W trakcie dyskusji na temat sił morskich Rzeszy Bialeńskiej, wyszła sprawa unowocześnienia naszej Marynarki Wojennej. Faktem jest, że nasza Marynarka Wojenna była regularnie uzupełniana i dużym procencie są to okręty nowoczesne lub wystarczająco nowoczesne, ale faktycznie część jednostek jest już dość leciwa i przestała spełniać wymogi współczesnej wojny morskiej.
Państwo znajdujące się na wyspach nie bardzo może sobie pozwolić na zaniedbania w zakresie lotnictwa i marynarki wojennej (wojska lądowe maja tutaj mniejsze znaczenie). Lotnictwo ostatnio zostało zmodernizowane i tutaj nie mamy żadnych zaniedbań. Nieco gorzej jest z Marynarką Wojenną RB.
Okręty lotnicze.
Okręty lotnicze naszej MW można podzielić na trzy grupy:
- lotniskowiec floty
- lekkie lotniskowce
- okręty lotniczo-desantowe.
W pierwszej grupie mamy lotniskowiec o napędzie atomowym ORB „Republika Bialeńska”, który jak najbardziej spełnia wymogi nowoczesności, a do tego całkiem niedawno zmodernizowano znacząco jego grupę lotniczą. Podobnie wygląda sytuacja z okrętami lotniczo-desantowymi – to nowoczesne jednostki, z również niedawno zmodernizowanymi grupami lotniczymi.
Natomiast w grupie lekkich lotniskowców mamy trzy jednostki:
- ORB „Rewolucja Marcowa”,
- ORB „Rzesza Bialeńska”.
- ORB „Wyspy Przyjaźni”.
Ten pierwszy okręt został zbudowany na samym początku tworzenia naszych Sił Zbrojnych i ich Marynarki Wojennej i wg ówczesnych założeń (początek 2014) całkowicie z premedytacją nie była to jednostka z „górnej półki”. Okręt ten będąc wzorowanym na relowym Principe de Asturias nowoczesnością nie grzeszy… wzorzec pochodzi z 1982 i w 2013 został sprzedany na złom, choć bardziej z przyczyn ekonomicznych, niż z faktu, że się „rozlatywał”. Nasz ORB „Rewolucja Marcowa” też jeszcze mógłby popływać… ale warunków nowoczesności już nie spełnia, a od pewnego czasu założeniem naszej MW jest nowoczesność.
Okręt powinien być jak najszybciej zastąpiony nową jednostką.
Drugim lekki lotniskowcem jest ORB „Rzesza Bialeńska” - okręt wzorowany na włoskim Giuseppe Garibaldi wybudowanym w 1983, ale oryginał jeszcze służy. W naszym przypadku była to jednostka odkupiona w 2016 od nieistniejącego już Królestwa Hasselandu (obecnie to prowincja Sarmacji), a zasadzie uzyskana drogą wymiany – za dwie fregaty oraz sprzęt lotniczy (samoloty F-10), w czasach gdy RB i KH egzystowało na jednym forum i miało bliskie związki, również militarne.
Ten okręt powinien być wymieniony w drugiej kolejności, choć w tym przypadku nie ma takiego pośpiechu, jak w przypadku ORB „Rewolucja Marcowa’.
Trzeci okręt czyli ORB „Wyspy Przyjaźni” został wprowadzony do służby w zeszłym roku i jest jednostką większą i nowocześniejszą. Bazuje na realowym, włoskim Cavour, który w realu wszedł do służby w 2008. Tutaj nie widzę żadnego problemu – okręt dalej może z powodzeniem służyć w MW RB jest długi czas.
I tutaj nasuwają się dwa pytania:
1. Na jakie okręty powinniśmy wymienić nasze, nieco przestarzałe już dwa lekkie lotniskowce?
2. Co zrobić z tymi wycofanymi jednostkami?
Modernizując naszą flotę można by pójść w różnych kierunkach…
Pozornie atrakcyjnym wyjściem jest posiadania drugiego dużego lotniskowca floty. Pozwoliło by to na stworzenie drugiej grupy uderzeniowej, ale wymusiło by redukcję grup właśnie do trzech. Wprowadzenia bowiem do służby drugiego dużego lotniskowca o napędzie atomowym wymusi bowiem stworzenie mu odpowiedniego zespołu o okrętów towarzyszących.
