy nowego wroga. Tym razem wybór padł na Bialenię, z którą wcześniej nie łączyły nas absolutnie żadne więzi. Wtedy jednak zachowaliście się zupełnie fajnie, bo podjęliście fabularne wyzwanie czego efektem stała się męczeńska śmierć Premiera Tysiąclecia, którego wojska przypuściły desant w okolicach Adamca (akurat tam, bo w tradycji weerlandzkiej istnieje zły duch o imieniu Adamiec). Później nasze stosunki szybko się ociepliły, tow. Młynariew zmartwychwstał, a moja tu kariera to już w ogóle osobna historia.
Do tego dochodzą rzeczywiste spory z czasów, kiedy ZSKHiW starało się o uznanie swojej lokacji na Orientyce. Klinem była w tym przypadku Victoria Śledziowskiego, który był o tyle szują, że po powstaniu Victorii my zadeklarowaliśmy im pomoc w kilku kwestiach. Ostatecznie wszystko skończyło się tak, że zdobyliśmy poparcie większości państw, Śledziowski dalej się upierał i chciał coś udowadniać, a nie rozmawiać, ale jego nagłe odejście i zmiana władzy w Victorii, którą konsekwentnie określaliśmy mianem Dzikich Ord, bo według naszej tradycji na wschód od nas znajdują się wielkie stepy, sprawiła że do końca jej istnienia łączyły ją z ZSKHiW zupełnie przyjazne stosunku.
Tyle moich refleksji. Pisałem to na szybko, więc wybaczcie mi chaotyczną i niezbyt zgrabną formę. W miarę możliwości postaram się uczestniczyć w dalszej części Colloquium.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus
Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)
KONFLIKT MIĘDZYNARODOWY A KONFLIKT W FEDERACJI NORDACKIEJ ORAZ WPŁYW TEGO KONFLIKTU NA TOŻSAMOŚĆ NORDATY
Szanowni Państwo, chcę dziś opowiedzieć państwu historyje wielkiego konfliktu który na zawsze zmienił moje postrzeganie mikroświata oraz jego działania.
Zaczęło się to 18 grudnia 2019 roku od pomysłu stworzenia nowego państwa, którego pomysłodawcą był Eustachy Playstation, zaprosił mnie oraz Augusta de la Sparasana do grupy na discordzie, wówczas szybko ustaliliśmy nazwę nowego państwa - Secesyjna Republika Westland, w późniejszym czasie zrobiłem forum oraz ustaliłem gdzie będzie jego terytorium. Pomiędzy 18 grudnia a styczniem 2020 roku Eustachy wpadł na doskonały wtedy pomysł, czyli byśmy dołączyli do Federacji Nordackiej, wystarczyło jedynie wygrać wybory które właśnie wygrał, w między czasie Eustachy odszedł od SRW, brakowało nam wtedy ludzi by dołączyć dlatego dzięki moim staraniom Voxland stworzył unię z Westlandem - Zjednoczone Państwo Voxlandu i Westlandu.
Od razu dołączyliśmy do FN, spotkało się to z wielką inbą która zapamiętała cała nordata, wtedy SRW zmieniło terytorium na kawałek OBPP pomiędzy Azymutią, LRM a nordatą suderlandzką bo była aferka że z dupy pojawiła się wyspa, ale tego nie ma co wspominać. Mało pamiętam z tych heroicznych dni. Wtedy panikowałem bo wiedziałem że wszyscy chcą mnie ypierdolić razem z ZPViW i bym urwa już nie wracał. Prezydent Harlin postanowił skoczyć z mostu. Był to koniec stycznia a początek lutego. Nowym Prezydentem został Erik von Hohenburg który kilka tygodni później zarządził referendum ws. ypierdolenia ZPViW. Wtedy nastał dla mnie cud, gdyż nawet sam Hitler Waksman zagłosował przeciw ypierdoleniu.
Po gdzieś może 2 tygodniach, pamiętam zobaczyłem coś co nawet mi urwa przez myśl nigdy nie przeszło. August de la Sparasan włączył ZPViW do ZKRM. Cóż, miałem karme za ból dupy całego FN gdy moje yoyo dołączyło do FN. Po męczących walkach wreszcie sąd wydał jakieś tam pismo na którym wyraźnie pisało. Traktat który włącza ZPViW do ZKRM jest NIELEGALNY i nie ma prawa obowiązywać.
