Z jednej strony jako wirtualny Minister Spraw Wewnętrznych naszego kraju, a z drugiej jako dość aktywny uczestnik tego forum od jego początku czuję się zobowiązany do zabrania głosu w pewnej sprawie, która wyszła wczoraj w dyskusjach forumowo-krzykopudełkowych.
Na forum, podczas burzliwej dyskusji przy użyciu "Krzykopudełka" pojawiła się bowim sugestia, jakoby jeden z kolegów łamał prawo realowe, poprzez użycie przekręconych v-personaliów, które nawiązują do osoby realnej, skazanej w Procesach Norymberskich za zbrodnie wojenne.
Art. 256. KK
§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.
§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.
§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd orzeka przepadek przedmiotów, o których mowa w § 2, chociażby nie stanowiły własności sprawcy.
Faktem jest, że jednak z osób używa przekręconego imienia i nazwiska nawiązującego do Joachima von Ribbentrop* czyli osoby będącej w realu przez pewien czas ministrem spraw zagranicznych III Rzeszy i faktycznie skazanej za zbrodnie wojenne.
Czy samo użycie realnego nazwiska można uznać za propagowanie ustroju totalitarnego? Z tym nazwiskiem to jest tak, że ono sobie dalej funkcjonuje w realu. Proponuję sobie je wklepać w wyszukiwarki jakiś "mediów społecznościowych", pojawią się osoby (głównie z Niemiec) noszące to nazwisko. Trudno więc uznać samo nazwisko za czynnik propagujący ustrój totalitarny... szczególnie takie, które zostało jeszcze zapewne celowo "przekręcone".
Nasz Kolega Joahim nijak w swoich postach nie dokonuje propagowania ustroju totalitarnego, jakichkolwiek idei faszyzmu, nazizmu czy komunizmu. W każdym razie ja się z czymś takim tutaj nie spotkałem.
Faktem jest, że te personalia są niezbyt szczęśliwe i mogą budzić skojarzenia, ale to tylko skojarzenia i sprawę można rozpatrywać chyba tylko w zakresie "dobrego smaku". Ale to już bardzo indywidualne... każdego może razić co innego i każdy może mieć różniste skojarzenia. Można ewentualnie komuś wytykać, że ma kiepską wyobraźni przyjmując takie personalia lub niewielką wiedzę, albo po prostu nic z tych rzeczy i ma kiepskie poczucie humoru. Ale złamania art 256 KK to raczej w tym przypadku zarzucić się nie da.
Padały pod adresem Kolegi Joahima "zarzuty" o łamanie Konstytucji RP... która tylko w jednym miejscu odnosi się do nazizmu lub faszyzmu czyli w art. 13:
Art. 13. Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.
Nijak tutaj Joahim nie zakłada realowej partii czy organizacji odwołującej się do faszyzmu, nazizmu czy komunizmu. Tak więc pisanie o łamaniu Konstytucji RP jest całkowicie nieuzasadnione.
To tak gwoli wyjaśnienia... jeżeli ktoś ma inne zdanie to zapraszam, ale do dyskusji na poziomie, bo to nie jest żart - jeżeli na forum występują kwestie wątpliwe prawnie to w naszym wspólnym interesie jest ich wyjaśnienie i ewentualna naprawa sytuacji, gdyby faktycznie był to jakiś problem.
________________
*) Przy okazji zauważę tylko, że sugestie o zbrodniczości tej postaci realnej i wiązanie tego (co pojawiło się na "Krzykopudełku") z paktem podpisanym w 1939 przez III Rzeszę i ZSRR są nietrafione. Owszem rzeczony minister spraw zagranicznych III Rzeszy ten dokument podpisywał i prowadził rozmowy w tej kwestii, ale sam dokument, nawet z jego tajnym protokołem dodatkowym nie ma nijakich cech "zbrodniczości". Ot podział "stref wpływów" pomiędzy dwoma mocarstwami... nawet nie mówiący wiele o sposobie i samym fakcie likwidacji kraju zwanego Polską (ceduje to na kolejne, ewentualne dokumenty). Zresztą nawet same działania wojenne, jako takie przestępstwem przeciwko prawu międzynarodowemu nie są - o ile są prowadzone zgonie z przyjętymi zasadami tegoż prawa. Realnie nie były... ale trudno o tym orzekać przed ich rozpoczęciem. Dokument ten (sam w sobie) nie był nijakim złamaniem praw i zwyczajów międzynarodowych w zakresie prowadzenia konfliktów zbrojnych. Równie dobrze te zapisane w dokumencie terytorialno-politycznego przekształcenia mogły się odbywać zgodnie z ówczesnymi konwencjami międzynarodowymi.
Gość o którym mową dostał wyrok w Norymberdze i zawisnął na szubienicy, nie za podpisywanie umów międzynarodowych, ale za udział w eksterminacji ludności żydowskiej oraz deportacje do obozów zagłady obywateli krajów podbitych.
Inna sprawa, że w spisie nadań lennych figuruje nazwisko naszego dawnego obywatela, który z premedytacją wybrał sobie dokładne personalia pewnego zbrodniarza wojennego - tyle, że na tyle nieznanego powszechnie, że "nikt się nie kapnął"... to akurat żarcik tamtego gościa, bo jakby sobie dał w nicku "Hitler" czy "Himmler" to zaraz na forach krzyk, a jak mniej znanego zbrodniarza to nikt się nie orientuje. No, ale Ribbentrop jest znany... bo pewnie nawet we współczesnych i niezbyt rozgarniętych szkołach o nim uczą, choć pewnie nie do końca...