Mam wątpliwości czy jest to celowe i najlepsze rozwiązanie… W obecnej sytuacji mamy jedną silna grupę uderzeniową oraz trzy mniejsze. Tereny mamy dość rozległe (uwzględniając Wyspy Przyjaźni), a do tego sojusznika dość oddalonego, a może i wkrótce zyskamy kolejnego… jeszcze dalej. Cztery grupy bojowe dają większą elastyczność w działaniu.
Powinniśmy więc nie zmniejszać ilości naszych lotniskowców i pozostawić układ czterech jednostek – jednego dużego, uderzeniowego i trzech mniejszych. Choć oczywiście nie zaszkodzi by te mniejsze miały możliwości bojowe większe od dotychczasowych, niezbyt nowoczesnych już okrętów lotniczych.
Przyznam, że po głowie mi chodzi rozwiązanie polegające na wprowadzeniu dwóch jednostek nieco większych niż dotychczas posiadane lekkie lotniskowce, ale zdecydowanie mniejszych niż posiadany lotniskowiec uderzeniowy. Byłoby to jednostki wzorowane na realowej klasie Izumo czyli okręty o wyporności standard 19000 t i pełnej 27000 t, które mogą dysponować 28 samolotami i śmigłowcami.
Dla porównania ORB „Rewolucja Marcowa” wyporność pełna 18000 t, przy podobnej ilości samolotów – przy czym tylko 17 w hangarze, reszta przy krótszych rejsach może bazować na pokładzie. Natomiast ORB „Rzesza Bialeńska” wyporność pełna 13800 t i 18 samolotów (wszystkie w hangarach). Jeżeli wybór padnie na okręty wzorowane na Izumo to będą to jednostki o podobnej wielkości co lotniskowiec ORB „Wyspy Przyjaźni” i dysponujące podobnym zestawem samolotów.
Przy czym o ile grupa złożona z lekkiego lotniskowca ORB „Wyspy Przyjaźni” jest grupą dość samodzielną i bazującą właśnie na Wyspach Przyjaźni – to dwie pozostałe grupy lotniskowców lekkich powinny być tak skonstruowane, by można było je łączyć w jeden zespół, który mógłby z powodzeniem pełnić rolę drugiej grupy uderzeniowej z około 50 samolotami i kilkoma śmigłowcami.
Pytanie teraz co zrobić w wycofanymi lekkimi lotniskowcami starszych typów? Generalnie nie są to jednostki leciwe i mogą być przydatne w działaniach floty… w realu pewnie przez jakiś czas znajdowały by się w rezerwie floty. Jednak nasz system jest nieco inny… bo w zasadzie pomysł floty rezerwowej upadł w chwili gdy wpadliśmy na pomysł posiadania gwardii lennych i regionalnych.
To te formacje są naszą rezerwą, która w razie konfliktu przechodzi pod dowództwo SZ RB i wspiera naszą armię, lotnictwo i flotę. Czyli najlepszym wyjściem byłoby przekazanie tych okrętów do eksploatacji w Gwardii Rzeszy lub w gwardiach lennych (też jako kontyngenty do Rzeszy). Takie rozwiązanie powoduje, że jednostki są w eksploatacji, są poddawane remontom oraz zachowana jest ciągłość szkoleniowa. Oczywiście na okręty powróciłyby samoloty AS-4, które obecnie znajdują się w rezerwie, a Marynarka Wojenna ma ich dużą ilość (obecnie dobrze ponad 100 maszyn, po ich wymianie na F-12B na wszystkich okrętach). Marynarka Wojenna bowiem nie może się pozbywać nowoczesnych samolotów F-12B, które będą potrzebne na nowych lekkich lotniskowcach (są to maszyny nowoczesne i bardzo drogie). Jednak nawet z starszymi AS-4 te dwa lotniskowce lekkie miałyby odpowiednią wartość bojową i w razie konfliktu mogłoby zajmować się obroną wybrzeży Republiki.