Wówczas Waksman na czele z Augustem de la Sparasanem postanowili że wysiedlą "dobrowolnie" pół miliona populacji a przy okazji narracyjnie wszystko skradną, przy tym opuszczając FN co już bardzo osłabiło te państwo. Po kilku tygodniach gównonarracji Augusta oraz Waksmana urwa się ze sobą pokłócili xD, można było się tego spodziewać.
Po tygodniu gdzieś od tego wydarzenia FN zachciało reform oraz centralizacji czego efekty teraz widać, FN się ajebało w to coś nowego czego nazwy nie pamiętam. ZPViW postanowiło ypierdolić co też osłabiło FN.
To koniec wielgaśnej inby. Przede wszystkim zakończyło to wszelkie próby zjednoczenia nordaty, wszyscy zrozumieliśmy że to nie ma sensu i celu bo i tak przyjdzie się to yebać w taki czy inny sposób. Waksman miał wielkie ambicje a teraz wiadomo ZKRM aktywnościowo to zero. Wyjście ZPViW z FN też było błędem ale i tak te ZP by się rozpadło. Mimo tego, że była kwarantanna więc mikronauci mieli xxx razy więcej czasu, mimo to tyle osób od tego czasu opuściło mikronacje. Teraz już nie jest tak fajnie jak kiedyś. Chociaż myślę że większość osób związanych z tą inbą ma teraz totalnie wywalone na to co się działo. Po prostu mają już dość tych inb. Jednak coś trzeba zrobić by odbudować aktywności i dawną zabawę na nordacie w mikronacje. Jak myślicie? By odbudować dawną przyjemność, potrzeba stworzenia czegoś nowego?
14-06-2020 12:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2020 13:00 przez Andrzej Płatonowicz Ordyński.)
Cytat:Trzeba zaznaczyć, że nie zawsze za wrogością na poziomie państw kryje się rzeczywista niechęć, a na pewno rzadko jest ona trwała.
To prawda, zwłaszcza na Nordacie. Ile to razy na forum prowadziło się wielkie spory, a w prywatnych rozmowach nie miało to żadnego oddźwięku. To przymrużenie oka przy kłótniach to - moim zdaniem - dobra cecha naszego kręgu kulturowego. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek w Bialenii lub w ogóle na Nordacie ktoś komuś wysyłał masę obraźliwych wiadomości prywatnych lub wchodził na real. A gdzie indziej to się zdarzało.
Cytat:Wybór mój padł na Wurstlandię, rządzoną przez Markusa Vilandera-Karbiaka, który już wtedy zaczynał powoli odlatywać od rzeczywistości, więc trollowanie go wydało mi się mieć potencjał. Wurstlandczycy jednak nie dali się wciągnąć w akcję
Za małą płotką jeszcze byłeś, gdy Vilander mógł prowadzić spory z gensekiem OPM.
Cytat:Ja przeniosłem się wtedy do Siedmiogrodu,
O, nawet nie wiedziałem. Poznałeś już wtedy tow. Taliba (w Siedmiogrodzie był chyba Radziwilem, ale pewny nie jestem)?
Cytat:Victorii
To samo pytanie co wyżej, tylko o tow. tow. Spirkina i Hewreta.
Dziękuję obu Kolegom za ciekawe wypowiedzi. Ciekawe jest, że zarówno ZSKHiW, jak i Suderland prowadziły spory z Bialenią, co teraz nie przeszkadza nam przyjaźnie rozmawiać, a nawet współpracować. Może po prostu wszystkie spory w ramach "globalnej Nordaty" są tylko sporami w rodzinie?
EDIT: I trzeciemu Koledze też dziękuję!  Cóż, FN nie było pierwszym nieudanym projektem na Nordacie. Powód ten co zawsze, za dużo przywódców, a za mało lojalnych obywateli.
Tow. Talib nawet w swoim wykładzie o Siedmiogrodzie wspominał, że myśmy się tam poznali. Chyba nawet nadawał mi obywatelstwo, bo był w RLS taki krótki okres, że istniał tam urząd prezydencki i on go sprawował. Potem był u mnie bodajże szefem wojsk powietrznodesantowych Armii Czerwonych.
Nawiasem mówiąc przez chwilę działałem w jego jojonacjach: II RP i Ciemnogrodzie.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus
Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)
Zapraszam do udziału wszystkich, którzy jeszcze nie zabrali głosu, a uczestników do podejmowania polemiki z prelegentami.
|