Na forum, podczas burzliwej dyskusji przy użyciu "Krzykopudełka" pojawiła się bowim sugestia, jakoby jeden z kolegów łamał prawo realowe, poprzez użycie przekręconych v-personaliów, które nawiązują do osoby realnej, skazanej w Procesach Norymberskich za zbrodnie wojenne.
Art. 256. KK
§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.
§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.
§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd orzeka przepadek przedmiotów, o których mowa w § 2, chociażby nie stanowiły własności sprawcy.
Faktem jest, że jednak z osób używa przekręconego imienia i nazwiska nawiązującego do Joachima von Ribbentrop* czyli osoby będącej w realu przez pewien czas ministrem spraw zagranicznych III Rzeszy i faktycznie skazanej za zbrodnie wojenne.
Czy samo użycie realnego nazwiska można uznać za propagowanie ustroju totalitarnego? Z tym nazwiskiem to jest tak, że ono sobie dalej funkcjonuje w realu. Proponuję sobie je wklepać w wyszukiwarki jakiś "mediów społecznościowych", pojawią się osoby (głównie z Niemiec) noszące to nazwisko. Trudno więc uznać samo nazwisko za czynnik propagujący ustrój totalitarny... szczególnie takie, które zostało jeszcze zapewne celowo "przekręcone".
Nasz Kolega Joahim nijak w swoich postach nie dokonuje propagowania ustroju totalitarnego, jakichkolwiek idei faszyzmu, nazizmu czy komunizmu. W każdym razie ja się z czymś takim tutaj nie spotkałem.
Faktem jest, że te personalia są niezbyt szczęśliwe i mogą budzić skojarzenia, ale to tylko skojarzenia i sprawę można rozpatrywać chyba tylko w zakresie "dobrego smaku". Ale to już bardzo indywidualne... każdego może razić co innego i każdy może mieć różniste skojarzenia. Można ewentualnie komuś wytykać, że ma kiepską wyobraźni przyjmując takie personalia lub niewielką wiedzę, albo po prostu nic z tych rzeczy i ma kiepskie poczucie humoru. Ale złamania art 256 KK to raczej w tym przypadku zarzucić się nie da.
Padały pod adresem Kolegi Joahima "zarzuty" o łamanie Konstytucji RP... która tylko w jednym miejscu odnosi się do nazizmu lub faszyzmu czyli w art. 13:
Art. 13. Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.
Nijak tutaj Joahim nie zakłada realowej partii czy organizacji odwołującej się do faszyzmu, nazizmu czy komunizmu. Tak więc pisanie o łamaniu Konstytucji RP jest całkowicie nieuzasadnione.
To tak gwoli wyjaśnienia... jeżeli ktoś ma inne zdanie to zapraszam, ale do dyskusji na poziomie, bo to nie jest żart - jeżeli na forum występują kwestie wątpliwe prawnie to w naszym wspólnym interesie jest ich wyjaśnienie i ewentualna naprawa sytuacji, gdyby faktycznie był to jakiś problem.
________________
*) Przy okazji zauważę tylko, że sugestie o zbrodniczości tej postaci realnej i wiązanie tego (co pojawiło się na "Krzykopudełku") z paktem podpisanym w 1939 przez III Rzeszę i ZSRR są nietrafione. Owszem rzeczony minister spraw zagranicznych III Rzeszy ten dokument podpisywał i prowadził rozmowy w tej kwestii, ale sam dokument, nawet z jego tajnym protokołem dodatkowym nie ma nijakich cech "zbrodniczości". Ot podział "stref wpływów" pomiędzy dwoma mocarstwami... nawet nie mówiący wiele o sposobie i samym fakcie likwidacji kraju zwanego Polską (ceduje to na kolejne, ewentualne dokumenty). Zresztą nawet same działania wojenne, jako takie przestępstwem przeciwko prawu międzynarodowemu nie są - o ile są prowadzone zgonie z przyjętymi zasadami tegoż prawa. Realnie nie były... ale trudno o tym orzekać przed ich rozpoczęciem. Dokument ten (sam w sobie) nie był nijakim złamaniem praw i zwyczajów międzynarodowych w zakresie prowadzenia konfliktów zbrojnych. Równie dobrze te zapisane w dokumencie terytorialno-politycznego przekształcenia mogły się odbywać zgodnie z ówczesnymi konwencjami międzynarodowymi.
Gość o którym mową dostał wyrok w Norymberdze i zawisnął na szubienicy, nie za podpisywanie umów międzynarodowych, ale za udział w eksterminacji ludności żydowskiej oraz deportacje do obozów zagłady obywateli krajów podbitych.
Inna sprawa, że w spisie nadań lennych figuruje nazwisko naszego dawnego obywatela, który z premedytacją wybrał sobie dokładne personalia pewnego zbrodniarza wojennego - tyle, że na tyle nieznanego powszechnie, że "nikt się nie kapnął"... to akurat żarcik tamtego gościa, bo jakby sobie dał w nicku "Hitler" czy "Himmler" to zaraz na forach krzyk, a jak mniej znanego zbrodniarza to nikt się nie orientuje. No, ale Ribbentrop jest znany... bo pewnie nawet we współczesnych i niezbyt rozgarniętych szkołach o nim uczą, choć pewnie nie do końca...