Jedyny problem jest taki, że okręty przekraczają wyporność dopuszczalną dla okrętów bojowych dla gwardii lennych. Trzeba by wypracować wspólną decyzję Dowódcy Sił Zbrojnych RB i Lwa Wolnogradu i załatwić indywidualne zgody. W przypadku wcielenia tych jednostek do Gwardii Rzeszy – taką zgodę bez problemu wydałby Dowódca SZ RB. Tutaj też kwestia chęci lenników do prowadzenia flot i wystawiania kontyngentów dla Rzeszy.
Niszczyciele i fregaty.
Niszczyciele MW RB nie stanowią problemu – są to jednostki nowoczesne i nie są planowane zmiany w tym zakresie.
W przypadku fregat mamy trzy typy jednostek:Justyna
- fregaty typu F-20
- fregaty typu F-30M
- fregaty typu F-145
Fregaty F-145 są jednostkami nowoczesnymi, a fregaty typu F-30M zostały gruntownie zmodernizowane swego czasu i spełniają warunki bycia nowoczesnymi jednostkami tej klasy. Obie klasy jednostek maja przed sobą jeszcze długa służbę w MW RB.
Wątpliwości budzi pierwszy typ fregat, jaki został zbudowany w ilości dwóch jednostek na samym początku tworzenia – są ORB „Wolnograd” i ORB „Bengazi”. Te okręty odpowiadają realowemu typowi MEKO 360H2 i w chwili wprowadzenia do służby w MW RB pełniły rolę niszczycieli (których jeszcze nie posiadaliśmy) – zresztą w realu jako takie bywają klasyfikowane.
Systemy uzbrojenia tych jednostek nie są specjalnie nowoczesne, okręty mają starszy typ działa 127 mm (GSU-1-127), niezbyt nowoczesne już działa przeciwlotnicze. Uzbrojenie rakietowe przeciw okrętom nawodnym to tylko dwie wyrzutnie MSS-4-1. Jak na tak dużą jednostkę nie spełnia to już warunku nowoczesnego okrętu. Te fregaty mają więc ograniczone zdolności do walki z celami nawodnymi i powietrznymi, przy bardzo przeciętnych zdolnościach zwalczania okrętów podwodnych. Możliwości typu F-20 są mniejsze niż mniejszych, ale nowocześniejszych fregat F-30M.
Utrzymywanie tych jednostek na stanie MW RB straciło sens, z chwilą budowy nowoczesnych niszczycieli i nowoczesnych fregat. Należałoby je zastąpić po prostu dwoma niszczycielami, a te fregaty przekazać do Gwardii Rzeszy. Mogłyby iść „w pakiecie” razem z wycofanym lekkim lotniskowcem ORB „Rewolucja Marcowa” (tutaj 14000 ton przekracza możliwości jakiegokolwiek lennika)… bo ten drugi czyli ORB „Rzesza Bialeńska” mogę przyjąć co swojej gwardii i wstawić do kontyngentu Rzeszy – jego wyporność standard przekracza moje uprawnienia o raptem 100 ton.
Korwety i okręty patrolowe.
W przypadku okrętów patrolowych nie ma specjalnych potrzeb – w 2016 stare jednostki typu P-100, zostały wycofane (poza dwoma wykorzystywanymi jako szkolne) i zastąpione nowoczesnymi jednostkami typu P-1000.
Natomiast w zakresie korwet to mamy cztery nowoczesne jednostki typu K-160 oraz osiem pochodzących z początków MW RB korwet typu K-40 (realowy odpowiednik to MEKO 140). Te drugie powinny zostać sukcesywnie wymieniane na jednostki nowocześniejsze i przekazywane lennikom lub Gwardii Rzeszy – są to jednostki niewielkie (1800 t), a więc ograniczenia nie stanowią problemu.
Pytanie czy dalszy rozwój korwet ma iść w kierunku wymiany K-40 na kolejne jednostki typu K-160 (są to jednostki znacznie mniejsze bo o wyporności 640 t) czy należałoby by poszukać nowoczesnych korwet o wielkości zbliżonej do K-40? Można by iść w kierunku jednostek o podobnej wielkości, tylko nowocześniejszych np. wzorowanych na niemieckim typie 130.
Można też po prostu zmienić kierunek – w początkach naszego kraju, gdy mieliśmy tylko Wyspę Bialeńską (Anatolia była obcym lądem) istniała potrzeba posiadania okrętów niewielkich, służących patrolowaniu wód przybrzeżnych i wód pomiędzy Wyspą Bialeńską, a Anatolią. Obecnie sytuacją się zmieniła i Marynarka Wojenna RB operuje na większych akwenach. W tej sytuacji można by zrezygnować z korwet K-40, zachować tylko K-160, ewentualnie podwoić ich liczbę – a pozostałe 4 jednostki typu K-40 zastąpić jakimiś fregatami, który byłoby bardziej przydatne w obecnej sytuacji.
Okręty podwodne.
W zakresie okrętów podwodnych mamy największe zaległości… Co prawda MW RB posiada 6 nowoczesnych okrętów podwodnych o napędzie atomowym typu SN-90 (realowa klasa Astute) oraz cztery jednostki o napędzie klasycznym typu S-70 (odpowiednik typu 214), które też są wystarczająco nowoczesne – ale cztery kolejne jednostki czyli typ S-60 to już są dość leciwe i pochodzą z początków tworzenia naszej Marynarki Wojennej. W tym przypadku to nawet lennicy mają jednostki nowocześniejsze – np. w Gwardii Lisendorff.
Te okręty zdecydowanie trzeba zastąpić jednostkami nowocześniejszymi, a posiadane przez MW jednostki należałoby rozdać lennikom – są niewielkie (wyporność podwodna 1810 t), a więc kwestia uprawnień nie powoduje żadnych utrudnień.
Co do wyboru jednostek na zastąpienie typu S-60 to pytanie do Dowódcy MW czyli Thomasa von Lisendorff jako specjalisty od broni podwodnej – jakie są propozycje w tej materii? Wprowadzamy do służby jednostki o napędzie klasycznym, czy przy okazji wymiany idziemy w kierunku kolejnych jednostek o napędzie jądrowym?
Wiele w tej materii oczekuje od Lwa Wolnogradu (w sensie decyzyjnym, a nie technicznym)... bo to jemu podległa flota Gwardii Rzeszy pełni role również floty rezerwowej MW RB.
Państwo znajdujące się na wyspach nie bardzo może sobie pozwolić na zaniedbania w zakresie lotnictwa i marynarki wojennej (wojska lądowe maja tutaj mniejsze znaczenie). Lotnictwo ostatnio zostało zmodernizowane i tutaj nie mamy żadnych zaniedbań. Nieco gorzej jest z Marynarką Wojenną RB.
Okręty lotnicze.
Okręty lotnicze naszej MW można podzielić na trzy grupy:
- lotniskowiec floty
- lekkie lotniskowce
- okręty lotniczo-desantowe.
W pierwszej grupie mamy lotniskowiec o napędzie atomowym ORB „Republika Bialeńska”, który jak najbardziej spełnia wymogi nowoczesności, a do tego całkiem niedawno zmodernizowano znacząco jego grupę lotniczą. Podobnie wygląda sytuacja z okrętami lotniczo-desantowymi – to nowoczesne jednostki, z również niedawno zmodernizowanymi grupami lotniczymi.
Natomiast w grupie lekkich lotniskowców mamy trzy jednostki:
- ORB „Rewolucja Marcowa”,
- ORB „Rzesza Bialeńska”.
- ORB „Wyspy Przyjaźni”.
Ten pierwszy okręt został zbudowany na samym początku tworzenia naszych Sił Zbrojnych i ich Marynarki Wojennej i wg ówczesnych założeń (początek 2014) całkowicie z premedytacją nie była to jednostka z „górnej półki”. Okręt ten będąc wzorowanym na relowym Principe de Asturias nowoczesnością nie grzeszy… wzorzec pochodzi z 1982 i w 2013 został sprzedany na złom, choć bardziej z przyczyn ekonomicznych, niż z faktu, że się „rozlatywał”. Nasz ORB „Rewolucja Marcowa” też jeszcze mógłby popływać… ale warunków nowoczesności już nie spełnia, a od pewnego czasu założeniem naszej MW jest nowoczesność.
Okręt powinien być jak najszybciej zastąpiony nową jednostką.
Drugim lekki lotniskowcem jest ORB „Rzesza Bialeńska” - okręt wzorowany na włoskim Giuseppe Garibaldi wybudowanym w 1983, ale oryginał jeszcze służy. W naszym przypadku była to jednostka odkupiona w 2016 od nieistniejącego już Królestwa Hasselandu (obecnie to prowincja Sarmacji), a zasadzie uzyskana drogą wymiany – za dwie fregaty oraz sprzęt lotniczy (samoloty F-10), w czasach gdy RB i KH egzystowało na jednym forum i miało bliskie związki, również militarne.
Ten okręt powinien być wymieniony w drugiej kolejności, choć w tym przypadku nie ma takiego pośpiechu, jak w przypadku ORB „Rewolucja Marcowa’.
Trzeci okręt czyli ORB „Wyspy Przyjaźni” został wprowadzony do służby w zeszłym roku i jest jednostką większą i nowocześniejszą. Bazuje na realowym, włoskim Cavour, który w realu wszedł do służby w 2008. Tutaj nie widzę żadnego problemu – okręt dalej może z powodzeniem służyć w MW RB jest długi czas.
I tutaj nasuwają się dwa pytania:
1. Na jakie okręty powinniśmy wymienić nasze, nieco przestarzałe już dwa lekkie lotniskowce?
2. Co zrobić z tymi wycofanymi jednostkami?
Modernizując naszą flotę można by pójść w różnych kierunkach…
Pozornie atrakcyjnym wyjściem jest posiadania drugiego dużego lotniskowca floty. Pozwoliło by to na stworzenie drugiej grupy uderzeniowej, ale wymusiło by redukcję grup właśnie do trzech. Wprowadzenia bowiem do służby drugiego dużego lotniskowca o napędzie atomowym wymusi bowiem stworzenie mu odpowiedniego zespołu o okrętów towarzyszących.
Mam wątpliwości czy jest to celowe i najlepsze rozwiązanie… W obecnej sytuacji mamy jedną silna grupę uderzeniową oraz trzy mniejsze. Tereny mamy dość rozległe (uwzględniając Wyspy Przyjaźni), a do tego sojusznika dość oddalonego, a może i wkrótce zyskamy kolejnego… jeszcze dalej. Cztery grupy bojowe dają większą elastyczność w działaniu.
Powinniśmy więc nie zmniejszać ilości naszych lotniskowców i pozostawić układ czterech jednostek – jednego dużego, uderzeniowego i trzech mniejszych. Choć oczywiście nie zaszkodzi by te mniejsze miały możliwości bojowe większe od dotychczasowych, niezbyt nowoczesnych już okrętów lotniczych.
Przyznam, że po głowie mi chodzi rozwiązanie polegające na wprowadzeniu dwóch jednostek nieco większych niż dotychczas posiadane lekkie lotniskowce, ale zdecydowanie mniejszych niż posiadany lotniskowiec uderzeniowy. Byłoby to jednostki wzorowane na realowej klasie Izumo czyli okręty o wyporności standard 19000 t i pełnej 27000 t, które mogą dysponować 28 samolotami i śmigłowcami.
Dla porównania ORB „Rewolucja Marcowa” wyporność pełna 18000 t, przy podobnej ilości samolotów – przy czym tylko 17 w hangarze, reszta przy krótszych rejsach może bazować na pokładzie. Natomiast ORB „Rzesza Bialeńska” wyporność pełna 13800 t i 18 samolotów (wszystkie w hangarach). Jeżeli wybór padnie na okręty wzorowane na Izumo to będą to jednostki o podobnej wielkości co lotniskowiec ORB „Wyspy Przyjaźni” i dysponujące podobnym zestawem samolotów.
Przy czym o ile grupa złożona z lekkiego lotniskowca ORB „Wyspy Przyjaźni” jest grupą dość samodzielną i bazującą właśnie na Wyspach Przyjaźni – to dwie pozostałe grupy lotniskowców lekkich powinny być tak skonstruowane, by można było je łączyć w jeden zespół, który mógłby z powodzeniem pełnić rolę drugiej grupy uderzeniowej z około 50 samolotami i kilkoma śmigłowcami.
Pytanie teraz co zrobić w wycofanymi lekkimi lotniskowcami starszych typów? Generalnie nie są to jednostki leciwe i mogą być przydatne w działaniach floty… w realu pewnie przez jakiś czas znajdowały by się w rezerwie floty. Jednak nasz system jest nieco inny… bo w zasadzie pomysł floty rezerwowej upadł w chwili gdy wpadliśmy na pomysł posiadania gwardii lennych i regionalnych.
To te formacje są naszą rezerwą, która w razie konfliktu przechodzi pod dowództwo SZ RB i wspiera naszą armię, lotnictwo i flotę. Czyli najlepszym wyjściem byłoby przekazanie tych okrętów do eksploatacji w Gwardii Rzeszy lub w gwardiach lennych (też jako kontyngenty do Rzeszy). Takie rozwiązanie powoduje, że jednostki są w eksploatacji, są poddawane remontom oraz zachowana jest ciągłość szkoleniowa. Oczywiście na okręty powróciłyby samoloty AS-4, które obecnie znajdują się w rezerwie, a Marynarka Wojenna ma ich dużą ilość (obecnie dobrze ponad 100 maszyn, po ich wymianie na F-12B na wszystkich okrętach). Marynarka Wojenna bowiem nie może się pozbywać nowoczesnych samolotów F-12B, które będą potrzebne na nowych lekkich lotniskowcach (są to maszyny nowoczesne i bardzo drogie). Jednak nawet z starszymi AS-4 te dwa lotniskowce lekkie miałyby odpowiednią wartość bojową i w razie konfliktu mogłoby zajmować się obroną wybrzeży Republiki.
Jedyny problem jest taki, że okręty przekraczają wyporność dopuszczalną dla okrętów bojowych dla gwardii lennych. Trzeba by wypracować wspólną decyzję Dowódcy Sił Zbrojnych RB i Lwa Wolnogradu i załatwić indywidualne zgody. W przypadku wcielenia tych jednostek do Gwardii Rzeszy – taką zgodę bez problemu wydałby Dowódca SZ RB. Tutaj też kwestia chęci lenników do prowadzenia flot i wystawiania kontyngentów dla Rzeszy.
Niszczyciele i fregaty.
Niszczyciele MW RB nie stanowią problemu – są to jednostki nowoczesne i nie są planowane zmiany w tym zakresie.
W przypadku fregat mamy trzy typy jednostek:Justyna
- fregaty typu F-20
- fregaty typu F-30M
- fregaty typu F-145
Fregaty F-145 są jednostkami nowoczesnymi, a fregaty typu F-30M zostały gruntownie zmodernizowane swego czasu i spełniają warunki bycia nowoczesnymi jednostkami tej klasy. Obie klasy jednostek maja przed sobą jeszcze długa służbę w MW RB.
Wątpliwości budzi pierwszy typ fregat, jaki został zbudowany w ilości dwóch jednostek na samym początku tworzenia – są ORB „Wolnograd” i ORB „Bengazi”. Te okręty odpowiadają realowemu typowi MEKO 360H2 i w chwili wprowadzenia do służby w MW RB pełniły rolę niszczycieli (których jeszcze nie posiadaliśmy) – zresztą w realu jako takie bywają klasyfikowane.
Systemy uzbrojenia tych jednostek nie są specjalnie nowoczesne, okręty mają starszy typ działa 127 mm (GSU-1-127), niezbyt nowoczesne już działa przeciwlotnicze. Uzbrojenie rakietowe przeciw okrętom nawodnym to tylko dwie wyrzutnie MSS-4-1. Jak na tak dużą jednostkę nie spełnia to już warunku nowoczesnego okrętu. Te fregaty mają więc ograniczone zdolności do walki z celami nawodnymi i powietrznymi, przy bardzo przeciętnych zdolnościach zwalczania okrętów podwodnych. Możliwości typu F-20 są mniejsze niż mniejszych, ale nowocześniejszych fregat F-30M.
Utrzymywanie tych jednostek na stanie MW RB straciło sens, z chwilą budowy nowoczesnych niszczycieli i nowoczesnych fregat. Należałoby je zastąpić po prostu dwoma niszczycielami, a te fregaty przekazać do Gwardii Rzeszy. Mogłyby iść „w pakiecie” razem z wycofanym lekkim lotniskowcem ORB „Rewolucja Marcowa” (tutaj 14000 ton przekracza możliwości jakiegokolwiek lennika)… bo ten drugi czyli ORB „Rzesza Bialeńska” mogę przyjąć co swojej gwardii i wstawić do kontyngentu Rzeszy – jego wyporność standard przekracza moje uprawnienia o raptem 100 ton.
Korwety i okręty patrolowe.
W przypadku okrętów patrolowych nie ma specjalnych potrzeb – w 2016 stare jednostki typu P-100, zostały wycofane (poza dwoma wykorzystywanymi jako szkolne) i zastąpione nowoczesnymi jednostkami typu P-1000.
Natomiast w zakresie korwet to mamy cztery nowoczesne jednostki typu K-160 oraz osiem pochodzących z początków MW RB korwet typu K-40 (realowy odpowiednik to MEKO 140). Te drugie powinny zostać sukcesywnie wymieniane na jednostki nowocześniejsze i przekazywane lennikom lub Gwardii Rzeszy – są to jednostki niewielkie (1800 t), a więc ograniczenia nie stanowią problemu.
Pytanie czy dalszy rozwój korwet ma iść w kierunku wymiany K-40 na kolejne jednostki typu K-160 (są to jednostki znacznie mniejsze bo o wyporności 640 t) czy należałoby by poszukać nowoczesnych korwet o wielkości zbliżonej do K-40? Można by iść w kierunku jednostek o podobnej wielkości, tylko nowocześniejszych np. wzorowanych na niemieckim typie 130.
Można też po prostu zmienić kierunek – w początkach naszego kraju, gdy mieliśmy tylko Wyspę Bialeńską (Anatolia była obcym lądem) istniała potrzeba posiadania okrętów niewielkich, służących patrolowaniu wód przybrzeżnych i wód pomiędzy Wyspą Bialeńską, a Anatolią. Obecnie sytuacją się zmieniła i Marynarka Wojenna RB operuje na większych akwenach. W tej sytuacji można by zrezygnować z korwet K-40, zachować tylko K-160, ewentualnie podwoić ich liczbę – a pozostałe 4 jednostki typu K-40 zastąpić jakimiś fregatami, który byłoby bardziej przydatne w obecnej sytuacji.
Okręty podwodne.
W zakresie okrętów podwodnych mamy największe zaległości… Co prawda MW RB posiada 6 nowoczesnych okrętów podwodnych o napędzie atomowym typu SN-90 (realowa klasa Astute) oraz cztery jednostki o napędzie klasycznym typu S-70 (odpowiednik typu 214), które też są wystarczająco nowoczesne – ale cztery kolejne jednostki czyli typ S-60 to już są dość leciwe i pochodzą z początków tworzenia naszej Marynarki Wojennej. W tym przypadku to nawet lennicy mają jednostki nowocześniejsze – np. w Gwardii Lisendorff.
Te okręty zdecydowanie trzeba zastąpić jednostkami nowocześniejszymi, a posiadane przez MW jednostki należałoby rozdać lennikom – są niewielkie (wyporność podwodna 1810 t), a więc kwestia uprawnień nie powoduje żadnych utrudnień.
Co do wyboru jednostek na zastąpienie typu S-60 to pytanie do Dowódcy MW czyli Thomasa von Lisendorff jako specjalisty od broni podwodnej – jakie są propozycje w tej materii? Wprowadzamy do służby jednostki o napędzie klasycznym, czy przy okazji wymiany idziemy w kierunku kolejnych jednostek o napędzie jądrowym?
Wiele w tej materii oczekuje od Lwa Wolnogradu (w sensie decyzyjnym, a nie technicznym)... bo to jemu podległa flota Gwardii Rzeszy pełni role również floty rezerwowej MW RB.


![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)